czwartek, 7 maja 2026

W śniącym świecie


 Rozdział: Joanna — druga strona ciszy

Noc była spokojna.

Za spokojna.

Joanna siedziała na podłodze oparta o łóżko.

Nie zapaliła światła.

Lubiła półmrok.

W nim myśli były prawdziwsze.

🌫️ Cisza mieszkania

Lodówka cicho mruczała.

Za oknem przejechał samochód.

Ktoś śmiał się na ulicy.

Zwyczajne życie.

A jednak—

ona czuła, że coś się zmienia.

🌑 Niepokój

Nie strach.

Raczej—

oczekiwanie.

Jakby coś miało się wydarzyć.

🌊 Książka

Leżała obok niej.

Greckie mity.

Palce przesunęły się po stronie z Zeusem.

Potem po Atenie.

Hadesie.

Thorze.

Światowidzie.

⚡ Myśl

— Ilu was było…

Przymknęła oczy.

🌫️ I wtedy—

zobaczyła coś dziwnego.

Nie obraz.

Nie człowieka.

🌑 Pamięć ludzi

Miliony myśli.

Nakładających się na siebie.

Modlitwy.

Lęki.

Prośby.

Wołania.

🌊 Tworzenie

Każde wyobrażenie zostawiało ślad.

Każda wiara—

kształt.

⚡ Joanna

— Oni naprawdę istnieli…

Nie jako bogowie.

Jako—

echo ludzi.

🌫️ Zrozumienie

Ludzie bali się samotności.

Więc tworzyli tych—

którzy mieli patrzeć z góry.

🌑 Ale światło…

nigdy ich za to nie ukarało.

Bo wolna wola była święta.

🌿 Cynthia

Stała przy niej.

Cicho.

Prawie niewidzialnie.

I patrzyła z zachwytem.

⚜️ Telimandor

Był dalej.

Ale już nie umiał odejść.

🌊 Joanna

Podniosła głowę.

Jakby coś wyczuła.

⚡ Szept serca

— Nie jestem sama.

To przyszło samo.

Naturalnie.

🌫️ Cynthia

Zbliżyła się odrobinę.

Joanna poczuła ciepło.

To samo co wcześniej.

Ale teraz—

nie odsunęła się.

🌑 Joanna

— Kim jesteś…?

Cisza.

Delikatna.

🌿 Odpowiedź

Nie słowa.

Obraz.

Biała plaża.

Szmaragdowe światło.

Sól.

I głos:

— Do ostatniej kropli soli będziesz żyć.

Joanna gwałtownie otworzyła oczy.

⚡ Drżenie

— Cynthia…

Imię pojawiło się samo.

Nigdy wcześniej go nie słyszała.

🌫️ Telimandor

Poruszył się pierwszy raz od bardzo dawna.

Nie dlatego, że musiał.

Dlatego, że poczuł coś—

czego nie znał.

🌑 Joanna zna imię

Bez nauki.

Bez opowieści.

Bez prowadzenia.

🌊 Cynthia

Rozjaśniła się gwałtownie.

Jakby ktoś dotknął samego początku światła.

⚡ Połączenie

Joanna poczuła ból.

Nie fizyczny.

Jakby otworzyły się w niej drzwi, które były zamknięte od bardzo dawna.

🌫️ Obrazy

Poni.

Raf.

Ogień.

Kamienie Nali.

Bea.

I—

ciemność.

🌑 Joanna

Złapała się za głowę.

— Nie…

— To niemożliwe…

Ale obrazy nie znikały.

🌿 Cynthia

— Pamiętasz.

To było pierwsze prawdziwe słowo.

Nie usłyszane.

Odebrane.

⚜️ Telimandor

Zrozumiał wtedy coś jeszcze.

Joanna nie była przypadkiem.

Nigdy nim nie była.

🌊 Ostatnia scena

Za oknem zawiał wiatr.

Książka otworzyła się sama.

Na stronie o bogach, którzy zniknęli przez zapomnienie.

A Joanna patrzyła przed siebie—

i po raz pierwszy naprawdę bała się tego,

że wszystko może być prawdą.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz