niedziela, 29 lipca 2018

Phenomenal Us-Challenge 19

Zamotana / Pareo wrap up

#phenomenalus #phenomenaluschallenge #phenomenaluszamotana#phenomenaluspareowrapup

Nasza grupa i kolejne zadania.
Tworzymy pewną społeczność i im jestem dłużej w grupie, tym bardziej związuję się ze wszystkimi członkiniami.
Miło jest tworzyć coś wspólnie. Mamy super zarząd, który wyręcza nas z bardziej pracochłonnych działań, bo zarządzanie związane z grupą to trudna praca.
Łączy nas wspólna pasja związana z modą i chęć pokazania innego wizerunku kobiety. To właśnie dzięki wam nabrałam odwagi bycia sobą i za to dziękuję;).

Pareo to super pomysł w czasie wakacji, można się omotać i pędzić na plażę, a po dotarciu mamy super kocyk.
Moje pareo jest bawełniane w morskich kolorach z wydrukowanymi rybkami i innymi morskimi stworzeniami.
Największe to ja, które autentycznie głupieje, paradując w skąpym stroju przy Londyńskim moście, gdzie można spotkać sporo turystów.
Dla mnie był to test na odwagę.
Pojechałam tam nie sama, bo nie dałabym rady zrobić zdjęć, tylko z Moniką, brawo młode pokolenie, bo tylko ono mogło udźwignąć taki pomysł i jeszcze mnie rozumieć.
Zdjęcia Monika Pawlik:)

Najpierw omotana na sukience, miałam zdjąć, ale najpierw nie miałam odwagi, chociaż Monika robiła parawan i nic nie był widać. Powiedziałam nie i zawiązałam na sukience:).

Tylu ludzi wokół, a mnie szaleństwa w głowie)









Pokazuję tradycyjny efekt wiązania, pareo- sukienka;)





W tym miejscu się przełamałam, przyznam się było mniej:):):)



Więcej zdjęć: Tu






Z moich myśli

Jak to jest z tymi serwisami społecznościowymi w internecie, moje przemyślenia.

Sama siebie sprawdzam, czy mogę bez tego się obejść, czy taka działalność jest dla mnie ważna.
Jaka jest prawda?

Potrafiłbym, gdybym miała zamiennik i mogłabym gdzieś zapisywać to, co lubię tworzyć.
W tej chwili powinnam zadać sobie pytanie, czy to, co robię ma sens, bo to, co robimy powinno mieć jakiś cel, a ja robię dla własnej przyjemności, daję mi to też porządnego kopa, żeby się mobilizować.
Wpędziłam siebie w labirynt, ale nie było innego wyjścia.
Coś zaniedbałam, czegoś nie dostrzegłam i życie potoczyło się w kierunku, w którym teraz toczą się moje dni. Bardziej stałam się niewolnikiem niż wydawało mi się, że jestem, ale ...wszystkie działania to nauka i ja wierzę, twierdzę, że jest w jakimś celu. Wierzę w Boga i wiem, że jest, ale nie tak jak nas uczono, to, tylko moja filozofia i każdy ma prawo do swojej. Wierzę w wędrówkę wielokrotną i dlatego jest pamięć wsteczna, która objawia się w niektórych momentach życia.
Ja mam pamięć wsteczną, którą można tłumaczyć wybujałą wyobraźnią i tak też może być, ale mam też pewne z nimi doznania, które są tak realne, że trudno je przypisać wyobraźni.
Jeden z moich obrazów to staruszka tuż przed śmiercią i zapach konwalii.
Myślę, że we wszystkich religiach jest część prawdy o nas samych i to po to zbiorówka, a przede wszystkim dążenie do ideału. Nie stanie się to od razu, bo patrząc na życie i to, kim jest każdy z nas, to żeby udoskonalić się jedno życie to mało, więc musi być dalsza droga i jest możliwa powtórka życia w celu dalszej nauki i dalej. Szkoda byłoby tylko siebie, bo taki obraz oznaczałby jednak koniec, ponieważ bylibyśmy odrębnością, jeśli nie byołby pamięci wstecznej, a to ona tworzy pojęcie ja. Nawet jeśli w końcu dojdzie się do formy ostatecznej to i tak połączenie wielu dróg da kogoś zupełnie innego niż ten człowiek, który w tej chwili pisze o mediach społecznościowych.

Po co te serwisy społecznościowe w internecie, bo życie właśnie tam się przeniosło.

I jeśli nie możemy zmobilizować się na zapełnienie czymś życia, to tam spędzamy czas. Podobnie jak dzieci w grach, starsze pokolenie uczestniczy w internetowych działaniach.
Moja przyjaciółka ma lepiej, bo jej życie to real, prowadzi zespół tańca ludowego i taka działalność zapełnia jej czas na maksa.
Jeśli mieszkamy w domu pokoleniowym to takie życie jest też bardzo absorbujące.
Własna firma również, chociaż tu pojawia się haczyk, trzeba odpocząć i najłatwiej otworzyć laptopa.
Czy to źle?
Jeśli potrafimy opanować emocje, nie brać udziału w wyścigu szczurów, bo tak jest np. na Instagramie. To internet jest bardzo ciekawy. Oczywiście, jeśli nie siedzimy cały czas, zapominając o normalnym życiu, bo możemy się zaniedbać i wszystko robić, tylko dla internetowego ideału, a konfrontacja z nami w rzeczywistości mogłaby być okrutna.

Nigdy nie zwracałam uwagi na Instagram, bo podobnie jak Facebook, nudziłam się. Nie lubię brać udziału w rozmowach internetowych. Wolę odpisać jednorazowo na list. Moje uczestnictwo i tu i tam ograniczało się do wrzucenia posta lub zdjęć na Instagramie i tak trwał z dosyć małą ilością polubień i obserwujących.
Lubię analizy i zaczęłam dla czystej ciekawości sprawdzać, o co chodzi na Instagramie.
Jest to specyficzna społeczność kochającą piękny wygląd, dobrze, jeśli bez zmarszczek. Mam to szczęście, że nie mam ich wiele i wizerunkiem mogę żonglować: ), Czyli zbliżenia wychodzą ok.
Zrobiłam doświadczenie, powyrzucałam zdjęcia, które nie tworzyły jednej tematyki. To jeśli ktoś chce robić karierę na Instagramie jest bardzo ważne, ja w celu analizy, a nie kariery... Tu musi być temat. Nie może być groch z kapustą, bo profil nie cieszy się popularnością i jest słabo oglądany.
To, że mój Instagram stał się tematyczny (wkładam, tylko zdjęcia modowe) podniosło mi bardzo frekwencję.
Następny eksperyment: lubiane są zbliżenia. Nie zdjęcia z daleka, lecz z bliska.
Różne ciekawe ujęcia też cieszą się popularnością oraz takie, które mieszczą się w modzie Instagrama. Obecnie modny jest jasny profil, czyli jasne zdjęcia: )
Instagram to aplikacja fotograficzna, czyli kariera dzięki zdjęciom.
Co dalej?
Częstotliwość wstawiania zdjęć.
Nie może ich być zbyt wiele, bo denerwujemy obserwujących i zbyt rzadko, bo zapominają o naszym istnieniu.
Codziennie jedno jest optymalne. Ja daję trzy, bo u mnie Instagram to moja szafa i potrzebuje te ujęcia: )
Nie mam super statystyk, bo wiadomo, mam moje lata i zwykłe ubrania, idealna też nie jestem.
Te poczynania zwiększyły mi oglądalność o 50 procent i obserwujących z 500 do ponad 2000, w dosyć krótkim czasie, czyli takie działania działają: ).

Co mi się nie podoba?
Zachowanie randkowe mężczyzn, propozycje, wysyłanie wiadomości zaczepiających. Człowiek często czuję się tam jak zapisany w portalu randkowym, a nie we własnym związanym z zainteresowaniami.
Zdarzają się też bardzo dziwne przypadki psychologiczne.
Ludzie podający się za słynne osoby, nawet z aktywnymi linkami do autentycznych profili potwierdzającymi autentyczność.
Należę do ludzi takich, kim jesteś nie robi na mnie wrażenia, bo i tak przed nami ten sam dół: )
Za to uwielbiam rozgrywki psychologiczne, to taka mała uwaga określająca moją złośliwość.

Czy będę dalej bawić się na Instagramie, tak aż do wyczerpania zasobów szafowych i uatrakcyjniając go filmikami. Nie mam ładnych zdjęć więc staram się to jakoś uatrakcyjnić.
 Moja przypadłość, zawsze staram się otaczać czymś ładnym, moja wada, a może zaleta: )
Później powrócę do zdjęć stylizacji, które będą pojawiać się na blogu.
Dlaczego prowadzę bloga?
Moja ułomność artystyczna, muszę coś tworzyć i lubię się dzielić, sprawia mi to radość.
Dzisiejszy post przed jutrzejszym wyzwaniem. Oj...trudne dla mnie, bo chciałam, żeby zdjęcia były ładne i ciekawe dla grupy;).

Moje szaleństwa z pareo; )
Na razie samo pareo: