Wednesday, 21 February 2018

Dolls Vogue

Laka przetrwała z 1960 roku w stanie bardzo dobrym. Można spotkać stare lalki i są bardzo cenne, szczególnie te porcelanowe od projektantów, ale często wymagają specjalnej troski. Nie można mieć złudzeń, lalka w idealnym stanie mająca ponad 50 lat to będzie współczesna kopia, a jeśli chodzi , o nie naruszoną ponad 100 letnią, to nie jest to granica wiekowa, o ktorą nam chodzi i trzeba jej się dobrze przyjrzeć. Ta ma pewne mankamenty i muszę się nią trochę zająć, ale nie miałam na to czasu, a że chcę pokazać parę zdjęć ze starego katalogu, to ona będzie miłym wstępem.
 Ciekawa fryzura, pewnie kiedyś była misternie ułożona, współcześnie jest trochę rozwichrzona. Ma pomalowane na czerwono paznokcie i wszystkie elementy damskiej garderoby, włącznie z malutkim stanikiem, ale głupio byłoby pokazywać nagą lalkę, dla mnie byłoby to lalkowa pornografia: ) więc trzeba mi wierzyć na słowo.
Sukienka dla klepsydry, bardzo modna w tym czasie. Rozkloszowana spódnica i dopasowana góra. Ten typ sukienek bardzo mi się podoba, bo wygląda się w takim stylu bardzo kobieco i pasuję do nich niski wzrost: ) Moda na wysoką chłopczycę i buntowniczkę przyszła później).













Sunday, 18 February 2018

HOT - NIE TYLKO "BLUE VELVET" - NOT ONLY 'BLUE VELVET.

 #phenomenalusinvelvet #phenomenalus#phenomenalusnotonlyinbluevelvet #phenomenaluschallenge

Zadania grupy Phenomenal Us bardzo cieszą i mobilizują do tworzenia stylizacji. Dzisiejsze zadanie to aksamit. Nie mam zbyt wielu rzeczy z tego materiału, a szkoda, bo jest bardzo elegancki i pięknie leży na figurze. Mam bardzo ładny szary żakiet i w pierwszej wersji pomyślałam go pokazać, ale do głowy przyszła mi inna koncepcja. Dół tej stylizacji to spódnica, która powstała po pocięciu  sukienki. Retro sukienka leżała i czekała na nie wiadomo co: ) Nosić jej nie mogłam, bo była zbyt retro, nawet z moim uwielbieniem takich rzeczy. Wglądałabym jak dama z dziewiętnastego wieku, a ja jednak uważam, że typowe retro rzeczy mogą zasilać kolekcje, można je kochać, ale tylko niektóre nadają się do noszenia codziennego. To, co minęło już nie wskrzesimy, a raczej możemy siebie postarzać o wiele lat, a tego nie chce żadna kobieta. Wykorzystuje pewne elementy ze stylu vintage, ale zawsze łącze je z nowoczesnymi. Blog to miejsce, gdzie mogę zaszaleć z dawnymi fasonami, ale w życiu dopasowuję inne stylizację, które czasami pokazuję: )
Dzisiaj jest to stylizacja, która przypomina dawny styl, mnie kojarzy się z kozackim kobiecym strojem. Jest trochę dziwna, ale o to chodzi, żeby pokazać w zadaniach coś innego niż to co może służyć w normalnych stylizacjach.
Spódnica potrzebuję dopracowania, ale tym zajmie się krawcowa, nie mam uzdolnień krawieckich, potrafię wykonać tylko ciach)
To małe szare, to jest niby bluzeczka zakupiona ostatnio podczas przecen. Sama nie wiem, do czego miała służyć, bo nawet dla młodej osoby, tyle nagiego brzucha, to trudna stylizacja i zimna)
Bluzka jest zawiązywana na kokardę. Nie pokazałam tyłu, bo zwyczajnie zapomniałam, ale może zdarzy się jeszcze okazja zademonstrować  mini bluzkę. Czerwone zamszowe buty dopełniają całości.













Nasze wspólne zdjęcie.




Saturday, 17 February 2018

Dzisiaj kapelusz

Dalej męczy mnie choroba, jeszcze nie wróciłam do stanu sprzed. Życie toczy się dalej i trzeba iść, bo nie można stać w miejscu. To nie jest chwalenie się , ale Londyn to miejsce, tylko dla silnych ludzi. Tu granica pomiędzy normalnym życiem, a życiem na ulicy jest bardzo wąska, łatwo zaliczyć bez dachu nad głową i nie móc już wrócić do normalnego życia. Często przyglądam się takim ludziom i wiem, że nie potrafią żyć normalnie. Uzależnienie od narkotyków ,alkoholu , ale też brak sił. Oni ,nie daliby rady pracować 10 godzin dziennie i to bardzo wyczerpująco. Jeśli mamy dobre miejsce to cieszmy się, bo głową zawsze damy radę,  a jeśli nie to, dostajemy pełną opiekę i dalej już nie my się sobą opiekujemy: ) Jak jest bez sił doświadczyłam podczas tej choroby. Tak ciężko chora byłam w dzieciństwie, pamiętam jak uczyłam się chodzić. To, co mnie dopadło było podobne. Przypomniałam sobie jak ciężko jest wstać, kiedy nie ma się sił. Stres, że kończy się czas przeznaczony na wolne, a tu dalej te same objawy. Mój pierwszy dzień w pracy, był straszny, ale dałam radę i jestem z siebie zadowolona.
Życie to nie tylko słoneczne dni, ale i takie gdzie trzeba po marudzić, bo to działa dobrze na naszą psychikę, byle nie stale:).

Moje stylizację dalej będą się pojawiać, bo szkoda nie podzielić się moimi szafowymi zasobami. Mam sporo bardzo ciekawych rzeczy. Nie wiem jak będzie w przyszłości, bo nie uzupełniam już tak szafy, jak kiedyś. Przychodzi nieraz czas, że tracimy chęć, tak się stało w moim przypadku. Nagle uzmysłowiłam sobie, że kupowanie rzeczy zaczyna mnie stresować, a nie przynosić radość. Może to być związane z Londynem i tym, że robię się coraz starsza, brak chęci na przenoszenie rzeczy, a można mi uwierzyć, zorganizowanie się w nowym miejscu nie należy tu do przyjemnych. Przewieźć, poukładać do tego dochodzi gotowość do pracy na drugi dzień. Do tej chwili to mnie nie martwiło, ale teraz zaczyna, a nigdy nie wiadomo czy nie trzeba będzie zmienić miejsca.

Przyjemniejsza część postu, bo to tego miejsca, same czarne perspektywy)
Dzisiaj kapelusz to dział, który powstał i będę go tworzyć w czasie, który będę mogła mu poświęcać  czas. Wiele moich kapeluszy pokazałam i nie zostało wiele, ale chciałabym co jakiś czas pokazać ciekawy, bo kapelusze to nie tylko dzieła sztuki, ale też doskonała zabawa z cofnięciem w czasie. Na razie będą to moje stylizacje, ale zachęcam do udziału. Można wysłać do mnie swoje zdjęcie w kapeluszu, a ja z wielką chęcią wstawię w następnym kapeluszowym poście, czyli w połowie marca. Jeśli zabawa spodoba się to wykupię specjalny link, który ułatwi dodawanie zdjęć samoistnie.

Dzisiejszy kapelusz to futrzana czapa zestawiona z dosyć odważną sukienką, ale to moja chorobowa manifestacja: Grypo precz!
Futrzano i wężowo, bo to następne wyjście moich gadzich butów.











Thursday, 8 February 2018

Uwaga:)

Dopadła mnie choroba, która się przeciąga, ale siedzenie w domu daje możliwości, bo można wszystko przemyśleć.  Blog wróci do stanu życia, ale dopiero jak będę czuła się na siłach. Na razie nie będę pisać postów. Po rozruchu zmieni charakter. Stylizacji nie będzie dużo, będą częściej moje opowiadania, niedokończone opowiadania i wszystko to co piszę lub maluję, to właśnie te posty mają najwięcej wejść. Z mody będzie moda z ulicy lub stare żurnale, moje stylizacje będą , tylko czasami. Mam już trochę dosyć zabawy modą, mam swój styl i chcę zmniejszyć ubraniowy szok:) Nie lubię dużej szafy, przestało to  mnie cieszyć , raczej znowu zaczęło martwić. Tworzenie stylizacji bardzo mnie zmęczyło, więc idzie na szary koniec.  Nie ma sensu tworzyć coś, tylko na potrzeby , żeby było. Bardziej lubię inne działy tego bloga. Myślę, że z czasem stylizacje tutaj znikną, bo tak będzie lepiej dla mnie, a na razie przerwa.


Sunday, 4 February 2018

Zorro i Meksykanki, czyli poncho lub peleryna/Zorro and Mexican capes and ponchos.

 #phenomenalus #phenomenalzorrosandmexicansincapesandponchos#phenomenaluschallenge

Phenomenal Us


To ten element garderoby, w którym nie wyglądam dobrze. Miałam poncha bardziej obszerne i zbliżone do właściwego, ale obserwując swój wygląd stwierdziłam nie, to nie dla mnie. Było u mnie kilka stylizacji z ponchem, już ich nie mam. Zostały mi takie krótkie do łokcia lub jeszcze krótsze, kiedyś noszono takie jako ocieplacz do sukienki. Poncha mają swoją historię i powinien to być wełniany prostokąt z otworem na głowę. Splot zależy od rodzaju, bo są też takie, które wykonuję się parę miesięcy. Wyjątkowo gruby splot i trudny do wykonania. Poncza przeciwdeszczowe bardzo popularne do stylizacji codziennej i można zaobserwować w wojsku. Mnie podobają się, tylko te krótkie, bo w innych źle wyglądam. Zawsze jak kulka zawinięta w papierek:)
Te, które pokazuję jest stylowe i zakładam je często do spodni. Dzisiaj w wersji z sukienką, z długimi skórzanymi rękawicami, szpilkami i torebką z puszystym pomponem.
Męczy mnie zaziębienie i zdjęcia powstały bardzo szybko. Do tego wszystkiego padał deszcz. Chciałam zrezygnować z wyzwania, ale zapisałam się i ja staram się być słowna. Nie lubię dwóch cech: spóźniania się, obiecania czegoś i niedotrzymania. Zdążają się sytuacje, gdzie słowo daliśmy i nie możemy dotrzymać go, ale staram się tego unikać.
Deszczowa, a właściwie mżawka, bo był to bardzo drobny deszcz, zaziębiona, bo gdzieś nabyłam wirusa.
Moja wersja poncha.








Wspólne zdjęcie:)




Thursday, 1 February 2018

Torcik poziomkowy

Torcika, który często piecze moja mama w czasie letnim. Zawsze ma swoje poziomki, bardzo je lubi ,rosną w ogrodzie gdzie chcą. Nie ogranicza im miejsca. Ten torcik zrobiłam w małej tortownicy, dużej nie zjadłabym. W Polsce kupiłam  malutką i tak czekała, aż zacznę przenosić przepisy na bloga. Chcę je tu umieścić, ale nie wiem, czy nie przytyję: )
Ten torcik bardzo lubi moja córka:).





Składniki:



Wykonanie:

Bije pianę z białek, tak aż jest bardzo sztywna, do ubitych białek dodaję cukier i biję dalej, aż cukier jest połączony z białkami. Dodaję po jednym żółtku dalej ubijając. Biszkopt ubijam tak długo aż pisząc trzepaczką to co piszę:) zostaje, a nie tonie: )
Dodaję powoli mąkę i mąkę kartoflankę i szczyptę proszku do pieczenia. Piekę na zloty kolor w temperaturze 180 stopni.
Czas uzależniony jest od piekarnika i tego, jaki ma  mieć kolor. Najlepiej sprawdzić starym sposobem. Drewniany patyczek, jeśli po wbiciu i wyjęciu nie ma śladu ciasta, biszkopt jest dobry. Moja mama, żeby biszkopt był równy stawia formę na dwóch szklankach do góry nogami. Nie wpada do środka.
Wykonanie krem: Jajka biję jak  jak na biszkopt, przedtem polewam delikatnie wrzątkiem. Podają, że nie ma już niebezpieczeństwa, ale jednak lepiej zachować ostrożność. Biję z trzema łyżkami cukru pudru, ja dałam 4 łyżki. Smak trzeba odszykować pod indywidualne upodobania. W Anglii nie ma poziomek, a o tej porze to w Polsce też nie są osiągalne.  Truskawki były wyjątkowo kwaśne. Jajka wkręcam powoli w masło. Jak wkręcę jajka dodaję poziomki: ) i dalej kręcę. Biszkopt przekrawam co najmniej dwa razy i smaruję kremem. Na ostatnią warstwę kładę całe poziomki i zalewam galaretką. U mnie są to jeżyny i jedna galaretka, na większą potrzeba dwie.