Friday, 18 August 2017

Modowe inspiracje

Odważna bluzka:)

Jestem przykładem, że dni smutne mobilizują mnie do pracy. Jak mam wesołe to stoję i delektuję się tym, że jest mi dobrze. Jak pojawią się takie, które trudno znieść zaczynam pracować. Im mam ciężej tym więcej pracuję. Myślę, że po to, żeby nie myśleć o tym, czego nie mogę zmienić.
Stylizacja odważna, bo bluzka jest bardzo prześwitująca, ale ja takie lubię: ) Nie noszę ich samych, służą mi jako ciekawe rękawki lub top pod sweter czy marynarkę, albo inną bluzkę: ) Dzisiaj chciałam upodobnić się do jednej z lalek, które kupiłam w sprzedaży bagażnikowej. Spodnie, buty, pochodzą z tej samej sprzedaży co laka. Ciekawy frędzęlkowy pasek pochodzi z sh. Bluzka kupiona w sklepie: wszystko za 5 funtów. Moja stylizacja nie przekroczyła 15 funtów. Najdroższy był pasek, bo wycenili go na 5 funtów. Szyfonowe bluzki mogą ciekawe przykrywać ręce, a w innych stylizacjach podnoszą ich walory . Oczywiście taki strój będzie świetnie nadawał się na potańcówkę w towarzystwie np., córki: ), Dlaczego nie...w kącie nie będziemy siedzieć. Przesadzać nie można z codziennym strojem, ale od czasu do czasu udowodnić, że starszy rocznik wciąż żyję : ) oczywiście, że tak!

















Thursday, 17 August 2017

Urodowe informacje


Znowu o włosach i nie tylko:)

Miałam to zrobić za miesiąc, ale to nie będzie miało większego znaczenia, bo włosy nie wydłużą się bardziej. Henna zregenerowała moje włosy,które we wrześniu wyglądały tak.


Można zauważyć, że są bardzo zniszczone. Stylizacja nie była zła ale żeby taką mieć muszę mieć zrobioną trwałą. Taki sposób bardzo niszczy włosy. Inny to spore ilości lakieru i innych usztywniaczy,a to znowu wywołuję przynajmniej u mnie nieprzyjemne uczucie nieświeżych włosòw.
 Nie lubię tego dlatego taka fryzura nie jest u mnie długo. Chciałam pomóc moim włosom i przestałam je rozjaśniać. Trwałej więcej nie zrobiłam,bo zaczęłam się obawiać wypadania włosów. Pomyślałam perspektywicznie i to mnie przeraziło. Taka słaba kondycja włosów jaka była przy rozjaśnianych może doprowadzić do łysienia. Tym bardziej,że czas po 50 sprzyja temu zjawisku.
Pisałam w jaki sposób przypomniałam sobie o hennie i zaczęłam ją stosować. Po 10 miesiącach mogę ocenić kolor i kondycje  włosów. Jak widać na zdjęciach mam włosy o niskiej porowatości do tego bardzo proste. Z natury jestem szatynką. W obecnej chwili kolor mi bardzo spłowiał i moja siwizna nie jest ładna. Widzę to na odroście. Mam spłowiały szatyn z dużą domieszką szarych włosów. Jak zachowuję się henna na takich włosach. Dla mnie fenomenalnie. Odżywia( duży leń włosowy zrobiłam się:)) tak mi pięknie te moje włosy pielęgnuje,że niczego innego nie używam. Do tego w tej chwili hennuję włosy raz na półtora miesiąca,a mogłabym nawet co dwa miesiące,ale chce je też regenerować.
Na tym zdjęciu włosy są przed hennowaniem i henna ma półtora miesiąca.




A na tych po hennie. Nie ma dużej różnicy w kolorze:) Na pewno ciekawi was, jak trzyma się kolor na siwiźnie. Na mojej cudownie. Nie schodzi i tylko odrost pokazuje moje siwiejące włosy.
Komu polecam hennę? Wszystkim brunetkom i  brązowym, rudym kolorom. Nie dla blondów. Włosy systematycznie ciemnieją i utrzymanie jasnych to jednak rozjaśnianie odrostów i później henna. Czyli złote blondy można uzyskać,ale henna i rozjaśniacz. Jasno rude też,ale...tak samo.
Mnie nie zależało na uzyskiwaniu jasno rudego odcienia więc rozjaśniacza nie stosuję. Tylko raz przez ten okres zastosowałam,żeby dodać trochę pasemek. Była to zwykła farba,która zrobiła pasemka minimalne i w przyszłości będę liczyła na moje siwe,które same takowe pasma zrobią;)
Kolor jest bardzo ciekawy,bo w różnych oświetleniach jest różny. Do tego henna bardzo nabłyszcza włosy i ten efekt bardzo mi się podoba. Z czym można mieć problem? Z tym, że jest to zmielona roślina,która niestarannie położona zabarwi nam lekko skórę, oraz jeśli upadnie na podłogę z dywanikiem to go też uatrakcyjni:)
Czas oczekiwania może być ,,nie do przejścia,, Na mój czekam 3 godziny. Tyle trzymam hennę na głowie. Moja ocena tego sposobu koloryzowania jest bardzo pozytywna i lubię wszystko co jest związane z henną ,włącznie z łąkowym zapachem.




Wstawiam moją stylizację z ,, Tanga argentyńskiego, 
na którym byłam zaraz po ,,Jeziorze łabędzim,, . Sukienka była już kiedyś pokazywana na blogu, ale z czerwonymi szpilkami. Czerwona sukienka i groszkowe dodatki.  Kupiona dosyć dawno w sh.




  







Tuesday, 15 August 2017

Modowe inspiracje

Czerń otula smutek

Ten kolor jest niezastąpiony, bo nadaje się na większość okazji. Jest tak elegancki, ze zawsze stosowny. Dobrze komponuję się z naszym wnętrzem zwłaszcza wtedy kiedy jest nam smutno. Czerń moim zdaniem pasuję każdej kobiecie z tym że jest to kolor wymagający, bo jęli jesteśmy kobietą o słabej pigmentacji , to przy tym kolorze trzeba zrobicć mkp, bo inaczej wyglądamy zbyt blado, ale to jedyny warunek czerni. Moja przyjaciółka była bardzo wyrazistym typem urodowym i nie musiała robić mkp, a w czerni wyglądała wyjątkowo i bardzo ją lubiła. Miała dwa ulubione kolory czerń i biel.

Stylizacja złożona z rzeczy dawno już kupionych, bo spódnica, buty już występowały na blogu. Nowa jest bluzka, którą kupiłam za1 funta w sprzedaży bagażnikowej. Jest to bluzka Calvina Kleina. Prosta w formie,  ma piękne rękawy uszyte z ciekawej siatki. Spódnicę bardzo lubię,  ma niezwykły fason i jest uszyta z dwóch rodzajów jedwabiu. Rzeczy były zakupione kiedyś w SH.
















Monday, 14 August 2017

Kobiety ze starych pocztówek




Evelyn Brent








Mary Elizabeth Riggs, czyli Evelyn Brent urodziła się w 1899 roku zmarła 1975.
Życie i kariera Evelyn Brent przebiegały całkiem dobrze do 1928 roku. Mała brunetka miała wielu fanów. Jednakże po 1928 roku gwiazda zaczyna schodzić do dołu. Pech złe decyzje i zdrada. Życie aktorki nie kończy wczesna śmierć i nie zostaje złamane przez utratę fortuny. Moc jej charakteru jest widoczna w wielu filmach. Ciekawa postać i jej biografie można przeczytać w książce.








Można zobaczyć filmy z nią, wystarczy wpisać jej nazwisko w portalu filmowym podanym poniżej.
Tutaj
 Zachęcam, bo wiele filmów z nią zaginęło, a na tym portalu  jest ich trochę.


Nieraz jeżdżę na angielski, Car boot, czyli wysprzedaż z bagażnika.
Można tam poszukać ciekawe rzeczy i to w niskich cenach. Nie jeżdżę często, bo ile można mieć rzeczy i do tego trzeba bardzo wcześnie wstawać, bo inaczej nie znajdzie się ciekawych ciuszków czy przedmiotów. Można go przyrównać do dużego bazaru, gdzie można poszukać kolekcjonerskie przedmioty, płyty, książki czy niepowtarzalne ubrania. Wygląd takiego bazaru jest różny. Na sobotni jeżdżę chętniej, jest estetyczny, ładnie rozłożone przedmioty, czyste. Na niedzielnym byłam przestraszona, bo przypominał wysypisko śmieci zgromadzone na ogromnym obszarze. To zniechęciło mnie do niego i więcej tam nie pojadę. Rzeczy, które ostatnio znalazłam będę systematycznie pokazywć. W ciągu czasu letniego jeżdżę do 5 razy i nigdy nie więcej. Czas jest cenny. Szafa zmniejszona i nie chcę jej powiększać i tak mam sporo ubrań, które przez pewien czas będą cieszyć.
Na tym bazarze kupiłam parę lalek, które będą gościć na blogu. Tak jak zaplanowałam tyle jest ,udało mi się poszukać i myślę, że to już stop z kupowaniem lalek, bo mam te co chciałam. Koszt zakupu był niski, bo każda za jednego funta, to w porównaniu z wartością startową mało. Teraz wystarczy tylko kupować im co jakiś czas ładne ubranka, a z tym kłopotu nie będzie)
Mam nadzieję, że ten pomysł przypomni wam dzieciństwo i będzie wam miło je oglądać.






Saturday, 12 August 2017

Kartka z pamiętnika. Moje przemyślenia na temat śmierci.

Tak jak napisałam to tylko moje przemyślenia i można się z nimi nie zgodzić, bo każdy ma swoje. W obecnych czasach ten temat jest bardzo odpychany i niechciany. Mamy jak najdłużej żyć i najlepiej w pełni zdrowia i z młodym ciałem. Kiedyś szczególnie kobiety za szybko starzały się i to mi się nie podobało. Na własne życzenie tworzyły styl: jestem już stara, wchodziły w cień, zbyt wcześnie czekając na czas, który miał nastąpić za wiele lat. W tej chwili przez wzór amerykański zaczynamy przesadzać w drugą stronę. Rywalizujemy z dużo młodszymi kobietami, staramy się pozbyć zmarszczek. Ubieramy za ciasne ubrania, korygujemy wizerunek tak, żeby dalej uchodzić za bardzo młode. Wieku często nie podajemy, żeby nie pokazać, że jesteśmy dużo starsze. Kult młodości: jak pięknie, młodo wyglądasz ... Powinno się pięknie wyglądać, ale zmiany, które następują to nic strasznego i z nimi można cudownie i atrakcyjnie wyglądać, ale bardziej odpowiednio. Ceniąc tylko długie życie do tego z atrakcyjnym wyglądem odpychamy śmierć w zapomniany zakamarek. Nie przygotowujemy się na nią. Uchodzi za zło konieczne i najlepiej zapomnieć o niej. W taki sposób zapominamy o Bogu i zaczynamy wieść życie bez celu. Zaczynają nas interesować rzeczy, które są bez znaczenia, bo tam zabieramy tylko siebie i to, co udało nam się wyryć w swoim sercu.
Dla mnie Bug był pierwszą istotą, która powstała. Był taki jak my i miał te same cechy, ale był sam. Jesteśmy stworzeni na wzór i podobieństwo.
Myślę, że przez śmierć też przeszedł. Istniejąc samotnie nie mógł stać się zły, bo zło tworzy się w grupie, kiedy dochodzi do różnej oceny i różnych zdań. Zaczynamy walczyć i niszczyć tych, co nie akceptują naszego toku myślenia. Jesteśmy egoistami nastawionymi na zadowalanie siebie. Odmienne zdanie to podważanie naszego autorytetu, a to zachęca do walki.
Bug stworzył człowieka na swój wzór i podobieństwo, nie chciał być sam. Nigdy nie dorównamy Bogu, bo był pierwszy. Nie powinniśmy nawet dążyć do rywalizacji, bo jak można odebrać wiele wieków przed nami. A jednak takie mamy marzenia. Bug nigdy nie pozbawił nas możliwości swobodnego dyskutowania z nim. Tak samo, jak z rodzicem, Możemy dzielić się tym co przeżywamy. Marzenie o dorównaniu mu jest nieosiągalne, bo jesteśmy na niższym poziomie rozwojowym. Ewolucja raz rozpoczęta toczy się w nieskończoność. Według mnie Bug też ją dalej przechodzi.
Myślę, że śmierć to forma rozwoju i nigdy nie uda jej się ominąć. Mamy problem z akceptacją tego zjawiska, bo nie mamy pewności co jest po nim. Nikt przecież nie przyszedł,żeby powiedzieć nam, co się dzieje.
Motyl nie może wrócić do stanu larwy dlatego nikt nie może tu wrócić i odpowiedzieć nam na pytania, które nurtują nas od pokoleń.
Śmierć zawsze istniała nawet w miejscu, w którym żyliśmy z nim obok, czyli w Raju. Nie miała tylko wyglądać tak strasznie. Drzewo życia to według mnie sam Bug, który tam mógł nas prowadzić bezboleśnie przez śmierć. Wybraliśmy i odeszliśmy od niego bardzo daleko, a teraz mamy pretensje, że musimy przeżywać to w taki dosyć drastyczny sposób. Stan śmierci przeżywamy parę razy podczas swojego życia tylko mamy dalej ciało, które otrzymaliśmy. Nie ma już dziecka, którym byliśmy. Mało pamiętamy z tego czasu. Wiek późniejszy... Co pozostaje nasze doświadczenia. Przede wszystkim doświadczenia, które ukształtowały obraz to ja.
Ciało pomaga nam zapisać w sobie zbiór naszych doświadczeń opartych na rozwoju. Rodzaj alfabetu, który wyznacza poszczególne jednostki. Mając ciało możemy uczyć się wyodrębnić siebie i różne rodzaje odczuwania. Tak uczy się nasza niematerialna dusza, która w przyszłości ma przeistoczyć się do wyższego poziomu gdzie ciało już nie będzie potrzebne. Bug zabiera tych z nas, którzy są już gotowi do przejścia. Trzeba pamiętać, że nie tylko radością się uczymy. Uczy nas smutek j te trudne dni, których doświadczamy. Bez nich stalibyśmy w miejscu delektując się tym co nas otacza i nic nie robilibyśmy. Przez wieki stalibyśmy w miejscu. Bug dobrze wie, dlaczego daje nam różne dni zwane ciężkimi. W taki sposób pobudza nas do działania i do rozwijania się, a dzięki temu możemy stać się doskonalsi.

Czy opisy różnych wejść w zaświaty są prawdziwe?


Myślę, że nie, bo jeśli zaznajemy pierwszej części śmierci to widzimy halucynacje. Czytając różne opisy, można przestać wierzyć w Boga, bo tak są rozbieżne. Tunele świetlne, kręgi,otwarte 
księgi, krainy wielkich łowców. Sekret jest w substancji, którą wydziela nas mózg w pierwszej fazie umierania.
Zgodnie z opinią naukowca Ricka Strassmana, duże ilości DMT - Dwumetylotryptamina będąca narkotykiem, który produkowany jest w mózgu. Wydzielany jest podczas stanu charakterystycznego dla zbliżającego się zgonu.  Widzimy wtedy to co za życia sobie ustaliliśmy. Moja babcia była bardzo prostym człowiekiem. Żyła na wsi w gospodarstwie. Przed śmiercią nikogo nie poznawała. Rozmawiała, ale nie ze mną. Widziała swoją mamę i czas dzieciństwa. Odpowiadała mamie. Mówiła, że zaraz pójdzie paść gęsi... Wojownik wychowany w tradycji udawania się do krainy wiecznych łowców w etapie śmierci będzie to widział, bo taki obraz miał utworzony za życia.

Co dzieje się dalej tego nikt nie wie i się nie dowie, bo jest to proces ktòry trzeba przejść w pojedynkę i powrotu stamtąd nie ma. Tak jak rodząc się, tak i przy śmierci nikt nie może nam pomóc. Ten proces trzeba przejść do końca, czyli śmierć kliniczna, a następnie odzyskanie życia nic nie daje. Mieliśmy tylko halucynacje i nie doświadczyliśmy całości. Właściwa relacja byłaby tylko od osoby, która wróciłaby stamtąd po zamknięciu drzwi i to bez ciała, które uległoby rozkładowi. Tylko taką relację można byłoby uznać za wiarygodną, a takiego przypadku w historii człowieka nie odnotowano. Nie wiemy co się dzieję kiedy następuję śmierć rzeczywista.

Czy jest coś dalej?

Ja wierzę, że Bug jest. On jest w nas, bo dał nam cząstkę siebie. Wszystko mamy zapisane w sobie. Trzeba tylko nauczyć się słuchać tego głosu, a mówi do każdego.

Czy jest tak jak w Biblii?


Trudno powiedzieć, bo Biblie zapisał człowiek...może zawiera wszystko to co mówił Bug,a może jest wiele dodane.
Wystarczy, że w niego się wierzy i nie krzywdzi tego co stworzył. Na zasadzie:

- Dziecko nie krzywdź mojego dziecka!


Nawet zwierzęta, które były na trochę wyższym poziomie ewolucji wiedziały, że coś jest. Zapytana w języku migowym słynna małpka Coco: Co dzieje się z gorylami po śmierci odpowiedziała. Przebywają w bezpiecznej dziurze. I czy to dziura, czy nie dziura najważniejsze, że bezpieczna i z nim.
Rozmyślałam też nad narodzinami i stwierdziłam, gdyby nasza świadomość była wtedy bardziej rozwinięta to czy opuszczenie łona matki nie bralibyśmy jako stratę wszystkiego? Czy nie uważalibyśmy, że możemy nie istnieć, bo dalej nic nie ma? Myślę, że wtedy byłoby trudniej się urodzić, bo nie tylko ból towarzyszyłby, ale też duży strach przed nieistnieniem.
Łatwiej jest ludziom, którzy wierzą w sposób absolutny i nie wyszukują rozbieżności. Właśnie to poszukiwanie odpowiedzi spowodowało strach i dopuszczanie pustki. Śmierć stała się jeszcze trudniejsza, bo zaczęto dopuszczać nicość.
Tak jak stwierdził kiedyś jeden z fizyków: bez Boga, życie nie miałoby sensu. Czy w nocy, kiedy słońca nie widzisz to słońca nie ma? Nie widzisz go tylko, a rankiem zmieniasz zdanie. Śmierć jest takim rankiem, bo wtedy rozwiązujemy zagadkę, a dla mnie rozwiązanie jej jest oczywiste.
Na tym kończę moje poszukiwania, odpowiedzi nie otrzymam tak jak chciałabym czyli w stylu niewiernego Tomasza. Bug dał odpowiedź w każdym z nas. Zmarli nie mogą jej udzielić, bo chociaż wiedzą to z poziomu motyla do larwy cofnąć się nie mogą. Bardzo podoba mi się stwierdzenie Eli i zgadzam  się z nim 

w całości: ,,Dla wierzących jest nadzieja,, i tego trzeba się trzymać. Łatwiej mi po przemyśleniach pożegnać przyjaciółkę i życzę jej następnego wspaniałego czasu, który po śmierci został jej dany.







Thursday, 10 August 2017

Kartka z pamiętnika. Moje miejsce dla Jagody.


7 sierpnia 2017 roku odeszła moja przyjaciółka Jagoda. Razem pracowałyśmy w hotelu i śmiałyśmy się, że w niższym staff pracują całkiem dobrze wykształcone kobiety. Moja przyjaciółka była umysłem matematycznym z dużą domieszką romantyzmu. Prawdziwa ułożona dama. Takich kobiet już nie ma. Nie jest łatwo zostawić siebie, bo tak można rozumieć zejście z góry na dół. Określenie, które dalej występuję, bo często śmiejemy się z ludzi wykonujących np. pracę sprzątaczki. Przed laty w naszej kochanej Polsce nie było pracy i można było wejść pod opiekuńcze skrzydła lub je poszukać. Tak byłoby łatwiej i dalej można byłoby być dobrze ustawioną kobietą, która wiedzie spokojny żywot. Nie wiem, czy żyłaby dłużej, bo los człowieka jest zapisany. Myślę, że nie żałowała swojej decyzji tak jak ja. Dzięki niej jadłyśmy swój chleb bez  zobowiązań. Wywalczony ciężką pracą, która nas wiele nauczyła i wzmocniła nasze psychiki. Kobieta,która do końca walczyła, ze straszną chorobą dając siłę innym. Nie martw się jest trochę lepiej,ja się nie poddam. To pozwalało przetrwać czas jej choroby. Do końca nie powiedziała mi jak jest ciężko chora,nie chciała martwić.
Tylko ludzi o dobrych sercach się pamięta. Zapomina się tych co ich nie mają.

Twój czas otworzył te drzwi, które dla mnie są jeszcze zamknięte. Kiedyś się spotkamy w wielkim ogrodzie Pana Boga i powiesz mi: Co teraz powiesz niedowiarku.









agoda na zawsze w moim sercu. Takich ludzi się nie zapomina.



Friday, 4 August 2017

Sierpniowy Hatt Atack organizowany przez Style Crone.

Tak polubiłam ataki organizowane przez Judith, że staram się brać udział we wszystkich. Niedawno był lipcowy, a już jest sierpniowy. Kiedyś myślałam o życiu motyla i wydawało mi się takie krótkie, teraz widzę, że nasze jest podobne. Inna świadomość, a czas tak samo szybko biegnie, pędzi. Szkoda czasu na narzekanie, zazdroszczenie,walkę. Złe emocje je jeszcze skracają, bo koncentrując się na mrocznych godzinach nie widzimy błękitu. Tej radości, która mieści się w tworzeniu. Tak jak potrafię tak działam:) Raz lepiej mi to wychodzi raz gorzej. Zdaża się czas, że mam przestój, bo potrafi mnie dopaść czarna dziura, ale zawsze biorę się w garść i z niej wychodzę. Z czarnej dziury jest wyjście, a drogą wyjścia są kolory i wszystko to co przywołuje uśmiech:) W życiu trzeba umieć się cieszyć i korzystać z każdej minuty w dobry sposób. Zostawić po sobie radość nie smutek. Dzisiaj bawię się moim starym kapeluszem. Aksamitny w ciekawym fasonie ma pompon z koralików i będę nosić go jesienią do sportowych rzeczy. Dzisiaj zestawiony z sukienką, która pojawiła się z różowymi klapkami i przy większym wyjściu na balet, a dzisiaj z czarnym kapeluszem. Stylizacja biało czarna z futrzanymi sandałkami i bluzą  w czarne paski. Dzień i noc na wesoło) Judith symbolizuje słońce) Jej stylizacja jest w żółtym kolorze i z żółtym kapeluszem.

tutaj