Rozdział: Joanna — druga strona ciszy
Noc była spokojna.
Za spokojna.
Joanna siedziała na podłodze oparta o łóżko.
Nie zapaliła światła.
Lubiła półmrok.
W nim myśli były prawdziwsze.
🌫️ Cisza mieszkania
Lodówka cicho mruczała.
Za oknem przejechał samochód.
Ktoś śmiał się na ulicy.
Zwyczajne życie.
A jednak—
ona czuła, że coś się zmienia.
🌑 Niepokój
Nie strach.
Raczej—
oczekiwanie.
Jakby coś miało się wydarzyć.
🌊 Książka
Leżała obok niej.
Greckie mity.
Palce przesunęły się po stronie z Zeusem.
Potem po Atenie.
Hadesie.
Thorze.
Światowidzie.
⚡ Myśl
— Ilu was było…
Przymknęła oczy.
🌫️ I wtedy—
zobaczyła coś dziwnego.
Nie obraz.
Nie człowieka.
🌑 Pamięć ludzi
Miliony myśli.
Nakładających się na siebie.
Modlitwy.
Lęki.
Prośby.
Wołania.
🌊 Tworzenie
Każde wyobrażenie zostawiało ślad.
Każda wiara—
kształt.
⚡ Joanna
— Oni naprawdę istnieli…
Nie jako bogowie.
Jako—
echo ludzi.
🌫️ Zrozumienie
Ludzie bali się samotności.
Więc tworzyli tych—
którzy mieli patrzeć z góry.
🌑 Ale światło…
nigdy ich za to nie ukarało.
Bo wolna wola była święta.
🌿 Cynthia
Stała przy niej.
Cicho.
Prawie niewidzialnie.
I patrzyła z zachwytem.
⚜️ Telimandor
Był dalej.
Ale już nie umiał odejść.
🌊 Joanna
Podniosła głowę.
Jakby coś wyczuła.
⚡ Szept serca
— Nie jestem sama.
To przyszło samo.
Naturalnie.
🌫️ Cynthia
Zbliżyła się odrobinę.
Joanna poczuła ciepło.
To samo co wcześniej.
Ale teraz—
nie odsunęła się.
🌑 Joanna
— Kim jesteś…?
Cisza.
Delikatna.
🌿 Odpowiedź
Nie słowa.
Obraz.
Biała plaża.
Szmaragdowe światło.
Sól.
I głos:
— Do ostatniej kropli soli będziesz żyć.
Joanna gwałtownie otworzyła oczy.
⚡ Drżenie
— Cynthia…
Imię pojawiło się samo.
Nigdy wcześniej go nie słyszała.
🌫️ Telimandor
Poruszył się pierwszy raz od bardzo dawna.
Nie dlatego, że musiał.
Dlatego, że poczuł coś—
czego nie znał.
🌑 Joanna zna imię
Bez nauki.
Bez opowieści.
Bez prowadzenia.
🌊 Cynthia
Rozjaśniła się gwałtownie.
Jakby ktoś dotknął samego początku światła.
⚡ Połączenie
Joanna poczuła ból.
Nie fizyczny.
Jakby otworzyły się w niej drzwi, które były zamknięte od bardzo dawna.
🌫️ Obrazy
Poni.
Raf.
Ogień.
Kamienie Nali.
Bea.
I—
ciemność.
🌑 Joanna
Złapała się za głowę.
— Nie…
— To niemożliwe…
Ale obrazy nie znikały.
🌿 Cynthia
— Pamiętasz.
To było pierwsze prawdziwe słowo.
Nie usłyszane.
Odebrane.
⚜️ Telimandor
Zrozumiał wtedy coś jeszcze.
Joanna nie była przypadkiem.
Nigdy nim nie była.
🌊 Ostatnia scena
Za oknem zawiał wiatr.
Książka otworzyła się sama.
Na stronie o bogach, którzy zniknęli przez zapomnienie.
A Joanna patrzyła przed siebie—
i po raz pierwszy naprawdę bała się tego,
że wszystko może być prawdą.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz