wtorek, 19 stycznia 2021

Postaw się do raportu:)

 Nie martw się, jeśli życie wychodzi ci inaczej niż sąsiadowi. Szczęście, że to miejsce pomieści wszystkich. Czasami nie wiadomo po co są, te nasze różne dziwactwa, czasami nasi obok twierdzą, że to niepotrzebne wydawanie pieniędzy, ale wtedy sobie pomyśl; przecież kiedyś zapłatą były muszelki, wiec czym są te pieniądze, powinny służyć do realizacji siebie. Nie martw się jeśli masz chęć na krajobraz pośród ściezki, która wije się w dzikiej przestrzeni pełnej ziół i urokliwych zakamarków, bo to oznacza, że jest się wrażliwym człowiekiem. 


U mnie ciepło, ale pochmurnie, biegam codziennie po parku, bo zależy mi na kondycji, a niestety to siedzenie w domu ją osłabiło, a na pewno wiecie, jak to jest z tym leniuchem wewnątrz. Wtedy trzeba postawić siebie przed sobą i słuchaj no Jolanta, już zapomniałaś, jaka chcesz być kiedy stuknie ci kolejna 10, a może jesz  następna. No dobrze kochana tu nie ma innej drogi, przecież to dobrze wiesz i zimnem mi się tu nie tłumacz: do biegu. I okazało się, że park wcale nie jest pusty i wiele osób biega, ale żeby to zrozumieć musiałam sama ze sobą porozmawiać.


Retro stylizacja z vintage na mojej głowie z lat 80, piękny host po boku. Do tego krótka pelerynka i zieleń plasowana i wężowe buty dla kuszenia i znowu zaszalałam, ale to nie jedyne szaleństwo, bo kupiłam też bardzo urokliwą filiżankę.













 


niedziela, 17 stycznia 2021

Kot i woalka w zimowy dzień.

 Kartka z piękną stylizacją od... i tu problem zgubiłam napis od jakiej firmy, a pokazać chcę, muszę być dokładniejsza, bo to nie jest dobrze korzystać, a nie podawać właściciela. 

Witajcie i zaczynam od zdjęcia z informacją; przed biegłem. Skakanka zawsze mi towarzyszyła i nie będę się popisywać ile i ile dziennie, to nie ma znaczenia. Pomagała mi utrzymać formę i się sprawdzała, plus rower w Polsce, tu się boję, londyński ruch i inne strony jazdy i przestałam. Skakanka starczała plus brzuszki, ale chodziłam do pracy. Obecnie wiecie o tym, że w Anglii są zaostrzone restrykcje i więcej siedzenia w domu. Zauważyłam, szybciej się męczę, jestem słabsza. To zmobilizowało mnie do biegania, bo nie chcę mieć takiej słabej kondycji. Park za oknem prawie i lenistwo nie pozwalało mi robić coś więcej. Kondycja fizyczna to przecież my ją kształtujemy wiec do biegu i biegam.

Miałam też dziwny sen i obudziłam się z takim nieswoim uczuciem, tak je określiłabym, jakby niepokój ze strachem, że czegoś nie umiem. Podobne uczucie miało się, kiedy szło się na egzamin w szkole, a było się nieprzygotowanym z różnych przyczyn.

To był piękny bal w słonecznym pięknym miejscu, przypatrywałam się obecnym ludziom, byli pomieszani z różnych epok. Sen to dziwna strefa i nie można wytłumaczyć, skąd to się wie, że tak jest, trzeba zaakceptować, bo kieruje się własnymi prawami. Czułam się tam dziwne, bo tak jakbym była dzieckiem w świecie dorosłych, jakbym nie dorosła do tego miejsca, w którym nagle się znalazłam. Pomyślałam, że może wszystko w życiu tak jest zorganizowane, że dostajemy coś dopiero wtedy, gdy potrafimy to przyjąć, a nie wcześniej. Nie chodzi o wiek, bo możemy być dzieckiem i w wieku 60 lat, chodzi o stopień wtajemniczenia, że tak magicznie napisze, bo chodzi o rozwój duszy i to czy potrafimy coś o niej powiedzieć. Całe życie to odkrywanie siebie dzień po dniu, a gdy jesteśmy gotowi, to dostajemy rozwiązania. Ten sen to może moje rozmyślania o śmierci. Od dziecka nie akceptowałam jej i nie mogłam zrozumieć dlaczego? W wieku 3 lat podczas zabaw w ogrodzie powiedziałam babci, którą bardzo kochałam; wymyślę tabletkę na nieśmiertelność i nie umrzesz. Zawsze wiedziałam, że śmierć to pożegnanie i nie trzeba było mi tego tłumaczyć, rozumiałam, ale nie godziłam się. Moje dziecięce zabawy to często było mieszanie ziemi i wody z różnymi roślinami. Na szczęście nikogo tym nie częstowałam, wiedziałam, że to jednak nie eliksir nieśmiertelności.

Ten bal to jakby tłumaczenie, śmierć przychodzi wtedy, kiedy jest się na nią gotowym i nie chodzi o wiek, a stan emocjonalny, zrobiliśmy to, co trzeba. Myślę, że powtarza się życie i dlatego umiera się w różnym wieku, ale to taka moja hipoteza i tak sobie tłumaczę i można się z nią nie zgodzić.

Nie jestem gotowa na takie przejście i dobrze, bo chce się jeszcze wielu rzeczy nauczyć i pobawić ,, fatałaszkami,,.
Przy okazji;) Mój kot Dusia;)