Nigdy nie robiłam mocnego makijażu, większość mojego życia raczej delikatny lub wcale. Instynktownie wyczuwałam, że do mnie nie pasuje. W moim typie urody lubię jak najwięcej naturalności. Po 40 polubiłam mocniejsze kolory pomadek; chociaż szybko je zjadam i się długo nie trzymają, to lubię efekt pomalowanych ust. Intensywny goździkowy róż, do tego moje najlepsze włosy, jakie miałam i nic nie wypielęgnuje wam tak włosów jak zwykła henna. Przez 3 lata eksperymentowałam z nią, ale pamiętajcie: zwykła ruda bez domieszek. Każda domieszka typu; włosy czarne lub beżowe...to na długo trzeba się zdecydować, bo można chodzić w zielonych włosach. Jak widzicie na zdjęciach, u mnie liczą się eksperymenty i chociaż wyjdą mi piękne, to i tak to zmieniam tak jak fryzury; dlaczego? Lubię eksperymenty urodowie, a nie mam innego modela, na kimś innym bałabym stosować się moje szalone pomysły. Żałuję, że pozbyłam się włosów, które zpuszczałam 4 lata; ) Teraz znowu chciałabym długie, ale już raczej w krótkich zostanę. To włosy po hennowaniu. Wada, zawsze dojdziecie do najciemniejszego poziomu henny. W przypadku jasnorudej zwykłej to ten poziom to najciemniejszy, bo to po 3 latach, tylko henna i omijanie chemicznych. Tak ładny kolor, ale ja wtedy ubzdurałam sobie, że za ciemny; ) i przeszłam na chemie i blondy i widzicie moje ostanie blond, normalnie rozjaśniałam hennę, fakt trochę czasu potrzeba, żeby wrócić do blondów, ale blondy też mi się nie podobały i teraz raz henna, raz chemia, żeby henna nie ciemniała.
niedziela, 14 marca 2021
niedziela, 28 lutego 2021
niedziela, 14 lutego 2021
czwartek, 11 lutego 2021
Napisałam, narysowałam
Podziwiam ludzi, których zainteresowania są prawdziwe i daleka mi zazdrość, mam wtedy prawdziwy szacunek dla takich ludzi i podziw. Mam dziwną maturę; marudy i cynika, ale szanuję prawdziwych ludzi, którzy mają marzenia i to, co robią, to kochają, to się czuję i ich miłość do czegoś rozpala też naszą i idziemy dalej z pozytywna energia i z myślą, ale są fajni.
sobota, 6 lutego 2021
środa, 3 lutego 2021
Wierszem pisane
Wczoraj było jakby to była wiosna, ciepło słonecznie, więcej energii zaraz u mnie. To jest niezwykłe jak, tylko pojawia się słońce i rozświetli szarość, to zaraz więcej się chce i ma się lepsze pomysły. Czytałam ciekawy artykuł o różnych smutkach i depresjach. Dziewczyna opowiadała o tym jak dowartościowywała się torebkami od projektantów, których jako nastolatka nie mogla mieć ze względu na cenę i kto kupi nastolatce takie torebki. Nie chodzi o torebki, bo dobrze mieć porządne i jestem za mniej, a dobrego gatunku niż więcej byle jakiego. Opisała, dlaczego to robiła. Miała szczęście, że po szkołach zaczęła pracę w dobrym miejscu i stać ją zaczęło być na luksusowe torebki. Zaczęła kupować mnóstwo bardzo drogich i to ją cieszyło, czuła się wartościowa. W taki sposób dowartościowywała się i czuła, że jest coś warta. Kupiła nawet obrożę dla psa od Louisa Vuittona.
Wszystkie torebki miały specjalne miejsce, oczywiście na widoku. Ustawione nazwami w zasięgu wzroku i wtedy ją olśniło. Po co musi się dowartościowywać nazwami, które się liczą, czy sama nic nie jest warta? Poszła na terapię i zrozumiała, że najpierw trzeba w sobie przytulić dziecko, które tkwi w nas i wcale nigdzie nie idzie sobie, jak myślimy. To, co działo się w dzieciństwie, ma wpływ na nas. Niestety jako rodzic popełnia się dużo błędów: nadopiekuńczość, albo niezwracanie uwagi na dziecko, wysoka poprzeczka, która stawiamy, a dziecko nie ma możliwości, żeby sprostać oczekiwaniom, albo traktujemy dziecko po partnersku, a taki luz też nie jest wskazany. Ważne jest to, żeby przemyśleć dzieciństwo i to, co wtedy się działo i posprzątać...właśnie posprzątać bałagan, który w jakiś sposób powstał. Pochylić się nad sobą mniejszą i wybaczyć sobie, innym i iść do przodu. Przytulić dziecko, które dalej tkwi w podświadomości. Po co to czytałam? Zawsze analizuję moje hobby; chęć posiadania rzadkich egzemplarzy ubraniowych z dawnych lat, ale wiem, że tym się nie dowartościowuję, po prostu lubię te poszukiwania, ten zachwyt nad fasonem i materiałami. Wiem, że lubię bawić się moimi zdobyczami, pokazywać wam tu i nic nie oczekiwać. Mam kreatywną duszę i chce jej dostarczać wrażeń, to jest miłe; kombinowanie jak to połączyć, te nerwy ze zdjęciami, bo sama je robie i jest to dosłownie ,, kupa śmiechu,, i zawsze dodatkowe wyjście na zewnątrz. Do tego mobilizacja, bo chę robić zdjęcia coraz lepiej, nauka fotografii retro. Przytulić dziecko w sobie;).





































