Przejście
Nie wiedzieli jeszcze, że to, co zobaczyli, było początkiem zmiany.
Raf wracał tam coraz częściej.
Już nie tylko z ciekawości.
Coś go przyciągało — nie miejsce, ale uczucie, które tam zostawało.
Za każdym razem, gdy wynurzał się ponad cienką warstwę ziemi, czuł lekkie napięcie.
Jakby coś w nim… rozciągało się.
Bea też to czuła.
— Zmieniamy się — przekazała mu obrazem.
Nie odpowiedział od razu.
Patrzył.
Tym razem postać nie była sama.
Obok niej pojawiło się coś jeszcze — mniejsze, nieruchome.
Nowe.
Ziemia była świeżo naruszona.
Raf zbliżył się ostrożniej niż zwykle.
Nie rozumiał tego, co widzi, ale czuł ciężar chwili.
Powietrze było inne.
Gęstsze.
Kobieta pochyliła się i dotknęła ziemi dłonią.
Raf po raz pierwszy poczuł coś ostrego.
Nie należało to do niego.
Nie należało do Poni.
To było… ludzkie.
Bea cofnęła się delikatnie.
— To boli — przesłała.
Raf zatrzymał się.
I wtedy wydarzyło się coś, czego nie potrafił już cofnąć.
Poczuł pragnienie.
Nie ruchu.
Nie poznania.
Tylko jednego.
Zrozumienia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz