Brzoza ma w sobie dobrego duszka mieszkającego w drzewie. Na zdjęciu moja, taka dziwna jak ja. Kiedyś cię znajdę...chociaż tyle lat nie widziałyśmy się i mam nadzieję, że w zdrowiu. Chciałam tak sobie po marudzić o sile, która w nas tkwi i to nie wiesz człowieku, jaką masz i jakie masz możliwości. Odkrywasz w kryzysowych sytuacjach. Moja mama przekonała się o swojej, kiedy pod koniec drugiej wojny światowej zastrzelono dziadka, który był w AK i chciał odwiedzić rodzinę, bo długo się nie widzieli. Moja mama, która miała kolo 4 lat, może troszeczkę więcej wybiegła przed dom na wiejską drogę, wiedziała, że będzie, bo podsłuchała jak babcia mówiła do starszych dzieci psss, chyba tata przyjdzie. Szli do siebie i dziadek dostał kulę, bo zrobiono obławę, a potem podeszli i jeszcze go dobijali. Moja mama z przerażenia przeskoczyła 3-metrowy płot, jak to zrobiła, nikt nie wie i ukryła się na strychu domu. Babcia miała podwójny stres, bo maż i dziecko...wyszła mama dopiero po wiele godzinach w strasznym stanie. Mniejsze osiągnięcie, to u mnie pierwszy raz jak postanowiłam w 4 dni zaliczyć wszystkie wspinaczki w Zakopanem i oczywiście w pierwszy dzień zwichnęłam nogę, bo tempo i było ślisko, padał deszcz. Na drugi dzień miał być Kasprowy i plan to plan. Obandażowałam, wcisnęłam w but do chodzenia po górach i w drogę, czerwonym szlakiem, bo na nim są najpiękniejsze widoki, kiedyś tam wrócę bez względu na wiek. To była głupota, bo mogłam mieć komplikacje z nogą, ale skończyło się dobrze z wyjątkiem jeszcze większego bólu, ale jak widzicie, noga śmiga dalej; ) Kiedy weszłam, pokonując ból i lęk wysokości to poczułam ten rodzaj wiatru w sobie, który dodaję sił, rozwija skrzydła i udowadnia, nie znasz siebie, miej szacunek. Od tego momentu wiem, że mogę na siebie liczyć. Drugi moment jak straciłam pracę w Polsce i nie było czasu na czekanie na nową, nigdy nie pracowałam fizycznie, ale żadna praca nie hańbi i pojechałam do Anglii, nie znając angielskiego i najszybciej można było znaleźć jako pokojówka. Dostałam w ogromnym pięcio gwiazdowym hotelu w Londynie to co kiedyś pisali; najcięższa praca dla kobiet to prawda. Trzeba 14,15 pokoi i nie będę wymieniać wszystkich czynności, ale czasem dwa łózka i sofa do zmiany pościeli w każdym pokoju i inne jeszcze rzeczy ; odkurzanie też i podłoga i wszystko, co jest i do tego łazienka, a w łazience czasami i osobna kabina prysznicowa i wanna, moja sekcja tak miała we wszystkich pokojach i nie wspomnę o dokładaniu firmowo złożonych ręczników i kosmetyków i wiele innych czynności, jeśli gość złoży zażalenie, to wina jest pokojówki, a gość ma przecież prawo do ładnego pokoju, za to płaci. Na wszystkie czynności w jednym pokoju jest 30 minut, a pokojów do sprzątania 14 czasami 15. Na początku miałam myśl, nie dam rady...zrezygnuje, ale cel i dałam radę, nawet polubiłam mój hotel i jestem tam 14 lat. Już nie jako pokojówka, ale też niezły wysiłek, który lubię. To nauczyło mnie: szanujmy siebie i wierzmy sobie i jak się chce, to się potrafi, wszystko, Trzeba, tylko przestać marudzić, a zacząć działać, a więcej czasu poświęcamy marudzeniu, niż działaniu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z moich myśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z moich myśli. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 lutego 2021
niedziela, 31 stycznia 2021
piątek, 12 czerwca 2020
W kolorze pastelowym
niedziela, 19 kwietnia 2020
Po przebudzeniu
Dzisiaj zaświeciło słońce, liście za oknem jakieś świeższe, kolory wyostrzyły się mniej okurzona roślinność, to przez brak nas w tak sporej ilości na zewnątrz. U mnie wewnątrz zagotowało się po przeczytaniu paru artykułów, bo zaczyn się to, co będzie nieuniknione i po przeżyciu tego wirusa zacznie się następna walka, a właściwie to dla wielu ludzi już trwa i mają bój podwójny, pieniądze. Nie chcę mi się myśleć, co za ile i jak będzie, bo to któryś z kolei kryzys, który będę obserwować po jednym, z naszego kraju musiałam przenieść się tu, żeby nie być ciężarem, a tego całe życie unikam i mam szczęście zawsze gdzieś się zainstalować i jeść chleb, na który sama pracuję. Dlatego mam taką alergię na ludzi nie pracujących, którzy moim zdaniem powinni, bo nie są w wieku, w którym przysługuje bujany fotel. Myślę, że po tym wszystkim otworzą nam się oczy moje też i wreszcie pomyślę, co jest ważne i po wielu latach radosnego, beztroskiego marszu zacznę zauważać ważniejsze sprawy niż zabawę w piaskownicy. Na razie żyje jak żyłam z ograniczonymi skrzydłami i mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i znajdzie się wyjście z sytuacji, która na pewno zmieni świat. A co tam, moda to barwny ptak, mój trochę z mniejszą ilością kolorów, nie staram się go za bardzo ubarwiać, bo nie zgłupiałam do reszty, a że klasa średnia to nie mam zamiaru przez niego zupełnie niszczyć swój budżet relaksowy i cieszę się nią ekonomocznie co widzicie, bo nie tworze stylizacje dla stylizacji, tylko szukam dla siebie ładnych kawałków, które mnie cieszą w mojej rzeczywistości. Nie mam kompleksów i lubię mój obszar, bo to, co ktoś ma i ile, dla mnie bez znaczenia. Dawno temu przeszłam ze sobą walkę i zrozumiałam, że ja jestem gdzieś tam, a we mnie jest, tylko część mnie, która czegoś ma się nauczyć i zróżnicowanie jest, bo każdy z nas ma nauczyć się czegoś innego. Jesteśmy różni, znamy tylko podobny alfabet. Słonecznego;)
sobota, 28 marca 2020
Wynaturzenia prowadzą do zguby
To piękne zdjęcie, pies labrador jako terapeuta dla lekarzy i personelu medycznego. Od dawna wiadomo, że zwierzęta leczą naszą psychikę, pomagają i dobrze mieć czworonożnego przyjaciela. Mam kotkę o imieniu Dusia, dobrze, że jest, chociaż potrafi ugryżć jest kotką, a więc chadza własnymi ścieżkami i zabawa w ,,gryzionego,, jest jej ulubioną, moją nie, ale co zrobić jak jej świat to świat zwierząt: ). Z tym że nigdy nie gryzie mocno, tylko chwyta: ) Latem chciałam ją od siebie odzwyczaić, bo to była kotka sąsiadów. Postanowiła wprowadzić się do mnie i tak już została, sąsiedzi się wyprowadzili. Pamiętam czas odzwyczajania, bo głupio mi było, że kotka mnie tak polubiła. Codziennie przynosiła mi pod próg mysz, a że nie reagowałam to nawet szczura. W taki sposób chciała pokazać, że mnie lubi i się mną opiekuje i uznaje mnie za właścicielkę, chociaż trudno powiedzieć tak w stosunku do kota i nie wiem, czy stwierdzenie właściciel jest właściwe. Wolę myśleć przyjaciel zwierząt. Kontrasty dla przyjaźni, jeśli chodzi o nas. Do czego może doprowadzić przekraczanie granic. Szukamy coraz większych doznań. Nie wystarcza świt, słońce, zieleń drzew, zapach kwiatów. Kubek ze świeżo zaparzoną kawą, zwykły chleb, smak masła i złoty miód. Nie wystarcza... jeść psie mięso trzeba, polewać psy wrzątkiem, wielokrotnie w ciągu paru godzin, kilkakrotnie aż umrą, żeby wydobyć lepszy smak mięsa. W taki sposób zabijać biedne zwierzęta... Można znaleźć takie zdjęcia, gdzie pełno psiej krwi i taki sposób zabijania, nie potrafię wstawić takie zdjęcie, to mnie przeraża i odbiera miano człowiek. Nie podaję gdzie i kto, bo chodzi o to, żeby właśnie, teraz kiedy jest tak źle i tylu z nas umiera zrzucić pancerz, połączyć siły i zacząć czuć, mieć serce. Zacząć szanować siebie i to, co nas otacza. Wtedy przeżyjemy i będziemy szczęśliwi. Szukanie wynaturzeń jako lekarstwa na nudę, która powstaje, bo mamy za wiele i nic już nas nie potrafi zaspokoić jest złe i prowadzi do krzywdy, bo tam, gdzie zwykle życie zastępujemy nadzwyczajnym nie jest tym co nam dano. A osiągnięcie czegoś innego niż dzień i noc i proste rzeczy prowadzi nas w świat ciemności podobny do czarnej dziury, nie chcę oskarżać nocy, bo ona jest dobra i piękna. Daje wypoczynek, nadzieję i gwiazdy. Czarna dziura to to, co chcemy często zrobić ze swoją psychiką. Bezwzględna, niezbadana czerń, natura nieskończona oparta na wynaturzeniu. Nie chcemy chyba zostać potworem, który zabija wszystko kawałek po kawałku. Zostawiając pustkę, smutek tych, którzy mogli być szczęśliwi, ale nie dano im szansy na to.
Ps:
Nie podałam gdzie, bo nie chce nikogo oskarzać o to co sie stało, jest wiele tez i przypuszczeń, między innymi, ze wirus powstał na targowisku Wuhan, jest też teza naszej podróżniczki Beaty Pawlikowskiej. Dlaczego nie podaję? Napaści na ludzi pochodzących z Chin odnotowuje się , a nie jest ich winą, że mamy tego wirusa. Moim zdaniem to odzew natury za nasze wynaturzenia. Między innymi tak okrutne zabijanie psów, spożywanie egzotycznych zwierząt. Niestety jest na targowisku w Wuhan rzeźnia psów i polewanie wrzątkiem wielokrotne żywych zwierząt. To nie prości i biedni, tylko próżni i bogaci kupują coś takiego. Jeśli nie kupowaliby to nie zabijanoby egzotycznych zwierząt i nie męczonoby psów dla smaczniejszego mięsa. Myślmy logicznie i nie oskarżajmy nikogo, tylko skupmy się na ustaleniu granic przyzwoitości, powrót do natury. Szacunek dla Matki Ziemi i to wystarczy i będziemy żyć spokojnie.
Ps:
Nie podałam gdzie, bo nie chce nikogo oskarzać o to co sie stało, jest wiele tez i przypuszczeń, między innymi, ze wirus powstał na targowisku Wuhan, jest też teza naszej podróżniczki Beaty Pawlikowskiej. Dlaczego nie podaję? Napaści na ludzi pochodzących z Chin odnotowuje się , a nie jest ich winą, że mamy tego wirusa. Moim zdaniem to odzew natury za nasze wynaturzenia. Między innymi tak okrutne zabijanie psów, spożywanie egzotycznych zwierząt. Niestety jest na targowisku w Wuhan rzeźnia psów i polewanie wrzątkiem wielokrotne żywych zwierząt. To nie prości i biedni, tylko próżni i bogaci kupują coś takiego. Jeśli nie kupowaliby to nie zabijanoby egzotycznych zwierząt i nie męczonoby psów dla smaczniejszego mięsa. Myślmy logicznie i nie oskarżajmy nikogo, tylko skupmy się na ustaleniu granic przyzwoitości, powrót do natury. Szacunek dla Matki Ziemi i to wystarczy i będziemy żyć spokojnie.
poniedziałek, 23 marca 2020
Mieszkam w Londynie
Dzisiaj trochę myśli. Nie da się uniknąć strachu. Przez długi czas mój organizm był narażony na bardzo ciężką pracę, sen kocham, bo taką mam potrzebę wiec potrafię zasnąć w metrze przed pracą po pracy i gdzie mi się uda. To jest moja walka z moją naturą, umiem się regenerować psychicznie, ale nie wiem, czy fizycznie, bo w ostatnim czasie z wyjątkiem ćwiczeń na podtrzymanie kondycji i figury innych rzeczy nie robiłam. Mało rzeczy do jedzenia lubię i często otwieram lodówkę i zamykam, chociaż jest pełna. Nie lubię owoców, warzyw i ostatnio mięsa. Dołączyły się problemy z przełykaniem więc wykluczyłam witaminy w tabletkach...to przestroga, że trzeba cały czas dbać o to, co się je, bo mamy przykład, że nie wiadomo co się może stać. A silny układ immunologiczny to teraz podstawa, żeby przeżyć. Nie wiem ile prawdy w tym co czytam, ale zapowiada się czarny scenariusz, jeśli chodzi o miejsce, w którym mieszkam. Londyn duże skupisko ludzi, tu małe szanse, żeby uniknąć wirusa. Nie wiem jak sobie poradzę z nim. Jest strach, bo trudno go wykluczyć, ale się nie poddam, będę robić to, co lubię dla mnie samej, żeby mieć relaks. Z jednej strony sumienie mówi mi ludzie umierają, a ty się bawisz. Z drugiej musisz mieć relaks, żeby przez to przejść. Organizm niemęczony strachem ma większe możliwości, żeby przejść przez to łagodnie. Jeśli karmimy go czarnymi wizjami, to musi walczyć najpierw z naszym nastawieniem, a później nas leczyć i może przegrać walkę. Damy radę!
piątek, 13 marca 2020
Myśli i zdjęcie
Mam teraz trochę czasu na przemyślenia. Urlop w Londynie. Nie poleciałam do domu, żeby nie zaszkodzić, tak nudzę się trochę, bo unikam skupisk ludzi. Wszędzie chodzę pieszo i siedzenie za ścianami. Mam blisko park i to bardzo duży wiec mogę chodzić. Sporo różnych myśli i tych o wirusie też. Czytam wiele porad i można się zagalopować z tym i to bardzo. Cob robić?
Na los nic nie poradzimy, a podstawowe środki ostrożności podano i wystarczy je stosować. Jedna z nich to izolacja i warto o tym pamiętać, bo jeśli ja przechodzę lekko, to nie znaczy, że ty też tak będziesz przechodzić. Trzeba nie być egoistą. Zmieniam też dietę, piję dużo owocowych koktajli. Nazywam je koktajle, bo modne są różne, ale to zmiksowane owoce lub warzywa, lub to i to. Mam do tego super miksery, zaopatrzyłam się ostatnio. Nie podaję nazw, bo nie lubię nic reklamować.
Taka nostalgia, jeśli nie widzieliście tego zdjęcia, to warto zobaczyć, taka mała kropka to my.
Tyle różnych działań, żeby zająć, chociaż mały kawałeczek na takiej malutkiej kropce. Tyle egoizmu przejawianego od wieków, ma być, tylko moje na czymś tak malutkim, jak nasza planeta.
Zdjęcie Ziemi wykonane przez Voyagera.
sobota, 7 grudnia 2019
Czas przed świętami
Święta tuż, tuż i każdy żyje tą bajeczna atmosfera. W tym roku nie ubieram choinki. Przyozdobię pokój lampkami i kupię gwiazdy betlejemskie. Obok mnie jest bardzo fajna kwiaciarnia i były czerwone gałęzie. Postawiłam w wazonie i ciekawie wyglądają, do tego dołożę jakieś ozdoby, może dzisiaj pojadę do centrum i kupię pasujące. Niekoniecznie musi być choinka. Rozpowszechniła się od dziewiętnastego wieku. Mnie bardzo podobały się zwyczaje dawnej wsi polskiej. Słomiane pająki wieszane nad stołem, kwiaty robione z bibułki i doczepiane do obrazów. Białe bibułkowe firanki, misterne wycinane i zawieszane w oknach. Piękny zwyczaj snopka z żyta, który gospodarz przynosił przed wieczerzą i stawiał w kącie. Nazywany był trzech króli i do tego czasu stal. Brakuje mi nastroju, który dyktowało serce. Pewnej tajemnicy i życzliwości. Obecnie niby jest tradycja, wszystko jest prawie idealne, ale moim zdaniem czegoś brakuje, coś zostało utracone. Nie wiem jak to ująć, ale ta nasza doskonałość zabiła baśń, urok tajemnicy wiarę w coś, co chociaż wiedzieliśmy, że nie istnieje, to jednak to przyjmowaliśmy. Dwa wymiary obok siebie, realny i baśniowy biegną równolegle. Czasami się krzyżują. Czas świat powinien dać szanse baśni.
czwartek, 13 grudnia 2018
Z moich myśli i modowe inspiracje
Podszywanie się pod cudzą tożsamość, to ostatnio zajmowało moje myśli. Dla zysku nie mamy wiary w siebie, czy chcemy zrobić coś złego i później nikt nie będzie potrafił nas zidentyfikować, bo to nie my....
Zawsze myślałam, że ja i nikt inny, ale inni ludzie, jednak myślą inaczej. Dziwna sytuacja przytrafiła się mi na Instagramie, ktoś skopiował jedno z moich zdjęć i umieścił jako profilowe i tak zaczął zbierać śledzących. Dowiedziałam się od przyjaciółki, która przez przypadek znalazła to konto i ...najpierw myślała, że może moje drugie, ale postanowiła mi powiedzieć. Byłam zaskoczona, bo mam jedno i nie mam zamiaru mieć więcej kont na Instagramie. Zaczął się proces wysyłania zawiadomień, jeszcze nie ma zamkniętego konta, bo nie zauważyłam, że sama informacja, że ktoś się pod nas podszywa nie wystarcza, trzeba wypełnić specjalny formularz, zrobić zdjęcie dowodu i to wysłać i czekać na decyzję zarządu Instagrama. Miłe to nie jest, zwłaszcza że może oszukiwać ludzi. Niestety umieszczając swoje zdjęcia w internecie możemy mieć podobną sytuację. Dobrze, że to konto szybko odkryłam, a gdyby nie ...
Sukienka, z której się bardzo cieszę, będzie tą milszą częścią w moim poście. Pochodzi z lat 70 i ma super fason, bo piękny biały kołnierz z muszką, bufiaste rękawy będące modnym lokiem. Plisowany dół też jest trendy. Pastele były modne latem, ale są modne zawsze więc kolor długoterminowy. Lekko obniżona i luźna talia jest funkcjonalna. Fason dla każdej sylwetki przez swoją zwiewność, obniżoną luźną talię i odpowiednią długość. Niby zwyczajna suknia, która wszystko zakrywa, ale ma dużo uroku i moim zdaniem odejmuje, a nie dodaje lat.
Zawsze myślałam, że ja i nikt inny, ale inni ludzie, jednak myślą inaczej. Dziwna sytuacja przytrafiła się mi na Instagramie, ktoś skopiował jedno z moich zdjęć i umieścił jako profilowe i tak zaczął zbierać śledzących. Dowiedziałam się od przyjaciółki, która przez przypadek znalazła to konto i ...najpierw myślała, że może moje drugie, ale postanowiła mi powiedzieć. Byłam zaskoczona, bo mam jedno i nie mam zamiaru mieć więcej kont na Instagramie. Zaczął się proces wysyłania zawiadomień, jeszcze nie ma zamkniętego konta, bo nie zauważyłam, że sama informacja, że ktoś się pod nas podszywa nie wystarcza, trzeba wypełnić specjalny formularz, zrobić zdjęcie dowodu i to wysłać i czekać na decyzję zarządu Instagrama. Miłe to nie jest, zwłaszcza że może oszukiwać ludzi. Niestety umieszczając swoje zdjęcia w internecie możemy mieć podobną sytuację. Dobrze, że to konto szybko odkryłam, a gdyby nie ...
Sukienka, z której się bardzo cieszę, będzie tą milszą częścią w moim poście. Pochodzi z lat 70 i ma super fason, bo piękny biały kołnierz z muszką, bufiaste rękawy będące modnym lokiem. Plisowany dół też jest trendy. Pastele były modne latem, ale są modne zawsze więc kolor długoterminowy. Lekko obniżona i luźna talia jest funkcjonalna. Fason dla każdej sylwetki przez swoją zwiewność, obniżoną luźną talię i odpowiednią długość. Niby zwyczajna suknia, która wszystko zakrywa, ale ma dużo uroku i moim zdaniem odejmuje, a nie dodaje lat.
czwartek, 29 listopada 2018
Z moich myśli
Zabawna maska, którą miałam ubraną, żeby wprowadzić wesoły klimat na moim Instagramie. Bardzo ciekawe miejsce, ale trzeba bardzo uważać. W czasie mojej zwiększonej aktywności tam wydarzyło się wiele wesołych rzeczy, bo mnie to bardzo bawiło. Nie wiem, czy to zdarza się wszystkim, może jakość zdjęć odstrasza i nikt nie próbuje działać w śmieszny sposób na kontach ludzi, gdzie zdjęcia są profesjonalne. U mnie przy zwykłych, bo robionych starym telefonem pojawiali się pseudo aktorzy, którzy chcieli naciągnąć mnie na doładowanie telefonu przez kartę upominkową, proponowanie przetrzymania do odwołania ich kosztowności, różne idiotyczne tłumaczenia, na które nie dałam się nabrać. Z większością piszących nie rozmawiałam, bo nie lubię czatów, ale jak pisał ktoś, kto podawał się zaznanego aktora, to mnie to ciekawiło, po co to robi. Śmieszne było to, że podawał się za znaną osobę, a ja wiedziałam, że ten aktor nie lubi portali społecznościowych i unika jak ognia.... Ten wysiłek kogoś, żeby mnie ,,naciągnąć na kasę,, naprawdę dobrze to wielu ma opanowane: ) Sam Instagram to wesoła zabawa, gdzie co jakiś czas zabierają spore ilości obserwujących, Do dzisiaj nie wiem, czy to jest czyszczenie z pustych, nieaktywnych kont, czy działalność hakerska, bo taka występuje. Zaznaczam: nigdy nie kupowałam obserwujących, bo to uważam za idiotyczne. Przejęcie konta i z tym się spotkałam u ludzi, którym wierze, bo stracili swoje konto, ktoś im przejął. Fakt to się zgłasza i zamykają tej osobie. Zabawa jest różna i taka też. Takie działania mogą zaistnieć, jak mamy sporo obserwujących. Dlaczego tak się dzieje? Bo Instagram może ułatwić bycie zauważonym. Specyficzna grupa ludzi bardzo miłych, kochajacych zdjęcia, ale denerwujące jest to, że wielu dzwoni bez zapowiedzi i to ludzie, z którymi nigdy nie rozmawiałam. Przez to musiałam zlikwidować wszystkie moje aplikacje do rozmów w telefonie i nawet systemowe, musiałam wymusić zatrzymanie. Było wesoło, ale tradycyjnie moja szafa zwiększyła objętość:), po jedym zdjęciu.Jedna stylizacja raz na trzy dni. Nie ma sensu zbieranie, to cieszy na początku, ale później zaczyna denerwować, bo tworzy się grupa ludzi, która nas zna i oczekuje od nas bycia z nią, a tego nie lubię, bo jestem samotnikiem lubiącym wyjść z mojego miejsca, ale szybko wracać: )
Mam taką, a nie inną psychikę, lubię tworzyć, dać i teraz,,dajcie mi święty spokój,,. To pewnie widać też na blogu. Nigdzie nie rozmawiam, nie czatuje, bo lubię obserwować z daleka co jakiś czas wyjść i uciec do swojego świata mieszczącego się w wyobraźni. Blisko zima i tradycyjnie wracam do malowania obrazów hi hi.
Nie wiem, jaki u was będzie dzień, ale mój chce, żeby był ze słońcem. Nie musi świecić, bo wystarczy pomyśleć,że ono jest i dalej świeci. Można cieszyć się niczym, bo reszta to materia, którą stworzył człowiek. Barwna i kolorowa, umila życie. Łatwiej mijają godziny. Czy pomyśleliście kiedyś, co robilibyście, gdyby zostalibyście sam na sam z czasem? Bez współczesnego świata, podziału dnia na: praca, dom, różne obowiązki i umilacze życia? Kiedyś pomyślałam, co byłoby, gdybym była, tylko ja i droga? Napiszę szczerze, byłam przerażona, nie wiedziałabym jak rozplanować czas, co robić...Miłego piątku, to dobry dzień, bo jutro można leniuchować.
niedziela, 25 listopada 2018
Z moich myśli
Jak się nie zestarzeć:)
Nie wiem, jak będzie dalej, ale na razie z tym problemem dobrze sobie radzę, bo mam dużo wigoru i pomysłów. Nie zawsze wszystkie są do zrealizowania, ale zawsze próbuje je doprowadzić do finału. Myślę, że jeśli dalej ma się marzenia i chęć do realizowania tego, co sobie wymyślimy. Nie trzeba tłumaczyć, że marzenia można mieć duże i małe. Moim zdaniem lepiej zaczynać od malutkich, gdzieś na linii horyzontu to duże postanowienie, bo każdy chcę osiągnąć wysoki szczyt, coś trudnego i mieć to uczucie...udało się, dałam radę. Takie uczucie miałam, kiedy zdobyłam Kasprowy czerwonym szlakiem ze zwichniętą nogą, zawsze się tym chwale, bo było to wtedy dla mnie duże wyzwanie, które nie zapomnę, ale najważniejsze było to uczucie zwycięstwa:)
Można zauważyć, że cały czas coś robię, bo kocham różne wyobrażenia, które powstają w mojej głowie, ale realizacja różna. Często zapora finansowa, którą pewnie kiedyś pokonam.
Obecnie dałam nacisk na filmiki na YouTube, mój kanał osierociłam na bardzo długo. Po upadku telefonu przestałam kręcić, a może dobrze, bo kanał był niesprecyzowany i kręciłam o wszystkim. To nie jest dobre, bo ludzie zaglądający zaczynają się gubić... W tej chwili jest uzupełnieniem bloga, ale będą tam moje stylizacje uzupełniane moimi przemyśleniami. Jakość do poprawienia, ale łatwiej mi kręcić na telefonie, bo mam sporo programów do obróbki. Filmy kręcone kamerą czy aparatem wymagają umiejętności obrabiania filmów. Całe życie z telefonem i na tym znam się najlepiej. Z czasem pewnie podniosę sobie poprzeczkę:) Dlatego zapytam. Czy jakość filmików można wytrzymać? :)
Zapraszam do zdjęć, stylizacja sportowa i do filmiku.
R
Nie wiem, jak będzie dalej, ale na razie z tym problemem dobrze sobie radzę, bo mam dużo wigoru i pomysłów. Nie zawsze wszystkie są do zrealizowania, ale zawsze próbuje je doprowadzić do finału. Myślę, że jeśli dalej ma się marzenia i chęć do realizowania tego, co sobie wymyślimy. Nie trzeba tłumaczyć, że marzenia można mieć duże i małe. Moim zdaniem lepiej zaczynać od malutkich, gdzieś na linii horyzontu to duże postanowienie, bo każdy chcę osiągnąć wysoki szczyt, coś trudnego i mieć to uczucie...udało się, dałam radę. Takie uczucie miałam, kiedy zdobyłam Kasprowy czerwonym szlakiem ze zwichniętą nogą, zawsze się tym chwale, bo było to wtedy dla mnie duże wyzwanie, które nie zapomnę, ale najważniejsze było to uczucie zwycięstwa:)
Można zauważyć, że cały czas coś robię, bo kocham różne wyobrażenia, które powstają w mojej głowie, ale realizacja różna. Często zapora finansowa, którą pewnie kiedyś pokonam.
Obecnie dałam nacisk na filmiki na YouTube, mój kanał osierociłam na bardzo długo. Po upadku telefonu przestałam kręcić, a może dobrze, bo kanał był niesprecyzowany i kręciłam o wszystkim. To nie jest dobre, bo ludzie zaglądający zaczynają się gubić... W tej chwili jest uzupełnieniem bloga, ale będą tam moje stylizacje uzupełniane moimi przemyśleniami. Jakość do poprawienia, ale łatwiej mi kręcić na telefonie, bo mam sporo programów do obróbki. Filmy kręcone kamerą czy aparatem wymagają umiejętności obrabiania filmów. Całe życie z telefonem i na tym znam się najlepiej. Z czasem pewnie podniosę sobie poprzeczkę:) Dlatego zapytam. Czy jakość filmików można wytrzymać? :)
Zapraszam do zdjęć, stylizacja sportowa i do filmiku.
niedziela, 9 września 2018
Z moich myśli
Podpis na drzewie
Przepraszam za małe opóźnienia ze wpisami, trochę tak się stało przez Instagram, bo spodobało mi się to, że jest szybko i prosto, to co zrobię, widać w albumie, to bardzo pomaga, nie trzeba niczego szukać, bo widać to, co się dodaję, forma albumu pomaga. Do tego wszystkiego miło, bo miło dostawać polubienia i ludzie szybko reagują, ale już, wracam i powoli to poukładam tak jak moją nieszczęsną szafę, która znowu urosła, ale to już wiecie, bo systematycznie piszę, że się staram poprawić i dalej systematycznie uzupełniam... Chyba nie można mnie zmienić i nawet sama do siebie mówię: Ty pustaku jeden i myślicie, że pomaga... Nie...
Codzienne stylizację są na Instagramie można je przynajmniej na razie tam znaleźć. Tu usilnie staram się dodać Instagram i nie wychodzi dodawanie, ale w końcu mi się uda.
Lubię analizy psychologiczne i przez to może wydawać się, że jestem wścibska, czyli nadmiernie interesuję się poczynaniami innych ludzi. To nieraz tak wygląda, ale tak nie jest, bo staram się nikogo nie krytykować za długo żyję i zbyt wiele sama popełniłam błędów, żeby źle myśleć o innych ludziach. Interesuję mnie, tylko samo zjawisko i szczerość przed samym sobą i to, co jest z tym związane czy potrafimy przyznać się sami przed sobą i robić wszystko według nabytych zasad.
Jak to jest, jeśli istnieje Bóg, zaznaczam, że to tylko moja filozofia i moje rozpatrywanie tematu.
Kiedyś zastanawiałam się nad tym, jeśli Biblia jednak jest częściową fantazją, bo jednak dokładna analiza prowadzi nas do innego obszaru, mało znanego. Naukowcy znaleźli wiele niejasności w niej jak między innymi to, że żydzi nigdy nie byli w Egipcie, jeśli to jest zmienione to wiele rzeczy mogło ulec zmianie, a przekazywanie w stanie nienaruszonym...to jest możliwe, jeśli dbamy o naszą wizje.
Wierzę, że Bóg jest, wierzę też, że się znani kontaktował, tylko nie wiadomo czy nie dopisaliśmy wielu szczegółów. Myślę, że Bóg to połączenie wszystkich religii i składając w całość różne religie mamy kompletny jego obraz. Kara nagroda sami ją sobie wyznaczamy, zło przyciągnie zło po drugiej stronie, rodzaj energii, który będzie naszym nośnikiem. Wcale nie trzeba nikogo karać, bo po śmierci sam to zrobi swoim poprzednim życiem.
Jesteśmy tym, czym chcemy być, tym co ukształtujemy.
Nauka to zabawa, to radosne podchodzenie do życia. To nie praca Syzyfa, bo ona nie daje rezultatów, bo pod świadomie to nam sprawia ból, nie rozwija, a w całym procesie chodzi o zmianę. Gąsienica przechodząca w motyla. Człowiek przeistacza się w istotę, której nie znamy. Nie może też być lekko, bo zbyt łatwe życie powoduje stagnację i znudzenie, a z tym wiąże się uwstecznienie. Wszystko w odpowiednich ilościach i psychika zaczyna się zmieniać. Po swojej własnej analizie, bo przecież sama znam siebie najlepiej mogę stwierdzić, że to, że przytrafiła mi się dosyć ciężka droga nie było złe. Zmieniło moje złe nawyki i myślenie na lepsze i o to chodzi stawać się lepszym...aż w nieskończoność, jeśli jest; ).
Dużo słońca ☀ i idę robić zdjęcia na jutro, koronki będą:)
Przepraszam za małe opóźnienia ze wpisami, trochę tak się stało przez Instagram, bo spodobało mi się to, że jest szybko i prosto, to co zrobię, widać w albumie, to bardzo pomaga, nie trzeba niczego szukać, bo widać to, co się dodaję, forma albumu pomaga. Do tego wszystkiego miło, bo miło dostawać polubienia i ludzie szybko reagują, ale już, wracam i powoli to poukładam tak jak moją nieszczęsną szafę, która znowu urosła, ale to już wiecie, bo systematycznie piszę, że się staram poprawić i dalej systematycznie uzupełniam... Chyba nie można mnie zmienić i nawet sama do siebie mówię: Ty pustaku jeden i myślicie, że pomaga... Nie...
Codzienne stylizację są na Instagramie można je przynajmniej na razie tam znaleźć. Tu usilnie staram się dodać Instagram i nie wychodzi dodawanie, ale w końcu mi się uda.
Lubię analizy psychologiczne i przez to może wydawać się, że jestem wścibska, czyli nadmiernie interesuję się poczynaniami innych ludzi. To nieraz tak wygląda, ale tak nie jest, bo staram się nikogo nie krytykować za długo żyję i zbyt wiele sama popełniłam błędów, żeby źle myśleć o innych ludziach. Interesuję mnie, tylko samo zjawisko i szczerość przed samym sobą i to, co jest z tym związane czy potrafimy przyznać się sami przed sobą i robić wszystko według nabytych zasad.
Jak to jest, jeśli istnieje Bóg, zaznaczam, że to tylko moja filozofia i moje rozpatrywanie tematu.
Kiedyś zastanawiałam się nad tym, jeśli Biblia jednak jest częściową fantazją, bo jednak dokładna analiza prowadzi nas do innego obszaru, mało znanego. Naukowcy znaleźli wiele niejasności w niej jak między innymi to, że żydzi nigdy nie byli w Egipcie, jeśli to jest zmienione to wiele rzeczy mogło ulec zmianie, a przekazywanie w stanie nienaruszonym...to jest możliwe, jeśli dbamy o naszą wizje.
Wierzę, że Bóg jest, wierzę też, że się znani kontaktował, tylko nie wiadomo czy nie dopisaliśmy wielu szczegółów. Myślę, że Bóg to połączenie wszystkich religii i składając w całość różne religie mamy kompletny jego obraz. Kara nagroda sami ją sobie wyznaczamy, zło przyciągnie zło po drugiej stronie, rodzaj energii, który będzie naszym nośnikiem. Wcale nie trzeba nikogo karać, bo po śmierci sam to zrobi swoim poprzednim życiem.
Jesteśmy tym, czym chcemy być, tym co ukształtujemy.
Nauka to zabawa, to radosne podchodzenie do życia. To nie praca Syzyfa, bo ona nie daje rezultatów, bo pod świadomie to nam sprawia ból, nie rozwija, a w całym procesie chodzi o zmianę. Gąsienica przechodząca w motyla. Człowiek przeistacza się w istotę, której nie znamy. Nie może też być lekko, bo zbyt łatwe życie powoduje stagnację i znudzenie, a z tym wiąże się uwstecznienie. Wszystko w odpowiednich ilościach i psychika zaczyna się zmieniać. Po swojej własnej analizie, bo przecież sama znam siebie najlepiej mogę stwierdzić, że to, że przytrafiła mi się dosyć ciężka droga nie było złe. Zmieniło moje złe nawyki i myślenie na lepsze i o to chodzi stawać się lepszym...aż w nieskończoność, jeśli jest; ).
Dużo słońca ☀ i idę robić zdjęcia na jutro, koronki będą:)
niedziela, 26 sierpnia 2018
Z moich myśli
Zacząć rozmawiać ze sobą
Z biegiem lat...często to się powtarza, ale to bardzo prawdziwe. To nie przychodzi od razu tylko podczas naszej podróży. Na początku jest się radosnym pełnym wrażeń człowiekiem i podchodzi się do wszystkiego z optymizmem. Ja to ja i żyję, idę, realizuję się, byle do przodu i nie stoję w miejscu. To wszystko słuszne działania , tylko tak powinno się żyć. Dlaczego dopada mnie marudzenie, bo wraz z wiekiem bardziej zdaję sobie sprawę, że tak na serio to mam tylko siebie, ze sobą będę na końcu. Nie koncentruje się na sobie tak jak potrzeba, chociaż stale powtarzam, że znam siebie. Nie poznaje siebie tak jak powinnam. Kto będzie ze mną w najtrudniejszym momencie mojego życia?
Ja i szczerość przed samą sobą, moje dążenie do bycia lepszą, a kiedy jest się coraz doskonalszym, jeśli chociaż w wolnym czasie robimy to, co kochamy. Czy ja wiem co najbardziej lubię, czy tylko fascynuje się tym, co mnie otacza i to mnie dominuje:).
Kocham retro czas i kolory, słońce i przyrodę, muzykę i obserwowanie ludzkich zachowań upsss jestem okropna
Utwór na niedzielę, piękny.
Zieleń pomaga się skoncetrować:)
Znowu będę małą dziewczynką w obliczu rzeczy, których istnienia się nie spodziewam.
Z biegiem lat...często to się powtarza, ale to bardzo prawdziwe. To nie przychodzi od razu tylko podczas naszej podróży. Na początku jest się radosnym pełnym wrażeń człowiekiem i podchodzi się do wszystkiego z optymizmem. Ja to ja i żyję, idę, realizuję się, byle do przodu i nie stoję w miejscu. To wszystko słuszne działania , tylko tak powinno się żyć. Dlaczego dopada mnie marudzenie, bo wraz z wiekiem bardziej zdaję sobie sprawę, że tak na serio to mam tylko siebie, ze sobą będę na końcu. Nie koncentruje się na sobie tak jak potrzeba, chociaż stale powtarzam, że znam siebie. Nie poznaje siebie tak jak powinnam. Kto będzie ze mną w najtrudniejszym momencie mojego życia?
Ja i szczerość przed samą sobą, moje dążenie do bycia lepszą, a kiedy jest się coraz doskonalszym, jeśli chociaż w wolnym czasie robimy to, co kochamy. Czy ja wiem co najbardziej lubię, czy tylko fascynuje się tym, co mnie otacza i to mnie dominuje:).
Kocham retro czas i kolory, słońce i przyrodę, muzykę i obserwowanie ludzkich zachowań upsss jestem okropna
Utwór na niedzielę, piękny.
Moje wiersze
Zieleń pomaga się skoncetrować:)
To co nas otacza potrafii uspokoić jak i wystraszyć, przytula i zabija bez tego nie byłoby końca, a ostatnia strona jest zapisana w nas samych.
Za niebieskimi drzwiami, kiedyś tam, bo większość chce żyć długo...
Po drugiej stronie w obszarze nieznanym będę wirować , bawić się nową rzeczywistością, a jeśli jej nie ma to zasnę i wreszcie się wyśpię:)
Sukienka w nagietki z lat 70, oryginalna. Wiem jak podchodzi się do rzeczy używanych ...po kimś, ale całe nasze życie jest po kimś, moje dwa wiersze związane z tym tematem ...po.kimś:)
Po odcieńciu
kiedy się zatrzymam
puszczę cień
przygarnie spadający deszcz
śladom przykrytym falą
następnego dnia zabroni szukać
obejmę sen
przeskakując wspomnienia
nie odwrócę milczenia
z drugiego końca raczkuje człowiek
chwytając moje miejsce
Odwracając ziarna klepsydry
w tym pokoju zawsze będzie pachniało
zostawionym czasem, tu żyła bacia
zapach zastygł
trochę dziwi przestraszony wzrok córki
zatrzymujacy się na starym kluczu
będzie cieszyć się dniami w tych ścianach
kochanie nie martw się ta cisza jest przyjazna
nie ma pustych miejsc
zbyt wiele historii złozyło ciepło w spokój piasku
Stylizacja nagietkowa sukienka: Tu
#modernretrostyle #modernretrofashion #mystyle #fashionblogger #fashion #womanover50 #over50 #over50fashionblogger #over50style#over50fashionista #ooo #ootd#vintage #vintageclothing #polka #polisbloger #poliswomen #stylkobiety #style #streetstylefashion #stripesstyle #instamoda#dzisiajnosze#agelessstyle#somermode#look#schic#fashionlover#everydaystyle
#modernretrostyle #modernretrofashion #mystyle #fashionblogger #fashion #womanover50 #over50 #over50fashionblogger #over50style#over50fashionista #ooo #ootd#vintage #vintageclothing #polka #polisbloger #poliswomen #stylkobiety #style #streetstylefashion #stripesstyle #instamoda#dzisiajnosze#agelessstyle#somermode#look#schic#fashionlover#everydaystyle
niedziela, 29 lipca 2018
Z moich myśli
Jak to jest z tymi serwisami społecznościowymi w internecie, moje przemyślenia.
Sama siebie sprawdzam, czy mogę bez tego się obejść, czy taka działalność jest dla mnie ważna.
Jaka jest prawda?
Potrafiłbym, gdybym miała zamiennik i mogłabym gdzieś zapisywać to, co lubię tworzyć.
W tej chwili powinnam zadać sobie pytanie, czy to, co robię ma sens, bo to, co robimy powinno mieć jakiś cel, a ja robię dla własnej przyjemności, daję mi to też porządnego kopa, żeby się mobilizować.
Wpędziłam siebie w labirynt, ale nie było innego wyjścia.
Coś zaniedbałam, czegoś nie dostrzegłam i życie potoczyło się w kierunku, w którym teraz toczą się moje dni. Bardziej stałam się niewolnikiem niż wydawało mi się, że jestem, ale ...wszystkie działania to nauka i ja wierzę, twierdzę, że jest w jakimś celu. Wierzę w Boga i wiem, że jest, ale nie tak jak nas uczono, to, tylko moja filozofia i każdy ma prawo do swojej. Wierzę w wędrówkę wielokrotną i dlatego jest pamięć wsteczna, która objawia się w niektórych momentach życia.
Ja mam pamięć wsteczną, którą można tłumaczyć wybujałą wyobraźnią i tak też może być, ale mam też pewne z nimi doznania, które są tak realne, że trudno je przypisać wyobraźni.
Jeden z moich obrazów to staruszka tuż przed śmiercią i zapach konwalii.
Myślę, że we wszystkich religiach jest część prawdy o nas samych i to po to zbiorówka, a przede wszystkim dążenie do ideału. Nie stanie się to od razu, bo patrząc na życie i to, kim jest każdy z nas, to żeby udoskonalić się jedno życie to mało, więc musi być dalsza droga i jest możliwa powtórka życia w celu dalszej nauki i dalej. Szkoda byłoby tylko siebie, bo taki obraz oznaczałby jednak koniec, ponieważ bylibyśmy odrębnością, jeśli nie byołby pamięci wstecznej, a to ona tworzy pojęcie ja. Nawet jeśli w końcu dojdzie się do formy ostatecznej to i tak połączenie wielu dróg da kogoś zupełnie innego niż ten człowiek, który w tej chwili pisze o mediach społecznościowych.
Po co te serwisy społecznościowe w internecie, bo życie właśnie tam się przeniosło.
I jeśli nie możemy zmobilizować się na zapełnienie czymś życia, to tam spędzamy czas. Podobnie jak dzieci w grach, starsze pokolenie uczestniczy w internetowych działaniach.
Moja przyjaciółka ma lepiej, bo jej życie to real, prowadzi zespół tańca ludowego i taka działalność zapełnia jej czas na maksa.
Jeśli mieszkamy w domu pokoleniowym to takie życie jest też bardzo absorbujące.
Własna firma również, chociaż tu pojawia się haczyk, trzeba odpocząć i najłatwiej otworzyć laptopa.
Czy to źle?
Jeśli potrafimy opanować emocje, nie brać udziału w wyścigu szczurów, bo tak jest np. na Instagramie. To internet jest bardzo ciekawy. Oczywiście, jeśli nie siedzimy cały czas, zapominając o normalnym życiu, bo możemy się zaniedbać i wszystko robić, tylko dla internetowego ideału, a konfrontacja z nami w rzeczywistości mogłaby być okrutna.
Nigdy nie zwracałam uwagi na Instagram, bo podobnie jak Facebook, nudziłam się. Nie lubię brać udziału w rozmowach internetowych. Wolę odpisać jednorazowo na list. Moje uczestnictwo i tu i tam ograniczało się do wrzucenia posta lub zdjęć na Instagramie i tak trwał z dosyć małą ilością polubień i obserwujących.
Lubię analizy i zaczęłam dla czystej ciekawości sprawdzać, o co chodzi na Instagramie.
Jest to specyficzna społeczność kochającą piękny wygląd, dobrze, jeśli bez zmarszczek. Mam to szczęście, że nie mam ich wiele i wizerunkiem mogę żonglować: ), Czyli zbliżenia wychodzą ok.
Zrobiłam doświadczenie, powyrzucałam zdjęcia, które nie tworzyły jednej tematyki. To jeśli ktoś chce robić karierę na Instagramie jest bardzo ważne, ja w celu analizy, a nie kariery... Tu musi być temat. Nie może być groch z kapustą, bo profil nie cieszy się popularnością i jest słabo oglądany.
To, że mój Instagram stał się tematyczny (wkładam, tylko zdjęcia modowe) podniosło mi bardzo frekwencję.
Następny eksperyment: lubiane są zbliżenia. Nie zdjęcia z daleka, lecz z bliska.
Różne ciekawe ujęcia też cieszą się popularnością oraz takie, które mieszczą się w modzie Instagrama. Obecnie modny jest jasny profil, czyli jasne zdjęcia: )
Instagram to aplikacja fotograficzna, czyli kariera dzięki zdjęciom.
Co dalej?
Częstotliwość wstawiania zdjęć.
Nie może ich być zbyt wiele, bo denerwujemy obserwujących i zbyt rzadko, bo zapominają o naszym istnieniu.
Codziennie jedno jest optymalne. Ja daję trzy, bo u mnie Instagram to moja szafa i potrzebuje te ujęcia: )
Nie mam super statystyk, bo wiadomo, mam moje lata i zwykłe ubrania, idealna też nie jestem.
Te poczynania zwiększyły mi oglądalność o 50 procent i obserwujących z 500 do ponad 2000, w dosyć krótkim czasie, czyli takie działania działają: ).
Co mi się nie podoba?
Zachowanie randkowe mężczyzn, propozycje, wysyłanie wiadomości zaczepiających. Człowiek często czuję się tam jak zapisany w portalu randkowym, a nie we własnym związanym z zainteresowaniami.
Zdarzają się też bardzo dziwne przypadki psychologiczne.
Ludzie podający się za słynne osoby, nawet z aktywnymi linkami do autentycznych profili potwierdzającymi autentyczność.
Należę do ludzi takich, kim jesteś nie robi na mnie wrażenia, bo i tak przed nami ten sam dół: )
Za to uwielbiam rozgrywki psychologiczne, to taka mała uwaga określająca moją złośliwość.
Czy będę dalej bawić się na Instagramie, tak aż do wyczerpania zasobów szafowych i uatrakcyjniając go filmikami. Nie mam ładnych zdjęć więc staram się to jakoś uatrakcyjnić. Moja przypadłość, zawsze staram się otaczać czymś ładnym, moja wada, a może zaleta: )
Później powrócę do zdjęć stylizacji, które będą pojawiać się na blogu.
Dlaczego prowadzę bloga?
Moja ułomność artystyczna, muszę coś tworzyć i lubię się dzielić, sprawia mi to radość.
Dzisiejszy post przed jutrzejszym wyzwaniem. Oj...trudne dla mnie, bo chciałam, żeby zdjęcia były ładne i ciekawe dla grupy;).
Moje szaleństwa z pareo; )
Na razie samo pareo:
Sama siebie sprawdzam, czy mogę bez tego się obejść, czy taka działalność jest dla mnie ważna.
Jaka jest prawda?
Potrafiłbym, gdybym miała zamiennik i mogłabym gdzieś zapisywać to, co lubię tworzyć.
W tej chwili powinnam zadać sobie pytanie, czy to, co robię ma sens, bo to, co robimy powinno mieć jakiś cel, a ja robię dla własnej przyjemności, daję mi to też porządnego kopa, żeby się mobilizować.
Wpędziłam siebie w labirynt, ale nie było innego wyjścia.
Coś zaniedbałam, czegoś nie dostrzegłam i życie potoczyło się w kierunku, w którym teraz toczą się moje dni. Bardziej stałam się niewolnikiem niż wydawało mi się, że jestem, ale ...wszystkie działania to nauka i ja wierzę, twierdzę, że jest w jakimś celu. Wierzę w Boga i wiem, że jest, ale nie tak jak nas uczono, to, tylko moja filozofia i każdy ma prawo do swojej. Wierzę w wędrówkę wielokrotną i dlatego jest pamięć wsteczna, która objawia się w niektórych momentach życia.
Ja mam pamięć wsteczną, którą można tłumaczyć wybujałą wyobraźnią i tak też może być, ale mam też pewne z nimi doznania, które są tak realne, że trudno je przypisać wyobraźni.
Jeden z moich obrazów to staruszka tuż przed śmiercią i zapach konwalii.
Myślę, że we wszystkich religiach jest część prawdy o nas samych i to po to zbiorówka, a przede wszystkim dążenie do ideału. Nie stanie się to od razu, bo patrząc na życie i to, kim jest każdy z nas, to żeby udoskonalić się jedno życie to mało, więc musi być dalsza droga i jest możliwa powtórka życia w celu dalszej nauki i dalej. Szkoda byłoby tylko siebie, bo taki obraz oznaczałby jednak koniec, ponieważ bylibyśmy odrębnością, jeśli nie byołby pamięci wstecznej, a to ona tworzy pojęcie ja. Nawet jeśli w końcu dojdzie się do formy ostatecznej to i tak połączenie wielu dróg da kogoś zupełnie innego niż ten człowiek, który w tej chwili pisze o mediach społecznościowych.
Po co te serwisy społecznościowe w internecie, bo życie właśnie tam się przeniosło.
I jeśli nie możemy zmobilizować się na zapełnienie czymś życia, to tam spędzamy czas. Podobnie jak dzieci w grach, starsze pokolenie uczestniczy w internetowych działaniach.
Moja przyjaciółka ma lepiej, bo jej życie to real, prowadzi zespół tańca ludowego i taka działalność zapełnia jej czas na maksa.
Jeśli mieszkamy w domu pokoleniowym to takie życie jest też bardzo absorbujące.
Własna firma również, chociaż tu pojawia się haczyk, trzeba odpocząć i najłatwiej otworzyć laptopa.
Czy to źle?
Jeśli potrafimy opanować emocje, nie brać udziału w wyścigu szczurów, bo tak jest np. na Instagramie. To internet jest bardzo ciekawy. Oczywiście, jeśli nie siedzimy cały czas, zapominając o normalnym życiu, bo możemy się zaniedbać i wszystko robić, tylko dla internetowego ideału, a konfrontacja z nami w rzeczywistości mogłaby być okrutna.
Nigdy nie zwracałam uwagi na Instagram, bo podobnie jak Facebook, nudziłam się. Nie lubię brać udziału w rozmowach internetowych. Wolę odpisać jednorazowo na list. Moje uczestnictwo i tu i tam ograniczało się do wrzucenia posta lub zdjęć na Instagramie i tak trwał z dosyć małą ilością polubień i obserwujących.
Lubię analizy i zaczęłam dla czystej ciekawości sprawdzać, o co chodzi na Instagramie.
Jest to specyficzna społeczność kochającą piękny wygląd, dobrze, jeśli bez zmarszczek. Mam to szczęście, że nie mam ich wiele i wizerunkiem mogę żonglować: ), Czyli zbliżenia wychodzą ok.
Zrobiłam doświadczenie, powyrzucałam zdjęcia, które nie tworzyły jednej tematyki. To jeśli ktoś chce robić karierę na Instagramie jest bardzo ważne, ja w celu analizy, a nie kariery... Tu musi być temat. Nie może być groch z kapustą, bo profil nie cieszy się popularnością i jest słabo oglądany.
To, że mój Instagram stał się tematyczny (wkładam, tylko zdjęcia modowe) podniosło mi bardzo frekwencję.
Następny eksperyment: lubiane są zbliżenia. Nie zdjęcia z daleka, lecz z bliska.
Różne ciekawe ujęcia też cieszą się popularnością oraz takie, które mieszczą się w modzie Instagrama. Obecnie modny jest jasny profil, czyli jasne zdjęcia: )
Instagram to aplikacja fotograficzna, czyli kariera dzięki zdjęciom.
Co dalej?
Częstotliwość wstawiania zdjęć.
Nie może ich być zbyt wiele, bo denerwujemy obserwujących i zbyt rzadko, bo zapominają o naszym istnieniu.
Codziennie jedno jest optymalne. Ja daję trzy, bo u mnie Instagram to moja szafa i potrzebuje te ujęcia: )
Nie mam super statystyk, bo wiadomo, mam moje lata i zwykłe ubrania, idealna też nie jestem.
Te poczynania zwiększyły mi oglądalność o 50 procent i obserwujących z 500 do ponad 2000, w dosyć krótkim czasie, czyli takie działania działają: ).
Co mi się nie podoba?
Zachowanie randkowe mężczyzn, propozycje, wysyłanie wiadomości zaczepiających. Człowiek często czuję się tam jak zapisany w portalu randkowym, a nie we własnym związanym z zainteresowaniami.
Zdarzają się też bardzo dziwne przypadki psychologiczne.
Ludzie podający się za słynne osoby, nawet z aktywnymi linkami do autentycznych profili potwierdzającymi autentyczność.
Należę do ludzi takich, kim jesteś nie robi na mnie wrażenia, bo i tak przed nami ten sam dół: )
Za to uwielbiam rozgrywki psychologiczne, to taka mała uwaga określająca moją złośliwość.
Czy będę dalej bawić się na Instagramie, tak aż do wyczerpania zasobów szafowych i uatrakcyjniając go filmikami. Nie mam ładnych zdjęć więc staram się to jakoś uatrakcyjnić. Moja przypadłość, zawsze staram się otaczać czymś ładnym, moja wada, a może zaleta: )
Później powrócę do zdjęć stylizacji, które będą pojawiać się na blogu.
Dlaczego prowadzę bloga?
Moja ułomność artystyczna, muszę coś tworzyć i lubię się dzielić, sprawia mi to radość.
Dzisiejszy post przed jutrzejszym wyzwaniem. Oj...trudne dla mnie, bo chciałam, żeby zdjęcia były ładne i ciekawe dla grupy;).
Moje szaleństwa z pareo; )
Na razie samo pareo:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































