Wednesday, 8 March 2017

Urodowe informacje


Co zrobiłam w tym tygodniu dla siebie z zakresu pielęgnacji skóry i włosów;)


Moim zdaniem w pielęgnacji nie chodzi o cofnięcie czasu i po obserwacjach Edytki z bloga: Zapiski roztrzepane, przestałam mieć nadzieję na jakiekolwiek odmłodzenie mojej twarzy przy pomocy kremów pielęgnacyjnych. To prawda, że z biegiem czasu patrząc w lustro jest trochę przykro, bo to już nie to oko, owal twarzy (moja bolączka; )) i można powymieniać wiele innych miejsc na naszym ciele, tylko po co.  Mając kiedyś  trochę czasu postanowiłam zastanowić się, czy chciałabym odmłodzić  zmieniające się ,,lico,, o, chociaż 10 lat i doszłam do przekonania, że nie i to jest szczere i nienapisane dlatego, że nie stać mnie na zabiegi liftigujące. Dlaczego nie?
Nie można cofnąć moich myśli, przeżyć, moich ,,śmiesznostek,, lekkiego marudzenia; ) i wszystkiego tego, co wraz z upływem czasu mnie rzeźbiło. Tego nie jestem w stanie zmienić. Jak można nie chcieć mieć w sobie, całej przebytej drogi, bo ona jest moją częścią, to jestem ja. Jeśli się odmłodzę na tyle, że będzie to widoczne przestanę pasować do swojej grupy wiekowej i do swojego wnętrza, będzie wtedy tak jak w niektórych filmach; ). Przeskok w czasie i nie pasuje się nigdzie. Małe zmiany niezauważone są mi niepotrzebne, bo po co robić coś, jeśli to nie będzie widoczne. Dzięki przeanalizowaniu moich potrzeb wiem co lubię i czego nie chcę. Mój relaks jest kilkustopniowy w zależności od nastawienia. Maluję, czytam, poszukuję ubraniowych perełek, ukulturalniam się.: ), piszę, uwielbiam eksperymentować z naturalnymi kosmetykami lub kupowanymi w drogeriach. Zawsze jestem ciekawa jak wyglądać będzie skóra czy będzie promienista, świeża i ostatnio zajmuję się włosami. Wiem co znajduję się w tych wszystkich preparatach i naturalnych produktach, coś, co miło jest używać, a nie to co mnie odmłodzi. Zauważyłam, że różne kosmetyki poprawiają mi nastrój nawet bardziej niż nowe rzeczy. Lubię ubrania, ale nie lubię się szybko ich pozbywać. Jeśli coś wybiorę jest ze mną dosyć długo wręcz mam do tego sentyment. Kupowanie nowych rzeczy oznacza dla mnie stres, bo trzeba to pomieścić w szafie. Staram się poukładać i mieć porządek w rozmieszczeniu ubrań, dlatego zbyt częste zakupy mogą spowodować chaos, a tego nie lubię. Kosmetyki są na bieżąco zużywane dlatego cieszą mnie bardziej, do tego po ich zastosowaniu czuję się świeżej. Wiem, że to sugestia, ale jeśli skutkuję na moją psychikę to dlaczego mam nie korzystać. Na pierwszym miejscu są produkty naturalne i nimi lubię smarować swoją twarz np. kawałkiem awokado czy kozim mlekiem z butelki; ) Od czasu do czasu daję się skusić kosmetykom wyprodukowanym przez jakiegoś producenta. Bardzo lubię różne oleje i polecam olej z czarnuszki. Pisałam już o nim i po wielu tygodniach stosowania stwierdzam, że przyspiesza porost włosów i doskonale działa na skórę. Szybko regeneruję i łatwo się wchłania. Wszystkie defekty goją się bardzo szybko. Do tego skóra po stosowaniu ładnie wygląda. Nie polecam do stosowania wewnętrznego, ponieważ mnie olej zaszkodził. Wyleczył zaziębienie, ale rozregulował układ hormony co objawiło się nawrotem duszności. Przyjaciółka też stosowała i miała przyspieszone tętno dlatego myślę, że sprawdza się świetnie, ale tylko jako kosmetyk.
W tym tygodniu stosowałam glinkę połączoną z sokiem z pomarańczy- bardzo miła jest taka maseczka i cera bardzo odświeżona. Zrobiłam też piling skóry głowy przy pomocy kaolinu, czyli glinki kosmetycznej. Ten zabieg jest bardzo polecany i w końcu go zrobiłam. Jaki efekt? Włosy lekkie, bardzo błyszczące, oczywiście u nasady, bo tam mam zdrowe, nowe włosy; ), reszta trzyma się dzięki hennie, ale zniszczonych włosów nie można zregenerować do stanu przed zniszczeniem. Włos to martwa łuska i można tylko trochę oszukać stosując zabiegi wygładzające. Ocena henny: tak jak pisałam wcześniej mnie bardzo służy, włosy nie przesusza i bardzo odżywia, do tego zaczyna się coraz dłużej utrzymywać. Nie będę ukrywać, że na początku musiałam stosować hennę raz na tydzień. Włosy nie były przesuszone. Henna to zioła i jeśli nie wysusza włosów to można stosować tyle razy ile razy się chce. Jedyne ryzyko to przesuszenie włosów moje  po hennie dobrze wyglądały, więc jak kolor schodził zaraz powtarzałam. Tak dzieje się z blondami, dosĺownie kolor spływa dlatego tak ciężko przejść na inny kolor i pozostaje blond. Chemiczne farby nie wolno stosować częściej niż raz na 3 tygodnie, a lepiej jeśli to jest raz w miesiącu. Można sobie wyobrazić jak się wygląda, gdy inny niż blond schodzi i mamy wypłowiały kolor. Na moich pażdziernikowych zdjęciach to widać, bo używałam farby chemicznej i nie mogłam patrzeć na swoje włosy. To był jeden z powodów przejścia na hennę. Byłam zdecydowana na zakończenie przygody z blondami.
Podjęłam decyzję i wytrzymałam. Nie jest to łatwe, bo blondy uzależniają jak opalenizna. Ładny blond jest zauważalny, większość ludzi zwraca na niego uwagę. Do tego większość twierdzi, że odmładza i się zaczyna. Wiem, będzie :są różne odcienie. Tak, ale dla blondynek, bo używają tylko farb, a nie rozjaśniacza. Ja mam ciemne włosy, zdrowe są ciemnobrązowe, co widać na odroście. Żeby mieć jasne musiałam mieć robione rozjaśniaczem i jeśli inny odcień to jeszcze farba. Po paru latach z włosów robiło się siano. W tej chwili następuje wymiana. Odrost będzie zastępował zniszczone. Ścinać nie będę- wytrzymam: )
Obiecałam sobie, że koniec z jasnym kolorem, bo siwych włosów mam mało, dopiero teraz to widzę: ) Uwagi w stylu w blondach było ci ładniej zostawiam w spokoju i zostaje przy ciemnych. Trochę denerwujące jest zapuszczanie włosów, bo mam bezkształtną fryzurę, ale na to też się uparłam i szczerze napiszę dlaczego. Mam dosyć rano mycia  włosów. Moje włosy bez umycia są niedoułożenia. Codziennie przed pracą musiałam je myć, żeby ułożyć. Przez taki sposób układania włosów mam chore zatoki. Krótkie włosy są włosami trudnymi, bo rano stoją we wszystkie strony.
Pilingowanie skóry głowy bardzo mi się spodobaĺo i będę to robić co dwa tygodnie. Maseczka ze sokiem z pomarańczy też i wchodzi na stałe.
Moje włosy po trzech tygodniach od ostatniego hennowania.





Z okazji dnia kobiet kwiaty:)




Dziękuję Odwiedzającym i komentującym:)



11 comments:

  1. Piękne włosy, wyglądasz naprawdę piękne!

    ReplyDelete
  2. Niestety Jolu, to prawda...Żaden krem nie jest w stanie zredukować zmarszczek. Pytałam z ciekawości niejednego dermatologa, jak tylko miałam okazję i jak najbardziej, to potwierdza.
    Tylko lekarze zatrudnieni przez firmy kosmetyczne, mówią w reklamach, że krem ma moc lasera jak np. w przypadku L`oreal RevitaLift ;)

    A pozytywne nastawienie, uśmiech i akceptacja siebie daje nam bardzo wiele!
    Powraca blask w oczach i ten młodzieńczy wigor! A to naprawdę dużo!

    I powiem Ci Jolu, że Twoja buzia bardzo ładnie wygląda! Szczególnie, gdy zmieniłaś kolor na rudy:))
    Blondy nie zawsze odmładzają! To właśnie ciemniejsze włosy lub powrót do natury, odejmuje nam lat!
    Tak więc strzałem w dziesiątkę była rezygnacja z jasnej czupryny!
    Trzymaj się tego koloru!
    Buziaki!!!

    ReplyDelete
  3. Jalu, masz śliczną cerę, więc twoje starania, zabiegi skutkują i tego się trzymaj! :) włosy masz rewelacyjne i kolor dla Ciebie bardzo dobry, rozjaśnianie bardzo niszczy więc dobrze, ze zrezygnowałaś z tego. Podsumowując: jest super! :)

    ReplyDelete
  4. Ja jeszcze nie dopadłam takiego kremu na zmarszczki, który by mnie w pełni zadowolił. :(
    Włoski masz śliczne :)

    ReplyDelete
  5. Bardzo podoba mi się Twoje podejście do odmładzania. To prawda, odmłodzić można się tylko na zewnątrz, ale nie można cofnąć czasu i tego co nas wyrzeźbiło, cóż byśmy byli warci bez naszego wnętrza...

    ReplyDelete
  6. Podziwiam Cię za taka dbałość o włosy, ja tak nie dbam, podcinam raz w miesiącu, od czasu do czasu odżywka i na tym koniec /i jeszcze farba raz na 1-2 miesiące/.
    Czasu nie da się zatrzymać, na Dzień Kobiet zrobiłam sobie analizę skóry /coś nowego kupiłam, coś dostałam w prezencie/, niebawem napiszę na blogu ale cudów się nie spodziewam, chodzi głównie o nawilżanie. Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia...

    ReplyDelete
  7. Co racja, to racja : ). Kremy nie zlikwidują istniejących już zmarszczek, mogą jedynie opóźnić powstawanie kolejnych. Nie można dać się zwariować w tej pogoni za "pięknem". Problem w tym, że porównujemy się nie do tych co trzeba :) i tak 30 latka spogląda z zazdrością na skórę 20-to latki, 40-o latka zazdrości figury 30-sto latce itd.

    ReplyDelete
  8. Piękne włosy! Wyglądasz fantastycznie!
    Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    ReplyDelete
  9. Świetny kolor włosów. Brawo! A zmarszczki ? Żadnej u ciebie nie widzę :) wygladasz świetnie.
    Pozdrawiam cieplutko, Jolu :):):)

    ReplyDelete
  10. Bardzo mądre to co piszesz, po pierwsze trzeba zaakceptować siebie :).

    ReplyDelete
  11. Sposób w jaki o siebie dbasz jest dla mnie niezwykły. Owszem też oczywiście stosuję różne dziwactwa, ale podziwiam Twoje pomysły i zaangażowanie. To paaaa - idę robić pilingi, maseczki, kremowanie :) - Margot :)

    ReplyDelete