Thursday, 30 March 2017

Londyn

Royal Albert Hall


Pokazywałam już sukienkę, którą założyłam na koncert i tu nigdy nie zmienię zdania , uważam, że nietaktem jest wybrać się w takie miejsce w adidasach i sportowej reszcie. Nie wiem ,co się dzieje i wszystko zatraca swój smak, kolor  i urok. Psujemy to sami uważając, że inny wiek , nie mamy czasu . Rozumiem, że dawna gala może być trudna do osiągnięcia, chociażby z powodów finansowych. Mało jest kobiet, ktòre mogłyby pochwalić się prawdziwymi klejnotami, a w minionej epoce tak bywało. Do tego suknie od znanych projektantów i buty na wysokim obcasie. Kiedyś w takie miejsce nie wpuszczono by bez wizytowego stroju, a jak jest teraz. Pełen luz...bluz. Są kobiety, ktòre ubierają się specjalnie na koncert, ale są w mniejszości. Większość ludzi ubrana  jest sportowo i nie będę opisywać szczegółów. Kto elegancko? Starsze panie, ktòre potrafią docenić miejsce i to, że strój je jeszcze podkreśla. Płacąc pieniądze za bilet chce posłuchać muzyki w dobrym wykonaniu i pobyć wśród ludzi pięknie ubranych, strojem dostosowanym do okoliczności, wtedy wszystko inaczej się odbiera. Nie robiąc tak, to tak jakby usiadło się do wieczerzy wigilijnej w starym brudnym ubraniu...

Marudzić lubię; )
Sam koncert był wspaniały i była to poezja dla ucha. Do tego bardzo miła obsługa. Miałyśmy wykupione bilety na wyższym balkonie, bo są tańsze. Dotarłyśmy na koncert wcześniej i miałyśmy miłą niespodziankę. Parę biletów zostało przy orkiestrze, a są to lepsze miejsca i drogie, wymieniono nam na te lepsze bilety z czego byłyśmy bardzo zadowolone. Koncert to utwory Handel, Wagner,Verdi, Elgar,Bizet, Ofenbach, Dvorak, Puccini,Elgar i wielu innych.
Kupiłam płytę i będę mieć miłą pamiątkę do słuchania. Współczesne koncerty są inne niż dawniej. W tej chwili stara się oddziałowywać na widza nie tylko samą muzyką, ale też światłami. Podczas koncertu, była gra różnych świateł przesuwających się po widowni. Przy utworach angielskich kompozytorów wystawiane były małe angielskie flagi i w rytm utworu machano. Najciekawszy był jeden z ostatnich momentów koncertu, bo tego nikt się nie spodziewał. Budynek ma pięć pięter z balkonami wychodzącymi na scenę i wszyscy zasłuchani nie spoglądali na najwyższe balkony, a tam wjechały armaty z żołnierzami armii napoleońskiej i w pewnym momencie, kiedy orkiestra uderzyła w silniejsze akordy odbyły się dwa potężne wystrzały. Ja dosłownie podskoczyłam na fotelu taka byłam zaskoczona:) Na koniec z sufitu spadła olbrzymia ilość balonów w kolorze angielskiej flagi, była to taka ilość,że dosłownie zasypała ludzi na dolnych miejscach. Wszyscy byli uśmiechnięci,zadowoleni, podawali dalej balony . Taki koncert jest bardzo relaksujący. Oderwanie się od pośpiechu życia dobrze robi.












Tuesday, 28 March 2017

Modowe inspiracje

Dresowe spodnie

Pisałam już, że mój sposób na codzienną stylizację jest zupełnie inny niż ten, w którym pokazuję zapomniane rzeczy. Londyn to nie tylko ogromne zabytkowe miasto, ale też skład różności, w którym za parę funtów można kupić dawne ubrania. Kocham dawne stylizacje i jeśli mam sposobność to je zakładam, ale takich możliwości jest bardzo mało. Mój styl jest stylem wygodnym, który czasami uzupełniam elementami stylu minionych czasów. Nieraz jest to stara broszka, apaszka,kapelusz czy bluzeczka. Nie umiem oprzeć się starym rzeczom, których czas minął. Mam je i cieszą i nieraz znajdują zastosowanie. Na co dzień nie chodzę na obcasach, jestem marudna i lubię wygodę więc nie męczę nóg. Ja nie umiem wytrzymać w tym obuwiu dłużej niż hmmm 2 godziny. Podziwiam kobiety, dla których to jest naturalne i wiem, że tak jest. Moja mama chodziła tylko w szpilkach i to było bardzo naturane nie wyobrażam jej sobie inaczej;) Moja była dyrektorka szkoły , w której pracowałam też i prowadziła samochód na obcasach, zawsze mówiła, że tak jej się lepiej prowadzi. Fakt obie nabawiły się haluksów, ale wyglądały pięknie. Obecnie moja mama i była dyrektorka chodzi na kaczuszkach,ale w wieku mama 79 lat i dyrektorka 70. Do tego przyzwyczajamy się i formuję się stopa. Ja od młodości chodziłam w trampkach i adidasach ewentualnie mokasynach, a obcas to kaczka; ) dlatego tak marudzę zakładając szpilki :) Kocham i mam je, podziwiam na półce; ) Nie lubię też jak nieraz wyszydzamy kobiety na obcasach, bo wiem, że jest to możliwe, przykłady podałam, a inne to wystarczy popatrzeć na blogi, żeby zobaczyć naturalne chodzenie na obcasach, bo wiele jest takich kobiet.
Stylizacja z  czarnymi dresowymi spodniami, lniana bluzeczka i chusta w geometryczne wzory. Chusta ma ciekawe zakończenia, bo są to małe hosty. Czarny sportowy płaszczyk, pasek z dużą klamrą. Pasek ma odcienie chusty tylko metaliczne.
Do tego atłasowy plecak i buty w sportowym wydaniu. Buty to mój nowy nabytek. Chcę pokazać mój codzienny styl, żeby nie mylić nikogo moim zamiłowaniem do stylu retro, bo to tylko hobby.

Spodnie -nn sh
Lniana bluzeczka-nn sh
Plaszcz - Zophia sh
Chusta- Tk maxx
Plecak-nn sh
Pasek -sh
Buty-New Look














Jeszcze raz Tower, ale tym razem można zobaczyć styl ubierania się ludzi tu mieszkających. Jest różnorodny od bardzo eleganckiego po sportowe wygodne, stylizacje. Słuchawki w uszach, bo spore kawałki jedzie się metrem i żeby się nie nudzić to czyta się książki słuchając muzyki. Przeciętnie w jedną stronę jedzie się 1.3 0 minut.
Krótki rękaw i ciepła kurtka, tak jest i zimą. Eleganckie starsze panie, które aktywnie biorą udział w życiu, to akurat można naśladować, bo w Polsce mało jest starszych ludzi, którzy biorą udział w normalnym życiu.




Dziękuję za odwiedziny i zostawiame komentarze.

Sunday, 26 March 2017

Moje opowiadania

Czerwony motyl ciąg dalszy.

 Poprzednie części na stronie, którą utworzyłam: Czerwony motyl-moje opowiadanie.







Do Tower dojechała autobusem, zielona linia stanęła. Nie dziwiło jej to, bo z District Line często były problemy. Miała 25 lat i duży zapas energii więc potrafiła wyprzedzić tłum zmierzający w kierunku autobusu numer 25, bardzo cenny w czasie kiedy tak się dzieje. Objeżdżał prawie cały Londyn i nim mogła dojechać do pracy. Nerwy napięte, kiedy stoi metro, każdy chce dojechać na czas. Olbrzym tak myślała o mieście, ma swoje prawa. Jednym z nich są niespodzianki, nigdy nie wiadomo kiedy zaserwuje jedną z nich.

Przypomniała sobie o pewnym czasie, kiedy krążyła całą noc, bo zamknięto metro, a ona nie znała dobrze miasta. Wchodziła do różnych autobusów i odjeżdżała coraz dalej. Do domu dotarła o 4 rano, o 5. 30 miała wstać. Wzięła szybki prysznic, kanapka z serem i to, co wprawiło ją w dobry nastrój, ciepła herbata, roztaczający się aromat. Relaks był jej bardzo potrzebny, a taka czarna, mocna ma dużą moc. Przypomniała sobie to wszystko, bo zielona linia unieruchomiona, ale ona siedzi już w autobusie i to jadącym we właściwym kierunku. Pracowała w hotelu przy Tower Hill, praca bardzo ciężka, ale miała problemy z językiem angielskim. Na razie wystarczy, a potem poszuka czegoś lepszego. Nie lubiła tej pracy, wyczerpująca i otępiająca mózg. Przez wszystkie godziny sama w pokojach. Od czasu do czasu wchodziła supervisor (kierowniczka), żeby powiedzieć, że czegoś zapomniała lub źle posprzątała i musiała wrócić, a czas nie zwalniał. Zapominała, bo jak nie zapomnieć o czymś w takim tempie. Nie miała jeszcze dużego doświadczenia, tylko małe. Na początku pracowała w innym hotelu, koleżanka dała jej namiary na agencje, brali bez znajomości języka. Wszystko wyglądało pięknie, tylko jak zaczęła tam pracować to zrozumiała, w co wdepnęła. Dziewczyny sprzątały po 17 i więcej pokoi, często bez dnia wolnego. To jeszcze nie byłoby tak straszne, jak wypłata. Czekała na nią jak na zbawienie do chwili kiedy ją zobaczyła, płacili 1,5 funta za pokój i łazienkę ona się nie wyrabiała, bo był to jej pierwszy hotel,więc pokoje jej zabierano i dawano komuś innemu. Z pierwszej wypłaty zapłaciła pokój i zostawiła pieniądze na dojazd a, na jedzenie nie miała. Dobrze, że obok mieszkała sympatyczna kobieta. Miała trochę więcej niż 40 lat, traktowała ją jak starszą siostrę. Nie jak mamę, bo młodo wyglądała, a do tego miała nie standardowy sposób bycia. Kiedyś jej syn nazwał ją niepoważną mamą. -Moja niepoważna mama- powiedział i się uśmiechnął, tak zostało. Miała na imie Magda i przyjechała tu, żeby pomóc dzieciom. Tak jak się jej uda, bo zostawić dzieci do samodzielnego radzenia sobie w tym pokręconym świecie to jest barbarzyństwo. Najpierw trzeba je uzbroić w pazury i to starała się zrobić. Kupowała jej jedzenie i dzięki temu nie chodziła głodna. Przyniosła aplikacje z hotelu, w którym sama pracowała, sprzątała pokoje, ale była dniówka i jeśli nie wyrabiało się z ilością to trzeba było dłużej pracować, aż się skończy. Wydawało się to dziwne, ale umowa o pracę i stałe pieniądze, które uczciwie wypłacano co dwa tygodnie, to ważne w życiu w obecnym czasie.

Magda opowiadała jej, że trzy dni w Anglii pracowała za  darmo. Miała sprzątać dyskotekę i sprzątała, a potem stwierdzono, że nie ma Insurance number( nip i pesel w jednym) i nie zatrudnią jej. Powiedział to Polak, który szukał ludzi do pracy. - Nie martw się złotko, podam twoje godziny i ci wszystko wypłacą. Godzin nie podał i było po pieniądzach. Posprzątanie czternastu pokoi i łazienek, a niektóre miały wannę i prysznic. Do tego wszystkiego zmiana pościeli wymiaru king size (duży rozmiar), odkurzanie, polerowanie wszystkiego. Dołożyć kosmetyki, ciasteczka, herbaty i złożone pięknie ręczniki w ilości 5 sztuk. Pomyć kubki, kieliszki, szklanki. Nieraz zdarzały się dodatkowe czynności, zasłanie sofy, bo więcej gości miało być w pokoju, to był dla niej nie lada wyczyn. Jeden pokój i łazienka w czasie 30 minut. W hotelu było sporo Polek, bo łatwo było w nim o prace, wystarczyło dać radę. Postanowiła spróbować, od czegoś trzeba zacząć.

Lubiła starocie, to takie nieładne określenie historii. Kochała zapach minionego czasu. Czyjeś kroki, ręce, spojrzenie, a szczególnie myśli. Ciekawe rzeczy i przedmioty odnajdywała na Portobello. Chciałaby pokazać tę uliczkę swojej rodzinie. Tyle cudowności zgromadzonych w jednym miejscu. Można znaleźć wszystko, tajemnicze obrazy, porcelanę z dawnych czasów i biżuterie ze szlachetnymi kamieniami. Nie jakieś szkiełka wytwarzane sztuczne tylko prawdziwe wydobyte. Takie mają inny odcień i blask. Lubiła się włóczyć między straganami i przyglądać się wyłożonym przedmiotom. To był jej świat, zapomniany pokryty patyną, tylko nieliczni potrafili go docenić.

Jazda autobusem przebiegła dosyć sprawnie i po drodze nie było już niespodzianek.
Szybko znalazła się w budynku i przeszła do damskiej przebieralni. Wskoczyła w uniform, który przypominał strój dawnej pokojówki. Czarna sukienka z białymi lamówkami i biały fartuszek z koronkową falbanką. Rozejrzała się po pomieszczeniu, bo chciała porozmawiać z Ulą, kobietą już niemłodą, ale wiek u niej trudny był do określenia. Ula przyjechała tu, bo w Polsce nie miała pracy, a długi zostawił jej mąż. Niezły drań był z niego. Kobieta miała z nim krzyż i mękę pańską. Całe życie znęcał się nad nią, bił, kiedy miał zły nastrój, a potem przepraszał i obsypywał prezentami. Takie zachowanie wytrąca człowieka z równowagi, nie wiadomo co zrobić. Zostawić chama czy żyć z nim dla dzieci. Ula miała dwoje, które były jej. On pierwsze chciał, żeby usunęła, bo uważał, że jest za młody na ojca. Pobił ją, kiedy powiedziała, że urodzi. Z drugiego niby się cieszył, ale bardziej udawał niż była to prawdziwa radość. Wreszcie się rozwiodła, bo już inaczej nie można było postąpić. Zrobił dziecko drugiej, a ona wtedy walczyła o życie, była chora na raka. Po rozwodzie została z długami, które nie spłacił, a był i jej podpis, bo była wtedy jego żoną, przepadł i nie miała zamiaru go szukać.
- Hej Ulka- weszła do pomieszczenia ze stosem ręczników do twarzy.
- Gabrysiu, trochę później dzisiaj przyszłaś- stwierdziła.
- Metro stanęło i musiałam przesiąść się do autobusu- wytłumaczyła.
- Rano nie było problemu, ale ja jadę wcześniej od Ciebie. District Line często staję, lepiej jeździć centralką.
-Tak, ale czerwona linia mi nie pasuję, bo w moim rejonie jest tylko zielona.
-Już dawno mówiłam ci, żebyś zmieniła pokój, bo masz ładny kawał drogi, a po co się męczyć.
-To prawda, ale mam duży za małe pieniądze, a będę mieć lepsze połączenie, ale klitkę wielkości garderoby.
Ula poszła odłożyć poskładane ręczniki. Były już listy pokoi, zaczynała się praca tak jak codziennie. Pokoje zajęte i opuszczone, równo czternaście, a nieraz o jeden więcej, jeśli ktoś zadzwonił i powiedział, że jest chory. Z dnia na dzień sprzątanie wychodziło jej coraz lepiej, szybciej, a czas miał znaczenie, bo czekali goście.
Bardzo cieszyła się w tym tygodniu, dzień wolny przypadł jej w sobotę. W hotelu pracuję się sześć dni w tygodniu i jest tylko jeden dzień wolny. Nie zawsze przypada w weekend. Jej przypadł w sobotę. Chciała skakać, podskakiwać i krzyczeć z radości. Będzie mogła pojechać na Portobello, może kupi coś ciekawego. Do końca tygodnia nic się nie wydarzyło i czekała na wolny dzień. W sobotę obudziła się wcześnie rano, bo nie można jeździć zbyt późno, nic interesującego już nie będzie. Pojechała metrem dotarła do stacji Notting Hill Gate i kawałek doszła pieszo. Jak zawsze spory ruch i trudno przeciskać się między straganami. Przy jednym stała interesująca kobieta, miała swoje lata, ale przyciągała ja swoją oryginalnością i uśmiechem, kolorowymi dredami i żakietem przypominającym mundur armii napoleońskiej. Na straganie miała ciekawą biżuterię, a wszystko za pięć funtów. Wybrała broszkę z żółtą różą i duże korale.
Przyglądała się wystawionym różnościom. W pewnej chwili dostrzegła obraz, był dziwny. Przerażał ją i przyciągał.
- Jak można coś takiego namalować?-pomyślała. Pośmiertne obrazy były modne w baroku i malowano je na cynie. Przedstawiały zmarłego za życia, a tylko kształtem pasowały do przodu trumny, bo tak je wystawiano. Prababka w czasie późniejszym miała zdjęcie swojej córki. To było straszne zdjęcie. Mała dziewczynka o dużych oczodołach. Oczy były wymęczone chorobą, a przez to na zdjęciu było widać wgłębienia przykryte cienką warstwą powiek. Po śmierci prababci zdjęcie spalono, nikt nie chciał przechowywać takiego nieszczęścia, a teraz ten obraz. Kobieta przypominała ją samą, jakby widziała swoją siostrę bliźniaczkę. Ten sam zarys szczęki, nos i włosy. Nie mogła zrozumieć co się stało. Kobieta leżała w trumnie a nad nią było szklane wieko.
- Po co taka dziwna trumna? Nie można było pochować jej inaczej?- wiele myśli przebiegło przez mózg jak atak. Zapytała o cenę obrazu, bo chciała go kupić.
W tym obrazie musi być ukryta zagadka, to nie jest zwykły obraz-pomyślała.
Nie jest zbyt drogi-odpowiedział sprzedawca- Nikt nie chce go kupić przez to, że jest inny. Proszę zobaczyć to nie jest kopia, chociaż nie ma podpisu, to widać, że malowany był ręcznie.
Cena jej nie wystraszyła i zapakowany zabrała do domu.

cdn:)

Tower wiosną.







Dziękuję za odwiedziny i zostawiane komentarze.


Saturday, 25 March 2017

Urodowe informacje

Pomadka z kwiatkiem, olej z opuncji figowej, olej żurawinowy.


Sytuacja w Londynie po ostatnim zamachu napięta. Do tego stres się nawarstwia, bo sytuacja moja tak jak i innych Polaków, nie wiadomo co się stanie. Nas tu nie chcą i taka jest prawda. Wczoraj w końcu poszłam, żeby trochę poskromić moje włosy, bo nie można zapuszczać włosów bez podcinania, bo wyjdzie nam nie fryzura, tylko strzecha i moje włosy takie zaczynały być. Nie chodziłam do fryzjera, bo znam siebie i często tak było. Jak tylko włosy dzieli mała długość od któtkich, jeżowatych to ścinam na bardzo krótko,bo i tak są krótkie, a tłumaczenie: kiedy ja je zapuszczę, nie doczekam się i jeszcze wyliczanie lat do upragnionej fryzury. Jestem niecierpliwa i na taki rodzaj kobiet najlepiej zastosować metodę stop fryzjer, żeby włosy nabrały takiej długości, że jak w końcu trafimy do fryzjerki to po podcięciu nie będą już bardzo krótkie i efekt zapuszczania włosów będzie widoczny. Tak jest u mnie i wiem, że włosów ścinać na bardzo krótko już nie będę, tylko dalej zapuszczam, bo pierwszy raz zaczyna mi się podobać fryzura, która powstaje. Dlaczego jestem nerwowa dodatkowo? U pań fryzjerek można o wszystkim porozmawiać, zawsze jest to miły czas i miła rozmowa. Niestety dowiedziałam się o stresującej sytuacji, bo to stresuje i ma wpływ na nasze decyzje. Moja fryzjerka powiedziała mi, że większość jej klientek wraca na stałe do Polski. Ma sporo klientek, bo jest dobrą fryzjerką. Uzmysłowiłam sobie ilu w najbliższym czasie Polaków będzie wracać, a to oznacza, że sytuacja za rok po okresie wychodzenia Anglii z Unii będzie bardzo trudna. Ja poczekam koło 2 lat i zobaczę co będzie się działo. Brakuję mi tylko jeden rok do uzyskania praw do angielskiej emerytury i tego nie mogę zaprzepaścić.


Jak jesteśmy w przysłowiowym dołku to, czy mamy doktorat, czy piastujemy ważne urzędy, czy tylko sprzątamy najlepiej działa zrobić coś dla siebie. Nie zaniedbywać się, bo stres tak może działać tylko inaczej coś zrobić, żeby poczuć się lepiej. Możliwości jest wiele, bo to może być dobra książka, kino, teatr,restauracja, ale z doświadczenia wiem, że bez względu kim jesteśmy najlepiej działa ,,ciuszek,, lub kosmetyk. U mnie szafa pełna więc staram się odstresowywać kosmetykami; )

Gorąco polecam te, które zafundowałam sobie. Bardzo chciałabym, żebyście stosowały to co ja stosuje, bo ja to nie ideał i cera czy włosy to praca nad sobą. Nie miałam nigdy idealnej cery, mam alergiczną skłonna do wyprysków do tego tłustą. Tłusta to akurat dobrze, bo wolniej tworzą się zmarszczki, ale wczujcie się w sytuacje jak błyszczycie się jakby przed opalaniem, bo posmarowane jesteście olejkiem? A dla mnie to była norma. Przy takiej cerze wskazana jest dobra dieta i pielęgnacja. Trudno dobrać kosmetyki, bo ja do 40 roku życia nie mogłam dobrać kremów do twarzy. Nawet po Vichy dostawałam wyrzut wypryskòw co było dla mnie zaskoczeniem, bo krem był bardzo drogi. Jedyne co mi zostawało to maseczki i je robiłam stąd moje zamiłowanie do maseczek naturalnych. Po przyjeździe do Anglii sytuacja się zmieniła. Moja skóra przestała być już taka tłusta i stosując lekkie kremy nic się nie działo. Zawsze myślałam, że mam tłustą i dlatego pory się zatykają i następuje wyrzut. To jednak było bardzo złe myślenie. Ja mam cerę bardzo wrażliwą i na coś nie tak reaguje uczuleniem. Zaczęłam szukać innych pielęgnujących środków, a że Londyn jest bogaty w różmości to zaczęłam znajdywać sklepiki z naturalnymi produktami i tak zaczęłam używać olej argonowy- jest super i bardzo wygładza i odżywia cere stosowałam przez pare lat. Stosowałam też kokosowy, ale do ciała i na włosy. Na twarz nie, bo mi nie służył. Później płynna witaminę e w postaci oleju-doskonały.

O czarnuszce już pisałam. A ostatnio zakupiłam dwa malutkie oleje i jestem nimi zachwycona.

Olej z żurawiny: na twarzy nie ma specjalnych efektów, ale używany na włosy jest cudowny. Po żadnym oleju włosy nie wyglądały tak dobrze, jak po nim. Włosy bardzo się błyszczą i są gładkie i wyglądają na bardzo zdrowe.

Drugi to z rozpusty, bo chciałam sprawdzić jak działa najdroższy olej świata, a jest nim olej z opuncji figowej. Opuncja jest kaktusem i olej powstaje po wytłaczaniu, czyli miażdżeniu malutkich nasion. Mój olej jest bardzo mały, bo tylko 10 ml i za te 10 ml musiałam zapłacić 10 funtów.
Jest wart tej kwoty, pierwsza rzecz nie uczula moich oczu; ) Oleje nie nawilżają skóry ten sprawia takie wrażenie. Skóra po użyciu wygląda bardzo świeżo. Co najważniejsze szybko się wchłania i nie zostawia tłustego śladu. Moim zdaniem można go stosować rano czego nie powiedziałabym o innych olejach.



Doszła moja pierwsza pomadka, bo kupiłam dwie. Jedną oryginalną i druga to na wzór oryginału cena pierwszej to 12 funtów, a druga to 1,5

Jakie są moje spostrzeżenia po zastosowaniu. Wygląda pięknie, bo kwiatek w soplu lodu jest ciekawy. Doskonale nawilża usta i za to ma u mnie duży plus. Kolor jest bardzo naturalny raczej zachowuje się jak błyszczyk. Kolor utrzymuję się dosyć długo, ale nie jest to kolor intensywny. Ja zamówiłam czerwień i podkreśla usta, ale inaczej to sobie wyobrażałam, bo u mnie wyszedł róż(pomadka dopasowywuję się do naszego kolorytu ust) Myślę, że pomadka ciekawa, ale cena jest przesądzona. Nadaję się do stylu sportowego, ale na większe wyjścia ma za blady kolor. Mnie bardzo się spodobała, bo lubię takie odcienie.


















 Dziękuję odwiedzajacym i komentującym:)


Wednesday, 22 March 2017

Moje wiersze

Czy nie może być pięknie, czy musi być strasznie? Nie mogę tego zrozumieć i nigdy nie pogodzę się z tym, że krzywdzimy siebie nawzajem. Londyn dzisiaj to następny raz. Dlaczego i po co? Nie ma takiej sprawy dla której można zabić człowieka.

Mam nadzieję, że kiedyś w zakamarkach koła będą tylko piękne obrazy.

Zakamarki koła

pięknie rozświetlony ranek
tuż za szybą mojego okna
czy słyszysz jak nucę tę samą piosenkę

były wojny, łzy słone i biały zarys
zapisane wspomnienia w innym świecie
leżą cicho czekając na wiatr

letnie noce, szepty kochanków, śpiew
wśród gwiazd ukryte słowa

błękit wsparty o ścianie kwitnącej glicynii
rozpoczyna nowy dzień
zapach tego, co na stole
gonię godziny

a dalej
czas marzeń
przy starym klawikordzie
porcelanowa postać
koronki przy sukni i atłas pantofelków
z wielką kokardą
i szum i gwar
tyle już obrazów przepadło
w zakamarkach koła



Sunday, 19 March 2017

Moje obrazy

Rumiankowe pole


W zeszłym roku obiecałam sobie, że je namaluję. Mój styl malowania już znacie. Łączę parę technik w jedno i uzupełniam różnymi elementami, które mi się podobają. Często wykorzystuję gazetę Metro, a tym razem była to bibułka, w którą zawinięta była moja sukienka. Mój typ malowania przypomina technikę collage, ale nie do końca. Nie maluję już obrazów naturalistycznych, bo brakuję mi warsztatu i czasu. Moje obrazy to eksperymenty uczuciowe i kolorystyczne. To świat w moim wydaniu. Lubię scenerie baśniowe i tak wszystko staram się pokazać. Sny...przemieszczanie się kolorów i kształtów.



Dziękuję odwiedzającym, że odwiedzają mój blog, a szczególnie komentującym za zostawiane komentarze:)




Friday, 17 March 2017

Modowe inspiracje

Czarna sukienka i perła



Co jakiś czas wybieramy się z przyjaciółką do opery, a tym razem poszłyśmy na koncert muzyki klasycznej. Koncert po 19.00 i wiał wiatr więc zdjęcia są, jakie są, ale w zarysie widać sukienkę. Dokładniej o miejscu, w którym byłyśmy w poście z tematyki Londyn.

Przy takich okazjach staram się ubrać tak, żeby wyglądać kobieco. Moje codzienne stylizacje to ubrania wygodne i rzadko noszę szpilki. Tym razem mogłam je ubrać, chociaż napiszę szczerze w połowie koncertu zdjęłam je i włożyłam wygodne buty. Skorzystałam z metody wejście i...wyjście: ) Nie należę do kobiet, które będą się męczyć. Wiem, że sporo z was traktuję ten rodzaj butów jako buty codziennie, ja zawsze w szpilkach się męczyłam: ) Kocham je ogromną miłością, lubię posiadać, ale jeśli chodzi o dlugość pokazywania ich na nogach, to wytrzymuję tylko do momentu kiedy mogę je zdjąć:)

Prawda, że w szpilkach wyglądamy pięknie)
Koncert muzyki poważnej to okazja, żeby założyć coś eleganckiego. Ja wybrałam sukienkę, bo najbardziej pasowała mi do tego miejsca.
Sukienka jest klasyczna, wycięty haft z beżową podbitką. Do tego wisior z dużą białą perłą , czarne bolerko i...dobrze czuć się jak dama. Siedzieć i pachnieć do tego w eleganckiej kiecy. Tak to lubię:)




sukienka-Karen Millen-sh
bolerko- M.Spencer
wisior-sh
szpilki- Sergio Todzi