Każdy zna przygody Tomka Sawyera. Wesołego łobuziaka, o którego przygodach czytaliśmy z zachwytem, bo w świecie dzieci był wzorem. Osobiście zawsze lubiłam psotników. Dzieci takie są trudne, ale są to później bardzo zdolni ludzie. Takim dzieciom trudno jest zaimponować, bo widzą nasze braki, a szanują tych dorosłych, którzy ich nie mają lub otwarcie potrafią się przyznać, że czegoś nie wiedzą. Dzieci są bardzo spostrzegawcze i chociaż same jeszcze dużo muszą się nauczyć to potrafią dobrze oceniać . Pamiętam kiedyś pierwszoklasistę, który miał problemy w nauce -nie mógł nauczyć się tabliczki mnożenia i przyszedł do mnie po lekcjach z zapytaniem, czy pomogę mu dodatkowo, bo rodzice nie mają czasu, a on bardzo chce się nauczyć:)
Dzisiejsza stylizacja to wesoły łobuziak: ) Ubiór bardzo wygodny i pomysłowy. Trochę ekstrawagancki, ale mała szczypta tego dodaje pikanterii życiu. Nieraz mamy chęć być buntownikiem, a taki strój doskonale podkreśla indywidualność.
spodenki- Zara
koszula i kaszkiet-SH
buty-Ryski
torebka-Urban
Ta część roku sprzyja rozmyślaniom. Jestem człowiekiem to wie każdy, ale co dalej...a jeszcze dalej, kiedy dojdę do miejsca, w którym zachodzi słońce. Wiara pomaga zrozumieć tę dalszą część. Jest łatwiej, jeśli wierzymy, że jest coś dalej. Staram się odpędzić myśli, że jednak nic. Trudno byłoby zaakceptować fakt, że po zamknięci oczu nic nie ma. To uczucie niepewności i może ułamki sekundy, w których zrozumielibyśmy ostatnią myśl-kończę się, nic już więcej nie będzie. To już koniec wszystkiego, a dalej tylko ciemność. Są jednak godziny, w których rozum pokazuje, że jednak może nic nie być, że śmierć to naturalna eliminacja rozrastającego się gatunku. Potrzebujemy miejsca, do którego jesteśmy przyczepieni bez niego nie moglibyśmy istnieć. Powierzchnia jest jednak ograniczona i nie pomieściłaby nieskończonej ilości istnień. Można gdybać, ale po co to rozmnażanie. Powinna być ustalona liczba istnień i nic ponadto. Tak jednak nie może być. Materia, którą też jesteśmy jest w ruchu i żeby nie stać w miejscu potrzebuje coraz to nowych elementów, a takie mogą dostarczać tylko nowe istnienia. Następny punkt gdybania, bo po co to podążanie jakby nie można byłoby zatrzymać się w miejscu, ale właśnie z takiego azylu wyszliśmy, żeby doświadczać przypadków i sytuacji zaplanowanych. Wątpliwości dostarczają inne organizmy, bo jeśli jest równość w doświadczaniu śmierci. To jej wynik dlaczego zależy od wielkości. Im kto jest większy tym dłużej żyje. Taki wieloryb może trwać do 200 lat, a żółw 300, a po 400 lat niektóre gatunki małż, a ciekawa jest stułbia może przedłużać sobie życie w nieskończoność, bo co cztery lata odnawia wszystkie komórki czyli ma zagwarantowaną wieczną młodość. Koralowce natomiast potrafią cofać się do dzieciństwa: ) czyli pączkowania i dają tak możliwość powstawania nowej koloni, cha to dowcip. Nieźli cwaniacy, żyją sobie tak z prawnukami i nawet do głowy im nie przyjdzie, że nie powinno się dręczyć przyszłych pokoleń. W długości życia imponuje mi pewna bakteria, którą jednak upolowano, a tak świetnie jej się hibernowało. Po 2,5 milionie lat podano jedzonko i się skubana obudziła, ale ma się świetnie. Rozmyślając o tych wszystkich niesprawiedliwościach zapomniałam o nietoperzu, bo też w taki sam sposób przedłuża sobie życie- taki jest dowcipny, że stara się wystrychnąć na dudka samą śmierć. Homary też są niezłe, bo może nie żyją w nieskończoność, ale potrafią odnawiać zgubione kończyny, aż żal bierze, że tak nie potrafimy, a tacy jesteśmy mądrzy. Zapomniałabym o jaszczurce też tak potrafi. Gdy zapada noc widzę to co dzień zakrywa rozjaśniając i dodając humoru. Tę nieskończoność, dla której jestem tylko małym pionkiem w grze. O co tego jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję, że nie zostaną po mnie tylko samotne buty pod zniszczoną ławką.
