Saturday, 9 June 2018

Z moich myśli

Doświadczenia z aparatem fotograficznym.

Zawsze miałam uzdolnienia artystyczne i od tego nie można uciec. Jeśli przez jakiś czas się z nimi nie pracuje to i tak później dopadają i nic na to nie można poradzić: )
Ja malowałam, szydełkowałam, pisałam...
Brat zajął się fotografią i robi cudne zdjęcia, ale jest w Polsce, a ja w Anglii. Telefon, można się radzić, ale to nie jest proste, jeśli ja mało wiem o fotografowaniu. Teraz trochę się poduczyłam i jak będę w Polsce, bratu będzie łatwiej tłumaczyć. Za pierwszym razem to było trudne.
Nie posłuchałam się rady, bo poszłam w kierunku lustrzanki, a brat radził mi na początek inny aparat. Z jednej strony nie żałuję, bo to była walka i nieraz doprowadzała mnie do wściekłości i tak jest do dzisiaj. Nikon jest dosyć trudnym aparatem fotograficznym, a żebym miała jeszcze weselej to zakupiłam model używany i to bardzo stary. Miałam szczęście, bo sprzedający aparat był bardzo uczciwy i dostałam od niego mało zużyty sprzęt jak na swój rocznik. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że lustrzanki mają ograniczoną ilość zdjęć, a po przekroczeniu aparat jest do likwidacji.
Ilość zrobionych zdjęć można sprawdzić.
Mój aparat to Nikon D80, czyli staruszek wycofany już z produkcji.
Nie żałuję takiego zakupu, bo przy nim muszę się uczyć. Nie mam wyjścia. Dlaczego taki stary model wybrałam?
Przez opinie o nim, miał bardzo dobre. Do tego działa na obiektywach bez automatyki, czyli można kupić obiektyw do manualnego dostrajania, a one są dużo tańsze.
Pieniądze, nie wiedziałam, czy sama poradzę sobie ze zdjęciami. Pisałam, że nie mam nikogo, kto mógłby na stałe robić mi zdjęcia. Jeśli są robione to jest to przypadkowa sesja. Moje stylizacje wymagają systematycznych sesji (po co je robię, to też pisałam) Lubię wyszukiwać ubrania vintage i dzielić się nimi na blogu. Większość moich stylizacji jest tworzona w taki sposób.
Jak wygląda w praktyce samodzielne robienie sobie zdjęć?
Bardzo ciekawie, robiąc sesje początkowe nie miałam zielonego pojęcia o obiektywach, aparacie Nikon ani o rodzajach statywów.
Dzielę się dzisiaj moimi spostrzeżeniami, bo może komuś pomogą, albo zachęcą do robienia samodzielnego.
Jakie błędy popełniłam: obiektywy, do dzisiaj nie mam odpowiedniego, ale ten, co mam wystarcza przynajmniej na razie.
Pierwszy zakup to był teleobiektyw (od 70 do 250 metrów) Bardzo dobry do fotografowania zwierząt, oddalonych obiektów. Jest z silnikiem więc aparat może nas wyręczyć. Portrety wychodzą pięknie, ale absolutnie nie sprawdza się do fotografowania modowych stylizacji samodzielnie. Musiałam na takie odległości odchodzić, że jeśli ktokolwiek chciałby ukraść mój statyw z aparatem to bez problemu mógłby to zrobić.
Pierwszy statyw tak zwany tani chińczyk. Nie polecam, chociaż był zakupiony do Nikona, to Nikona nie mógł unieść i zdarzyło mi się, że aparat wraz z obiektywem wylądował na szczęście był to trawnik.
Statyw musi być stabilny i raczej cięższy niż lżejszy. Aparat jest dosyć ciężki i byle co, go nie utrzyma.
Mały szczegół większość statywów ma klapkę boczną przykręconą śrubą jest niezauważalna, ale potrzebna, bo jeśli nie stać nas na studyjny obiektyw, który pozwala fotografować modelki to obracając aparat pionowo zrobimy sobie lepsze zdjęcie, bo będziemy bliżej. Nie polecam fotografowania z samowyzwalacza, bo po paru zdjęciach mamy ich dość i nie szkodzi, że sesja nieudana, bo rezygnujemy. Najlepszy jest pilot, który czynność wykonuje w momeńcie, kiedy jesteśmy gotowi. Jest malutki i łatwo go schować w ręku.
W tej chwili używam kultowego obiektywu Nikona, tak zwanej 50 mm f 1.8, czyli dosyć jasnego. Z jednej strony to dobre, ale przy słonecznym dniu trzeba uważać i regulować.
W dalszym ciągu nie jest to właściwy obiektyw, bo bez obrócenia aparatu w pion nie będzie dobrze widoczna stylizacja.
Najlepiej mieć obiektyw 35 mm f1.4 lub 1.8 wtedy możemy bawić się w rozmywanie tła i ostre zdjęcia. Taki obiektyw kupię jako następny.
Na razie bawię się tym sprzętem, który mam.
Zdjęcia staram się robić miłe dla oka, żeby blog był, chociaż w miarę estetyczny i ciekawy. Jak mi to wychodzi to trudno ocenić samemu.
Mój problem to czas, bo nie mam zbyt wiele wolnego na sesje zdjęciowe i chociaż wiem, kiedy fotografować człowieka, szczególnie już niemłodego, to temu zadaniu nie potrafię sprostać, bo wybieram godziny zaraz po pracy, a to nie pokrywa się ze złotą godziną, ona jest przed wschodem i zachodem słońca. Wtedy twarz wygląda najpiękniej i nie jest przerysowana. Zmarszczki robią cień i każda kreska jest zdwojona, tak jak przy aplikacjach w telefonie: rysunek, gdzie ze zdjęcia ma zrobić portret ołówkowy. Większość tych aplikacji nas przerysowuje i robi się wiedźmowato: ) Każda kreseczka w złym oświetleniu jest zdwojona i zacieniona, to widać u mnie. Bardzo często moja twarz jest źle oświetlona. Stylizacja wychodzi dobrze, ja wyglądam na zdjęciach o 10 więcej, bo nie umiem na razie uporać się z tym problemem i nie robię retuszu. To nie oznacza, że nie popieram retuszowania. Ładnie jak najbardziej tak, bo rzadko mamy dobre oświetlenie i naturalne zdjęcia też są przekłamane. Tym bardziej że pokazujemy stylizacje i wygląd twarzy powinien zdobić: )
Nie umiem retuszować, bo nie znam się na obsłudze programów graficznych, ale z czasem nigdy nie wiadomo: )
Zalecane są złote i białe blendy, które właśnie działają jak złota godzina.
Widziałam kiedyś jak szła modelka, a obok biegł jeden z fotografów ze złotą blendą, a drugi fotografował twarz. Do takiej perfekcji nie chcę dojść, bo nie jestem modelką i mój blog to nie żurnal, ale ładniejsze ujęcia będę starała się wykonywać. Na moich zdjęciach nie widać oczu, są zacienione, a to jest błąd, bo oglądający zawsze szuka oczu.
To nie jest łatwe, bo nie tylko aparat, portretowanie człowieka, ale dobre ustawienie statywu w moim przypadku.
To często dziwnie wychodzi, szczególnie po obróceniu aparatu, kiedy zasięg obiektywu zostaje zmieniony. Ustawiłam, staję, a tu tylko połowa się załapała. Wyznaczam teraz punkt torebką, na nią kieruję obiektyw idę w to miejsce, ale obiektyw nie skupia się na twarzy, taki mały szczegół. Po zakupieniu 35 mm z Nikona nie będę musiała ustawiać w pionie aparatu i może twarz będzie lepiej wychodzić na zdjęciach.

Zalety samodzielnego fotografowania są ogromne. Nie jestem uzależniona od nikogo. Robię zdjęcia tam, gdzie chcę i jak długo chcę, uczę się fotografowania. Wiem, że to, co zaplanowałam jest tylko moje. Na razie ...sami widzicie, ale stylizacja to jedno, a zaplanowanie jej w przestrzeni to drugie i bardzo wciąga. Miło jest zobaczyć, że uzyskaliśmy zamierzony efekt. To nieczęsto mi się zdarza, ale nauka to potężna siła.

Moja nowa stylizacja i ptak, który załapał się na ,,foto,,...sam zdecydował, dosłownie w frunął w obiektyw).





A tu się pochwalę :) Ten efekt był planowany, miejsce, lekkie zacienienie i przybrana poza. Bardzo cieszyłam się z tego zdjęcia w domu, kiedy przegrałam na laptopa. Na ekranie mojego starego Nikona nie widać dokładnie:następne utrudnienie;)




Reszta:

Tu

Jeśli chcielibyśmy sami sobie robić zdjęcia, a macie opory to nie jest to niemożliwe.
Jak reagują ludzie?
Najczęściej nie zwracają uwagi, a jeśli to pozytywnie. Wiedzą, że do czegoś jest nam to potrzebne więc strach przed krytyką jest niesłuszny. Tak ja myślałam i robiłam zdjęcia w miejscach nieuczęszczanych.

Co polecam:)

Dżinsy w bladoróżowym odcieniu. Przepięknie wyglądają z białą koszulą, delikatną złotą ozdobą i białymi szpileczkami;)



Dzisiaj następny raz maska cynamonowa na głowie i powolutku, coraz więcej jaśniejszych włosów.  Nabierają niesamowitego połysku i złotego odcienia od cynamonu. O zaletach napiszę w poście kosmetycznym.






9 comments:

  1. Piękna ta sukienka, piękne refleksy na włosach. Podziwiam Twoją pasję, wymaga przemyślenia każdej stylizacji i wybrania tła dla sesji. Najbardziej podoba mi się zdjęcie na ławce...

    ReplyDelete
  2. Pięknie Ci w tej stylizacji Jolu :) A ptak...no cóż...też chciał błysnąć ;)

    ReplyDelete
  3. Jest dobrze, widać, że już ogarnęłaś aparat w przyzwoitym zakresie. Zaintrygowała mnie ta cynamonowa maska na włosy. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  4. Dziękuję, a przepis na maskę dałam w poprzednim poście. Miodu z 3 łyżki, 4 łyżki cynamonu, sok z połowy dużej cytryny, łyżeczka oliwy. Mieszamy i na dobrze wilgotne włosy i tu...najlepiej 6 godzin czyli na noc i już;)

    ReplyDelete
  5. Jolu,czy ta maska może być na farbowane blond włosy?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jolu nie, bo zmieni ci kolor, jest cynamon, a on zrobi Ci ciepły odcień. Ta maseczka jest super, rozjaśnia, ale chemicznie rozjaśnianie to chemiczna maseczka, ta może zmienić odcień blondu. Lepiej nie ryzykować, dobrana na naturalne i po hennie.

      Delete
  6. Dziękuję i nie ryzykuję,Twoje włosy coraz piękniejsze

    ReplyDelete
  7. Nogi, nogi w tych butach rewelacja!

    ReplyDelete
  8. Pięknie Jolu, baaardzo romantycznie :)

    ReplyDelete