„Czasem wystarczy dłoń…
aby świat trwał dalej.”
Opowiastki
Wczorajszy ranek wprowadził mnie w filozoficzny nastrój.
Wynosiłam worek ze śmieciami z przebieralni i zerknęłam do środka — a tam, spokojny i zadowolony, ślimak winniczek.
Łakomczuch… a może ciekawski wędrowiec.
Coś przyciągnęło go do świata ludzi.
Być może przypełzł rurami, nie wiedząc, że ta droga mogła być jego ostatnią.
Miał jednak szczęście — trafił na mnie.
Na osobę, która patrzy uważnie i szanuje wszystko, co ją otacza.
Pomyślałam o tym poranku.
Było słonecznie.
To mógł być jego piękny dzień.
Gdybym zawiązała worek i wyniosła go na śmietnik — byłby ostatni.
Każde życie ma prawo trwać.
Wszystko, co nas otacza, chce istnieć.
Wyjęłam kawałek papieru, delikatnie go podniosłam i zaniosłam do pobliskiego parku.
Dałam mu szansę.
Mam nadzieję, że jeśli kiedyś sama znajdę się w potrzebie — ktoś również poda mi rękę.
Bo życie należy do czasu…
ale czasem jeden przypadek może je skrócić.




