Saturday, 6 January 2018

W śniącym świecie, dalej


Informacja:)Moja powieść toczy się w dwóch wymiarach. Fantazja i realne życie. Co jakiś czas wracam do naszego świata, gdzie pokazuję życie bohaterki.Joanna przeżywa dni często podobne do moich, ale i też w dużej mierze są wymyślone:)
...
Przejaw rzeczywistości

Wyszła na zewnątrz i przywitał ją podmuch wiatru. Pogoda, która nie potrafiła się zdecydować: ciepło i słonecznie czy zimno, deszczowo. Wiatr powoli przemykał między liśćmi i ocierał się o jej policzki. Całość szarobura i nieumiejąca zerwać przysłaniające go materiału. Tak pomyślała o kolorze nieba. Jest introwertyczką, ale to nie jest wada, tylko inne postrzeganie wszystkiego. Zbyt osobisty odbiór, a może strach przed tym, że nie umie być doskonała. Zna swoje wady i one ciążą, wywołujących smutek. Nie podniosłaby kamienia, nigdy. Wie ile razy popełniała błędy i dorosła do chwili, że potrafi się do tego przyznać. Autobus nie był zatłoczony, czekało na nią wolne miejsce i to wywołało uśmiech zadowolenia. Pracę wybieramy, marząc o zawodzie. Żyjąc z młodym spojrzeniem, widzimy świat idealny, baśń z dobrym zakończeniem. Zapominamy, że nieraz sam trud nie wystarczy, bywa i tak, że słabnie nam chęć, albo zmęczenie zabiera energię, co oddala cel. Można to rozkładać na części pierwsze, a cały problem to mrowisko i duża konkurencja silnych i agresywnych. Nie musisz też mieć wszystkiego, nieraz jesteś średniakiem i nie dla ciebie srebrny skafander kosmonauty.
-A jeśli mają racje? Nikt nie ma pewności w niczym, wszystko to nasz mózg i jego analiza. Ja to on, czy on to ktoś inny, został wszczepiony we mnie i karmi się moim życiem. Oddzielny organizm, który kieruję krokami. Trudno wyznaczyć granice siebie i tego się tu uczę, pomyślała. Dlaczego moje granice chce przekraczać inny człowiek? Zdobywców można liczyć w tysiącach, od początku chcemy burzyć je w jednym celu. Leżę i pachnę, a ty za mnie zapierdalasz i to wulgarne słowo jest właściwe. A wszystko to dzieje się na okrągłej czy płaskiej Ziemi, bo znowu mamy z tym problem.
-Czyżby Kopernik się mylił i płaski dysk jest właściwszy. Od młodości widziałam globus i tyle lekcji o okrągłości planety. Po co mieliby kłamać, o jakie pieniądze mogłoby chodzić, przecież nie Kopernika, bo jeśli się mylił,to teraz po tylu wiekach mu nic nie grozi, a wtedy to całość dzieła otrzymał przed śmiercią i o spaleniu nie było mowy.
Organizacja powstała nawet w Polsce pod nazwą Towarzystwo Płaskiej Ziemii, które upiera się, że jest jak talerz, a w innym kraju to nawet kosmitów w to wmieszano. Pochwalili nas, że po wielu wiekach odkryliśmy właściwy kształt. Do tego planeta ma być tylko jedna. A oni ciekawe skąd się wzięli, z gwiazd?
Teraz wiemy, że kontakty z nimi są na porządku dziennym, tylko co z tym horyzontem, bo przy płaskiej powierzchni w ogóle nie powinno go być, to z logiki, jeśli udowodniliby skąd się biorą pory roku i dzień i noc. Niech zostanie okrągła, bo co mi po kształcie jakimkolwiek i tak na każdym muszę się zorganizować.
- Telefon zawsze odzywa się w złym momencie-z irytacją zaczęła go szukać.-Siedzę, odpoczywam, analizuję dziwne teorie. To przyjemne, bo nareszcie coś się dzieje nowego, a nie po staremu, czyli kręcimy się w kółko wokół tego samego, tylko o parę poziomów wyżej. My bardziej wysterylizowani, gładcy, uczesani, a wątpliwości takie same.

-Nie przestaje dzwonić, to coś ważnego, wygrzebała z torby czarny monitor. Jeden ruch ręki i odczytała wiadomość. Mała czcionka, która zostanie już na zawsze w pamięci.
- Pani Joasiu mama nie żyje. Córka przyjaciółki dostarczyła wiadomość, która ją wbiła w siedzenie. Poczuła się sztywna i betonowa.
-Jak to możliwe-pojawił się obraz przyjaciółki z końca maja.
-Jeszcze poruszała się normalnie, nie pomyślałam, że taka chwila dzieli ją od śmierci. Tak pięknie wyglądała w czarnym kombinezonie w różowe kwiaty. Opuchnięta twarz, bo musiała brać sterydy, inaczej rąk rozrywał mózg i ból był nie do zniesienia. To nie jest możliwe, to nie mogło się stać, przecież mówiła, że się nie poddaje. Po cytrynowych wlewach czuła się lepiej. Wierzyła, że się uda, była silna.
Chciała wrócić do kraju. To miał być najpiękniejszy dzień, wolna na emeryturze i w starym miejscu, z którym była bardzo związana.
Kobiece pierdoły, wreszcie poukładałaby we własnych szufladach i Wojtek.
Teraz musiałby się zdecydować. Jej szalona miłość wieku młodzieńczego. Piękny film można nakręcić o ich powrocie po tylu latach. Miłość na odległość, ale taka piękna.
Spotykali się parę razy w roku i był szampan, piękne słowa, perfumy. Otrzymała  od niego największą i najdroższą kolekcję perfum. Nie nadążała zużywać, a już przywoziła następne. Pokazywała i nawet Joanna trochę zazdrościła jej tego Wojtka. Czuły i troskliwy, codziennie rano dzwonił, żeby Dankę obudzić, później ciepłe SMS. Jakie to było piękne, nieraz czytała słowa, które dostawała. Teraz cały świat mu się zawalił. Miłość jego życia odeszła i już jej nigdy nie złapie, nie dogoni, chyba że gdzieś tam, jeśli jest dla ludzi nadzieja.
-Łzy płynęły strużkami. Niech patrzą, mam to w czterech literach. Miałyśmy się niedługo zobaczyć, chciała obejrzeć zdjęcia z wesela. Miałam jej przywieść, Dorotkę znała i miałyśmy córki w podobnym wieku. Jej trochę starsza. Widziała sukienkę, ale tylko tyle. Bardzo lubiła śluby i zawsze się do nich starannie przygotowywała.

- W oczach Joasiu stanęła długa suknia ze wstawkami z czarnej koronki. Była piękna i te koronkowe pasy.
-Powiedz kupić ją, kupić? - pytała Danka.
-Kup, bo jest wyjątkowa. Strój na kiedyś,na wesele córki, przecież i jej kiedyś wyjdzie za mąż. Suknia będzie czekać, emerytura nie będzie wysoka, problem ubioru będzie z głowy.
Teraz ją wyrzucą, bo kto będzie przechowywał rzeczy nawet najbliższej osoby.
Tyle miesięcy choroby, nadziei na wyzdrowienie, cud miał się wydarzyć. Słyszała słowa Danusi.
-Nie martw się ja się nie poddam. Zwyciężyłam za pierwszym razem, to i tym razem się uda.


:)





Staff Party 2011


Staff Party 218





4 comments:

  1. Oj, Jolu - ileż takich niedokończonych spraw i życiorysów.
    Pięknie napisałaś, dziękuję za chwile wzruszenia :-)

    ReplyDelete
  2. To prawda , ale w tej tak trudno mi się pogodzić. To było niemożliwe, ale myślałam, że jednak się uda. Taki los, uściski.

    ReplyDelete
  3. Piękne, ale dla mnie zbyt bolesne ...

    ReplyDelete
  4. Śmierć nie wybiera, ale to nie znaczy, że wobec niej jesteśmy równi. Niektórzy są pokrzywdzeni, bo odchodzą stanowczo za wcześnie, w bólu i cierpieniu. Niestety...

    ReplyDelete