Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmawiajmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmawiajmy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 grudnia 2018

Rozmawiajmy

Może zaciekawi Was mój system dbania o sylwetkę i sprawność fizyczną, zapytano mnie o to na Instagramie, ale odpowiem na blogu, ponieważ nie pomyślałam, że kogoś może zaciekawić to, jak dbam i zdjęcie wstawiłam z innym opisem, nastawionym bardziej na psychikę, niż na wygląd. Nigdy nie miałam problemów z moimi kilogramami i to też trzeba wziąć pod uwagę, bo każdy ma inną przemianę materii. W rodzinie nie wszyscy mają tak jak ja. Nie było grubszych ludzi, ale część rodziny musiała bardzo uważać na to, co je. Druga część zawsze była szczupła i nie stosowała diet czy specjalnego myślenia, jak zachować szczupłą figurę, bez wysiłku miała szczupłą sylwetkę aż do końca życia. Poszłam genetycznie po linii niemającej problemu, czyli szybka przemiana materii. Dbam o moją figurę, ale nie wiem, czy tak będzie zawsze, ponieważ nie męczę się specjalnymi dietami i dosłownie uwielbiam słodycze i do tego się przyznaje.

Skakanka, ćwiczenia na brzuch i boki. Skakanka 300 przeskoków, brzuszki 200, boczki jeden 150 i tak codziennie od wielu lat, słodycze lubię i jem. Nie stosuje też specjalnej diety, tylko nie objadam się, mam dla siebie mały talerzyk i to wystarcza lub mała miseczka 3,4 razy dziennie. Nie jem bardzo zdrowych rzeczy, tylko te, co mi smakują, ale zasada jest jedna jem mniej niż więcej. Reszta to bzdura, specjalne diety...organizm wie trzego chce i daje nam znać, trzeba tylko słuchać, to wszystko. Trzeba też codziennie ćwiczyć mięśnie, nie długo, tylko systematycznie. Zachęcam, bo to daje efekt w postaci sprawnego ciała. Ja mam w tej chwili 55 lat i zaczęłam 56, nie zauważam na razie różnicy w kondycji, mam taką, jaką miałam....bardziej zmieniła mi się psychika niż sprawność fizyczna.


A jak wy dbacie o ciało i czy stosujecie specjalne diety?


#today#polswoman#fashionlover#mylokwomanover50#stylebloger#style#womanover50womenstyle#streetstyle#myfashion#goodmorning#
autumn#mylok#ü50#jolapawlak











środa, 11 kwietnia 2018

Rozmawiajmy







Analizuję na blogu zachowanie, którego byłam świadkiem jadąc metrem. Nie jest łatwo w czasie obecnym, nie ma wzorców i to nie jest stereotypowe pisanie dla podkreślenia pogorszenia sytuacji, bo przecież w każdym czasie jest coś trudnego i coś, z czym nie można się pogodzić. Jest wiele kadr, które mną wstrząsnęły i przestałam być beztroskim człowiekiem, a prawda, która dotarła zostawiła rysy w psychice, byliśmy i będziemy okrutni i nie ma zwierzęcia, które byłoby tak straszne, jak ja, Ty czy ktoś inny, bo przecież jesteśmy jednym. To taka moja filozoficzna przenośnia, nie mam prawa wypowiadać się za kogoś drugiego.

Jadę metrem i prawię na przedostatnim przystanku dostrzegam głębiej w wagonie, bo wyrwała mnie z moich myśli ,, Jezus jest, jest Jezus,, pamiętajmy o nim... Krzyczała, płakała, krzyczała, płakała, zdenerwowała mnie, ale rozumiem ją, w tych czasach można się pogubić. Ubrana dziwnie, bo na głowie czapka z błyszczącego papieru, taka, jaką kiedyś robiono przy malowaniu pokoju, na piersi ogromny krzyż z Jezusem... Grupka mężczyzn, koło niej zaczyna wyśmiewać jej zachowanie, tak myślisz, a ja zapomniałem... To denerwuję staruszkę i zaczyna płacząc wykrzykiwać jeszcze głośniej. Mężczyźni wysiadają i robi się cicho. Oceniam dla siebie zaistniałą sytuację, staruszka denerwowała mnie swoim wykrzykiwaniem, mogę zrozumieć samotność, zagubienie w myślach spowodowane wiekiem, ale mężczyzn oceniam negatywnie, bo nie mieli prawa wyszydzać tej kobiety i Jezusa, ja jestem osobą wierzącą, mam swoją filozofię, ale wierze, że jest, a takie pawiany i bez obrazy dla pawianów mnie denerwują i najchętniej wstałabym, podeszłabym i zastosowałabym prawo dżungli, bo myślę, że to powinni otrzymać:)
Wiem, kobieta przeciwko grupie ,,facetów,,ale nigdy nic nie wiadomo, a życie tu nauczyło mnie... prymitywnych zachowań.
Jak oceniacie zaistniałą sytuację i czas, w którym żyjemy?




środa, 30 sierpnia 2017

Rozmawiajmy

Co z tym internetem:)

Bardzo ciekawy wpis przeczytałam na blogu http://bezpukania.blog.pl/2017/08 w komentarzu nie potrafię się zamknąć, bo temat porusza nie morze, tylko całą wodną przestrzeń, a że ostatnio podobne myśli miałam to chcę się nimi podzielić. Przepraszam, jeśli to patosowo brzmi lub jakbym chciała pouczać. Nieraz tak może się wydawać, bo moje ja wiele lat było nauczycielem i to się często odbija w moich wypowiedziach. Lubię dołączać do ciekawych tematów i dodać moje ,, trzy grosze,,. Jeśli to się nie podoba to nie trzeba czytać:) Moje przemyślenia na bazie moich,,potarganych doświadczeń ,, zostawiam tu, bo wyszedłby śmieszny komentarz ciągnący się jak szary papier: )
Temat bardzo często poruszany, bo wpływ internetu na dziecko i młodego człowieka i na nas wszystkich. Od razu piszę, że pod tym względem dobrze się nie oceniam, bo był czas, że korzystałam ile mogłam i byłam nim bardzo zafascynowana. Szczególnie portalami społecznościowymi. Ciekawe rozmowy, przyjaźnie , tak wesoło i...i się zaczęło to, co w realnym życiu. Podział ci tak, ci nie, kłótnie, ocenianie, stresy... Nie muszę o tym pisać, bo na pewno każdy różne sytuacje w internecie przeżył, bo jakaś namiastka życia jednak to jest. Niektórzy nawet twierdzą, że współczesny świat to świat internetowy. Nie wybielam siebie, bo mam tu swoje studio flat: ) I co robię w tej chwili piszę post...

Zacznę od pojęcia wieczności i nie wszyscy wierzą w to, ja jednak mam taką nadzieję, że Bug jest i da nam taką możliwość. Wprawdzie jest napisane, że tylko nieliczni przejdą przez ucho igielne i w tym momencie zaczynam się bać,  ja mam tyle wad i to jest prawda i tyle rzeczy źle zrobiłam i to też jest prawda.
Jest jednak napisane, że Bug kocha wszystkich i jeśli tylko chcemy się poprawić to nas ocali.

Zauważcie jak jestem nastawiona na to,żeby być. Przecież nieistnienie nie jest takie straszne, jeśli nie mamy koszmarów to sen jest bardzo przyjemny. Nie być to nie mieć nawet o tym pojęcia więc nie powinno być nieprzyjemne. Kocham być, jeśli tym słowem można określić to co czuję chcąc być. Teraz rozpocznie się głębia, jeśli głębia może być w moim słownym wykonaniu: )
Rozmyślałam nad pojęciem wieczności i kiedyś o tym napisałam,  doszła do mnie prawda. Chce być, ale lubię wygodę, przyjemne nudzenie się, a ile mam dni, że narzekam na wszystko...powtórze:ile mam dni, że marudzę na wszystko. Chodzę zła, wściekła i do tego, gdybym mogła zniszczyłabym wszystko i tylko dlatego, że jestem zmęczona,mam gorsze w moim mniemaniu dni niż inni. Przecież tak myślimy i to jest prawda.
Jak wyobrażamy sobie wieczność? Jak świat aniołków,latających od jednej chmurki do drugiej? Tylko tyle, nic więcej? Będziemy jak zawsze winić Boga,czy nas samych?
Pomyślałam wtedy, że pora zacząć coś zmieniać, a nie tylko leżeć z laptopem na kolankach z takim specjalnym podstawkiem z nadmuchem, bo jakby się zepsuł co wtedy... Co wtedy, jeśli dostanę tę wieczność, ale będę nudna dla samej siebie,  nauczyłam się tylko tyle, co siedzące w gierkach dzieciaki, które korzystają ze starej gierki i strzelają do kaczek lub zbierają niepotrzebne pastylki.  Przechodzę różne poziomy bez poziomów,  to tylko gra na niby. Gra o wymyślony tron na Ziemi? Nie cały,cały czas toczy się gra o nasze życie. Zrozumiałam to kawał czasu temu. Co, jeśli nie rozwinę w sobie dobrych emocji,czegoś, co będzie moim motorem i użyje tego słowa na wieczność. Kim chcę pozostać? Jaki rodzaj podróżnika jest ze mnie? Czym nigdy się nie znudzę i co jest dla mnie ważne? To ta zagadka, oczywiście moim zdaniem. Ja, moje ja. Mój związek samej ze sobą jest najważniejszy. Ja ze sobą będę na zawsze, jeśli to bez czasu wchodzi w rachubę, a boję się być sama ze sobą. Zapełniam często czas niepotrzebnymi minutami, żeby tylko nie czuć
samotności. Internat daję namiastkę przyjaźni i życia w grupie, ale nie jest realny.

Czego nie umiem? Usiąść i pobyć samej ze sobą,bo zaczynam się nudzić. Tego trzeba się nauczyć. Nigdy nie jesteśmy sami, bo mamy siebie i sporo doznań i odpowiedzi w sobie. Kiedy tak nie jest?
Wtedy kiedy bezmyślnie strzelamy do kaczek.
Jeśli narzędzia służą do pustego zabijania swojego własnego czasu
Teraz i nigdy później.
Walka o nas samych toczy się  i nie będzie powtórki ani drugiego życia. Saper ...nie może się pomylić, a my nie możemy stracić siebie. Musimy wiedzieć kim jesteśmy,co nas interesuje, co nigdy nie znudzi się, co dostarcza radość i to trzeba pielęgnować, bo dla mnie najgorsze byłoby fruwanie od chmurki do chmurki; )
Internet wykorzystywany we właściwy sposób jest doskonałym zbiorem myśli, doświadczeń i wiedzy. Tak
trzeba to sprawdzać i klasyfikować, ale o ile szybciej i o ile więcej można się nauczyć. Tyle dróg zostawionych, które kiedyś trzeba było przejść.
Internet dla dzieci. Tak jak kiedyś bajki; trzeba zwracać uwagę co dziecko robi. Sprawdzać strony, na które wchodzi. W jakie gry gra, bo są też takie, ktòre rozwijają.
Odnośnie do kiedyś,czy tak chętnie graliśmy z dziećmi w piłkę i inne zabawy. Tak jak teraz w sobotę i na wakacjach i w przypływie rozczulenia nad naszą małą istotką. Urodzinki i święta, bo znowu mogliśmy być dzieckiem wraz z naszą pociechą. Na co dzień zmęczeni po wielu godzinach pracy staraliśmy się trochę, ale zmęczenie często wygrywało. Co ja robiłam, żeby np. dokończyć sprzątanie lub normalnie odpocząć. Puszczałam wideo i ukochane bajki córki, ktòre nagrał mój brat: mycha Miki; ) aż raz weszłam do pokoju i widzę:Mycha z telewizora wesoło mruga okiem, a dziecko śpi i no to teraz nocka będzie) Zawsze wymyślaliśmy sposoby na dzieci, żeby złapać oddech, teraz jest trudniej, bo zrobiło się niebezpieczniej i trudno dać dziecku podwórkową swobodęporwania, zabójstwa i cementowy -metalowy świat, który dalej się powiększatrzeba nas jakoś pomieścić, coraz więcej nas się robi i dajcie teraz wolną rękę dzieciom: samochodów od zatrzęsienia, dziwnych ludzi... Jak byłam mała mieszkałam na wsi i wszystkie podwórka były moje, ale bezpieczne. Tak mój kontakt z naturą był większy, ale czasy były normalniejsze. Te są przeładowane z ludzką psychiką, która często jest skrzywiona. Moi rodzice jak ja się bawiłam byli w domu i mogli w tym czasie zrobić to co trzeba było. Wiedzieli, że jestem bezpieczna. Tak, codziennie wychodzili z rowerem i piłką, żeby towarzyszyć mi w zabawach...Sama wychodziłam, bo było bezpieczniej. Współcześni rodzice mają trudniej, otacza nas nowoczesność, która zabija naszą psychikę, a do tego zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Internet jak bajki kiedyś, trzeba zwracać uwagę na poczynania dzieci. Gdzie zapuszczają wodze swojej fantazji i ile czasu to trwa...bo non stop to też bardzo źle, ale oskarżanie też nic nie daje. Lenistwo to jest problem lubimy leżeć tak jak lwy po uczcie:).

Zabawy z dziećmi są doskonałym relaksem. Ja kiedyś budowałam z synem klocki lego fakt zawsze mi z danego zestawu klocki zostawały i niby wszystko było dobrze:)


Dla relaksu 🐈
Popatrzcie w te oczy ,nie można nie kochać natury.










niedziela, 14 maja 2017

Rozmawiajmy

Ubiór sposobem na zwrócenie uwagi.

Otworzyłam kanał na YouTube, który ma uatrakcyjnić bloga, bo w taki sposób mogę łatwo pokazywać swoje codzienne stylizację i dzielić się myślami. Jest to trochę ryzykowne, bo YouTube jest bezwzględny, a ja tradycyjnie wszystko robie na komórce:) Mój czas jest bardzo zorganizowany, dlatego udaję mi się realizować wiele pomysłów na bloga. Do realizacji wykorzystuję wszystkie moje zastoje:): przerwa na obiad, czas przed pracą, bo zawsze jestem wcześniej, czas spędzany w metrze i autobusie...

Idąc do mojego autobusu, a w soboty jest to autobus numer 25 zauważyłam dziwnie ubraną kobietę tak ją oceniłam chociaż mamy pełne prawo ubierać się tak jak nam się podoba. Moim zdaniem ze stylizacjami jest tak samo, jak z zachowaniem, które przyjmujemy od chwili kiedy cokolwiek zaczynamy rozumieć. Są granice luzu, których nie można przekroczyć, bo możemy wywoływać złe skojarzenia, a przez to źle będziemy oceniani, a przecież nie chodzi o to, żeby szokować w negatywny sposób. Bardzo podobają mi się Amerykanki z Advanced Style, bo ich stylizacje to dzieła sztuki i ta granica dobrego smaku jest zachowana. U siebie lubię czerń i ciemniejsze kolory, ale wiosną i latem przechodzę na bardziej kolorowe stylizacje co widać w ostatnio dodawanych filmikach. Jeśli chodzi o kolory to bardzo mi się podobają takie stylizacje i nie ma znaczenia ile mamy lat, stosujemy je. Kolory odświeżają i odmładzają i nie można ich się bać. Wszystko zależy czy w nich dobrze się czujemy, jeśli tak to są nasze i nikt nigdy za nie nas nie skrytykuje, a wręcz powie jak pięknie pani wygląda. To takie moje spostrzeżenia i myślę, że mam rację.
Czy dziwny sposób ubierania może być sposobem na samotność, bo w taki sposób chcemy na siebie zwrócić uwagę?


ps.:)

Bardzo proszę o sprawdzenie) Z lewej strony mojego bloga jest takie różowe radio i po naciśnięciu powinno przenieść nas w świat starych piosenek. W celu lepszego czucia się) na moim blogu. Jestem też na Tubie fm, bo chciałam na potrzeby bloga zrobić retro radio i chce wiedzieć, czy działa) U mnie na przeglądarce Google Chrom działa. Jeśli się spodoba to będę systematycznie zmianiać piosenki:)





                                                                       
                                                                               

wtorek, 11 kwietnia 2017

Rozmawiajmy

Czy rozwój cywilizacji powoduje wzrost bodźców, które niekorzystnie oddziaływają na naszą psychikę?

Żyjąc w takim molochu wielkościowym jak Londyn, mogę się na ten temat wypowiedzieć,  ponieważ dotyka mnie to codziennie. Mówi się o zbyt dużej ilości bodźców, które ingerując w naszą osobowość  niszczą naszą pdychikę. Można to przyrównać to do migających lampek  choinkowych, które mamy przed oczami cały dzień, ale, to często  psychologowie mówią na te tematy ( nie obrażając psychologów), walczą o klientów. Jest nas dużo, a pracy mało więc walka jest na każdym polu i to właśnie są te bodźce, które często nawet silnych ludzi doprowadzają do stwierdzenia nie dam rady i muszę szukać pomocy. Człowiek od zarania wystawiony był na działanie różnych bodźcòw zewnętrznych i było ich tyle samo, czyli sporo tylko na miarę możliwości w danym etapie rozwojowym . Zawsze trzeba dźwigać dużo:) . Wraz z rozwojem możemy wytrzymać więcej, bo człowiek nastawiony jest -przeżyć i dopóki chcemy wszystko się udaje. Po dotarciu do Londynu nie byłam przerażona, bardzo mi się podobał. Poczułam się jak mrówka wśród olbrzymich gmachów i ruchu, który absorbuje nawet najmniejszy kawałek ciała. Byłam dumna z tego, że mogę brać udział w życiu ludzi, którzy tu mieszkali. Widziało się i widzi się wielkość  myśli człowieka. Dawniej mieszkałam w malutkim malowniczym miasteczku, gdzie nie potrzeba zamykać drzwi, bo wszyscy się znają i złodziej zaraz zostałby zauważony. W Londynie ,,napadło,,na mnie tyle różnych odziaławywań, że można było się przestraszyć. Tu ludzie przyjeżdżali na Viktoria Staion i jak zobaczyli ogrom to wracali twierdząc, że nie dadzą rady. To nie jest prawda, to jest słuchanie się tych, którzy straszą lub pomagają w zły sposób. Głębokość jest dla każdego tylko nie wolno się bać. Trzeba być silnym człowiekiem, bo jesteśmy silni tylko nieraz o tym zapominamy. Co robić ze zbyt dużą ilością światełek, które kuszą rozstrajając psychikę, to jest proste należy je ograniczać. Zatwierdzać tylko te , które są ważne. Tak ja postępuję tylko to, co ważne i oczywiste dociera do mnie, potrzebne, a resztę wyłączam oddalając się, dzięki takiemu systemowi moja psychika jest w bardzo dobrym stanie, a ja potrafię żyć w Londynie. Nigdy nie będzie zbyt wiele, bo człowiek ma w sobie wbudowane możliwosci ograniczania tylko trzeba przestać się bać. Nie wolno ryzykować jak kaskader, ale bez ryzyka też nic się nie osiągnie. Jesteśmy uzależnieni od życia:) .
A jak wy robicie ze zbyt wielką ilością programów napadających na psychikę:)?


 Przy okazji tego zdjęcia pokazuję moje nowe kolczyki zakupione w sh. Polecam wyszukiwanie biżuterii w takich miejscach, bo często można znaleźć ciekawe wisiorki czy inne zachwycacze;)


Tu moja nowa kurtka, którą znalazłam ostatnio w sh, jest ciekawa i pokarzę w stylizacjach.

Dziękuję za odwiedziny i zostawiane komentarze.






niedziela, 26 lutego 2017

Rozmawiajmy


Co powoduje, że chcemy być tak perfekcyjni na zewnątrz.




To zaczęło się w chwili wynalezienia lustra-tak myślę. A lustro wynaleziono w czasach Cesarstwa Rzymskiego i wtedy się zaczęło. Mężczyźni w mniejszym stopniu oceniają się pod tym względem kobiety w większym. Ocena urody jest na każdym kroku i powiązana jest ze stylizacją, bo diament będzie brylantem, ale tylko wtedy, jeśli ma ładne dostosowane do typu urody ubrania, ale to wiemy i nie ma sensu się rozpisywać. Niejednokrotnie byłam świadkiem takiego oceniania ...ale czarownica, zobacz jak ona wygląda. Kobieta nie zdążyła się odezwać, a już była oceniona. Ładnym żyje się lepiej i dlatego tak bardzo chcemy dorównać ideałowi, a im jesteśmy starsze, tym trudniej. Jak wygląda ideał w tym momencie mam problem z określeniem, bo to, co dla jednego jest ładne dla drugiego nie. Myślę, że jest to osoba bardzo szczupła i wysoka do tego zgrabna o mocno zarysowanej szczęce dużych
oczach i pięknie zarysowanych ustach. Musimy pięknie wyglądać i nie wolno źle się czuć, a już na pewno nie marszczyć czoła i być smutną, bo to nie dewiza współczesności.

Zdjęcie Juli Roberts bez makijażu, gdzie stwierdzono, że wygląda strasznie, brzydko i że można się przestraszyć. Ponoć ma włosy w nieładzie.
Nie wiem, czy ja nie potrafię ocenić urody, bo dla mnie wygląda normalnie. Wiele kobiet powinno chcieć wyglądać tak bez makijażu. Nie widzę na tym zdjęciu niczego nieestetycznego.






Zdjęcie plotek pl.

Bardzo podoba mi się przesłanie, które napisała i wstawiła  do Instagrama.

Perfekcjonizm wyglądu zewnętrznego stał się chorobą ludzkości. Kobiety nakładają na twarze tony makijażu, by ukryć niedoskonałości. Pozwalamy sobie wstrzykiwać botoks, głodujemy, by osiągnąć idealne kształty. Za wszelką cenę chcemy siebie naprawić, ale nie da się naprawić czegoś, czego nie widać. To nasze dusze potrzebują pomocy. Nadszedł czas, by sobie to uświadomić. Jak możemy oczekiwać, że ktoś nas pokocha, jeśli same siebie nie kochamy? Zacznijmy budowanie relacji od swojego wnętrza. Nie ma znaczenia, jak wyglądamy, ważne jest to, co do siebie czujemy. Publikuję dziś swoje zdjęcie bez makijażu. Wiem, jak wyglądam, wiem, że mam zmarszczki, ale dzisiaj chcę popatrzeć głębiej. Chcę zajrzeć w swoją duszę, zauważyć swoje prawdziwe Ja, to kim jestem naprawdę. Chciałabym, byście i wy dostrzegły i uszanowały swoją najgłębszą i najprawdziwszą istotę, pokochały siebie takimi, jakimi jesteście”.


To prawda tak bardzo chcemy być piękne, że często zapomina się o wnętrzu. Jest też sytuacja odwrotna nie widzimy, że jesteśmy piękne, bo wszystko nam się u siebie nie podoba. Nos za duży, włosy źle się układają, oczy za małe...pokochać siebie nie jest proste w swiecie gdzie dąży się do ideału.

Dążąc do idealu pokarze dwa zdjęcia.






Pierwsze, tak bardzo chciałam mieć idealne włosy, ze zajmowaniem się nimi je zniszczyłam i nie dodałam sobie urody.
Drugie, gdzie pogodziłam się z tym, że blondynką zostanę, ale dopiero w przyszłości i pozwalam im swobodnie rosnąć, bo to nie jest prawda, że tylko krótkie w wieku późniejszym. Nie poświęcam im też sporo czasu, zabiegi tylko te, o których pisałam, dopiero chcę zak
upić lepsze odżywki.

Wyglądam lepiej i przestałam się martwić tym, że to nie jest takie a takie powinno być. Za wiele czasu poświęca się na mankamenty, a za mało na to, co jest w nas ładne.
Jeśli mielibyście wymienić w sobie to co wam się podoba to co to byloby?
Ja lubię moją wyobraźnię, umiem dosłownie wszystko sobie wyobrazić. Chęć dzielenia się tym co posiadam. Umiejętność zapominania o przykrych wydarzeniach, nie jestem mściwa. Lubię swój kolor oczu, kształt brwi i nogi)
Kto wymieni też to co lubi u siebie? :)



Serdecznie dziękuję za odwiedziny i zostwiane komentrze.





sobota, 18 lutego 2017

Rozmawiajmy

Wnerwiający i mniej wnerwiający ludzie:)

Nie jestem psychologiem i daleko mi od oceniania ludzi. Żyjąc na tej planecie nauczyłam się, że obserwuję drugiego człowieka na tyle na ile pozwoli mi wejść do,,swojego ogródka,, Jako młoda kobieta pełna ideałów świeżo po szkołach lubiłam oceniać i ktoś, kto odbiegał od mojego ukształtowanego wizerunku był omijany i myślałam prostak. Dopiero z czasem zauważyłam, że sztywne ramy eliminują wielu bardzo ciekawych ludzi, którzy łamią schematy tylko dlatego, że nie chcą żyć w steoretypie.

Jedna z ocen gdzie bardzo pomyliłam się to dawno temu na wczasach. Akcja rozgrywała się na polu namiotowym. Obok stał namiot młodego mężczyzny posiadającego psa. Skóra tego człowieka pokryta była tatuażami, chodził w dziwacznych ubraniach, kolczyki poprzypinane tu i ówdzie. Natychmiast wzbudził we mnie niechęć i blokadę. Z drugiej strony dwóch młodych chłopaków, bardzo miłych, mówiących dzień dobry. Pomyślałam wtedy: To jest przyszłość i tak powinien zachowywać się młody człowiek. Po czasie: młodzi chłopcy urządzili nocną imprezę taką, że musiała przyjeżdżać policja. A dziwak był grzeczny, dbał o psa, chodził na wschody i zachody słońca i nie w głowie miał zakłócanie spokoju drugiego człowieka. Wtedy nauczyłam się, że ocena tego, co ,,w kimś siedzi,,to bardzo trudna sprawa. Są ludzie, którzy mają potrzebę określania swojej indywidualności, a to nie oznacza, że trzeba ich omijać.
Inny przykład to twórczość. Słoneczniki Vincenta van Gogha obraz ciepły bliski nam, przy którym odpoczywamy.









Patrzymy na ten:)


Nie jest to malarstwo relaksacyjne:) wręcz powiedziałabym denerwujące. W podświadomości powstają pytania: Co to jest? Dlaczego w taki sposób przedstawiony?
Autor o dziwnej psychice, a może nie jest zupełnie normalny.
Autorem obrazu jest John Henry Fuseli, malarz, który urodził się w Szwajcarii, ale malował i żył w Wielkiej Brytanii. Lubił uzupełniać swoje obrazy o elementy fantastyczne, baśniowe nieraz pochodzące z koszmarów nocnych;) W taki sposób chciał przenikać w psychikę odbiorcy.

Inność ostatnio zauważona i nie będę dzielić jej na części:) Jadąc metrm zauważyłam śpiącego męźczyznę. Siedział naprzeciwko mnie i spał. Nie chodzi o to, że spał, bo to często się zdarza. Nieraz w metrze sama zasypiam. Zaciekawił mnie strojem, bo ubrany bardzo elegancko. Stalowy wełniany garnitur do niego dobrana koszula w cienkie niebieskie paski i niebieski krawat. Czarna skórzana aktówka i piękne buty. Wizerunek biznesmena. Na głowie miał toczek. No właśnie ten toczek zburzył moje szufladkowanie, bo nawet jeśli nie chcielibyśmy to porządkujemy,a to właśnie tak robimy przez zamiłowania do zrozumienia dlaczego. Toczek był z jedwabiu w kratę w kolorze:turkus, granat, róż, szafir, zieleń. Nie umiem zrozumieć, po co mu ten toczek?:) Nie dlatego, że był nieładny, tylko dlatego, że mnie intrygował.
A jak wy odnosicie się do niestereotypowego wyglądu czy zachowania?;)

Mam parę dni urlopu. Nie poleciałam do Polski, bo polecę dopiero na uroczystość:) W lipcu moja córka wychodzi zamaż i trzeba być ekonomiczną:) Mając parę dni wolnego można domyślać się  co mnie w jakimś stopniu zajęło. Szafa i segregacja:) Od dłuższego czasu mnie martwiła i teraz udało mi się wszystko poukładać, wiem, że to już kolejny raz:)

Tak wybrałam się na uzupełnianie zapasów jedzeniowych. Przed zakupami strój wydawał mi się idealny. Po:zrobiło się tak ciepło, że ,,gotowałam się,, i zła byłam z decyzji o ciepłym stroju.







Za wszystkie odwiedziny i zostawiane komentarze serdecznie dziękuję.



środa, 8 lutego 2017

Rozmawiajmy

Myślę i zbieram obrazy, które tworzą się do pewnego opowiadania. To zdarzyło się naprawdę, ale chcę przedstawić moją wersję. Sukienka jest i muszę z nią pokombinować, bo...za gruba jestem do niej. Po sesji spódnica będzie, materiał tak piękny, że z niego nie zrezygnuję i takiego samego nie dostanę. Sukienka pochodzi z 1960 roku.
Dzisiejszy post jest związany zupełnie z czymś innym. Moje spostrzeżenie z metra. Zastanawiam się, czy we mnie rozwija się stara zgreda albo załapałam jakąś chorobe vintage, która polega na nadmiernym przewrażliwieniu, bo może tylko mnie to przeszkadza i zaczynam się,,czepiać,, wszystkich zachowań.
Rozleniwiłam się zimą i książki z sobą nie zabieram i może to spowodowało, że widzę co dzieję się obok mnie. Młoda kobieta wyjmuję, kosmetyki, pędzle i zaczyna się malować. Nie jest to poprawianie makijażu, tylko całkowity, czyli od podstaw, włącznie z kreską na oku. Nie wiem, czy tylko mnie takie zachowanie przeszkadza. Muszę się przyznać, że bardzo przeszkadzało mi takie zachowanie. Dlaczego? Uważam, że od tego jest łazienka lub inne intymne miejsce. Może być też gabinet kosmetyczny, ale publiczne malowanie się w metrze wśród ludzi uważam za nietakt. Do tego nawet niechcący zwracamy na siebie uwagę, bo trudno jest nie zerkać, jeśli ktoś robi coś nietypowego. Ponoć zasady są po to, żeby je łamać, ale ja uważam, że są pewne, których należy się kurczowo trzymać. Kobieta powinna w jakimś stopniu być damą, a taka nonszalancja gryzie się z wizerunkiem.

A jak Wy myślicie?



















Za wszystkie odwiedziny i zostawiane komentarze serdecznie dziękuję.




piątek, 3 lutego 2017

Karka z pamiętnika. Kogo to wina?


Marudziłam i marudziłam o Wikingach. Wszystkie okropności, które widziałam w filmie, zepsuły mi nastrój, ale to była wizja reżysera i może zapiski historyczne. Pewności nie ma, a tu nasza Lilka z bloga Modowa Liloo opowiada mi prawdziwą historię. To się zdarzyło na prawdę, a nie fikcyjnie. Dwie dziewczyny zabiły pieski. Jednemu gwoździem wydłubały oczy, a drugiego żywcem rozszarpały. Znowu myślę i nic wymyślić nie mogę. Jest mi strasznie przykro, bo życie musiało tak cierpieć. Dlaczego mamy w sobie tyle okrucieństwa? Jak można być tak bezdusznym i nie czuć takiego bólu? Trudno opisać co czuły te psiaki, bo przecież czuły nieopisany ból.
Smutno zrobiło mi się z jeszcze jednego powodu, bo nie wiedząc o tym incydencie kupiłam ciesteczka pieski. Śliczne kratkowane pudełeczko, a w nim pieski. Wtedy nie pomyślałam o czymś ważnym. Niby zwykłe ciasteczka, ale ...ja jestem już ukształtowanym człowiekiem i potrafię wyodrębnić zło. Umiem dzielić na biały i czarny. A dzieci? Przecież tak się uczą, można powiedzieć przesada. Jemy ciasteczkowe zajączki i możemy jeść pieski. Nie chodzi o kształt ciasteczek, tylko emocje z tym związane. Jeśli sugestia nie byłaby taka silna to nie byłoby kamikaze. Sugestia jest siłą, którą posługując się w nieodpowiedni sposób możemy zmienić psychikę. Ciastka to tylko mały element o słabej mocy, ale bajki, filmy dla dzieci to już cięższy kaliber. A najostrzejszy tkwi w grach komputerowych, gdzie bij zabij jest na porządku dziennym. Może bardziej trzeba kontrolować przyjemności dzieci, bo za wiele jest wokół nich brutalności. Piesków nie zjadłam. Popatrzyłam na opakowanie i komentarz Lilki, też zrobiło mi się smutno, bo przypomniałam sobie o piesku w kratkę, takiej kochanej dobranocce, a tu takie okrucieństwo zrobiono pieskom.






zdjęcie: Studio Miniatur Filmowych- Samotny jak pies.



Za wszystkie odwiedziny i zostawiane komentarze serdecznie dziękuję.


sobota, 3 września 2016

Żyj i pozwól żyć innym

ZABITO MOJEGO RODAKA  w Harlow , tak nie powinno się stać .  Miał dopiero 40 lat i był zwykłym człowiekiem.
 Słowo zwykły może niestosowne,  ale w taki sposób łatwiej powiedzić, że żył i cieszył się życiem i był człowiekiem zbierającym dzień do dnia.
 Pracował i jadł swój chleb na który ciężko pracował.  Dlaczego musiał umrzeć?  Nikt nie dał nam prawa zabijania! NA TLE RASOWYM?  A kto wyznaczył kryteria lepszości?
TAKICH NIE MA !
NIENAWIŚĆ!  SKĄD SIĘ BIERZE NIENAWIŚĆ DO CZŁOWIEKA?
Z poczucia wyższości?  Jeśli tak myślisz to jesteś w błędzie -  jesteś tylko mikrym pyłkiem w wielkiej przestrzeni wszystkiego.
Wszyscy w obliczu życia są równi.  Granice to twór sztuczny ułatwiający w jakiś sposób życie,  ale nikt nie ma prawa spokojnego człowieka katować.  Nie ma prawa zabijać  człowieka .
 Sędzią jest tylko Bóg, a jeśli w niego nie wierzysz  to sędzią są twoje czyny.
 Ludzi, którzy skatowali człowieka wykreślam z miana człowieczeństwa.
Mam nadzieję, że los będzie sprawiedliwy i postara się, żeby  zapłacili za swój czyn.




                                       
Za wszystkie odwiedziny i zostawiane komentarze serdecznie dziękuję.