Inerpunkcja
ile razy zastanawiałam się nad sensem
ty zapadasz się w codzienności nie zadając często pytań
kładziesz na dłoni promienie wschodzącego słońca z uśmiechem małego dziecka
biegniesz w kierunku rozkwitłej jabłoni
wieczorem słońce zgubiło trochę czerwieni
podziwiasz różowe płatki i słodką woń
nie myślisz, zginą, rozwieje je wiatr
ulotne jak chwila teraz
podchodzę do księżyca, stary przyjaciel
widziany z okna, wtedy mam te pytania
nie widzę, ciemność przykrywa obszar
ty nie pytasz, znasz odpowiedź



